• Wpisów:280
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:278 dni temu
  • Licznik odwiedzin:54 037 / 2730 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Od kilku dni, jeśli nie tygodni zbierałam się żeby tu napisać. Jak zawsze bardzo dużo się u mnie dzieje. Aktualnie łączę studia dziennie z pracą i to wszystko w dwóch miastach. Często wychodzę z domu o 6 rano, jadę do Bydgoszczy na uczelnię, a potem wracam do pracy do Torunia i do 19 tam siedzę. Wreszcie mam jakąś stabilność finansową. Szału może nie ma, ale przecież jestem tylko studentką i to dzienną. Udaje mi się coś tam odłożyć, coś zainwestować w rozwój osobisty. W zeszłym miesiącu po raz drugi byłam na targach kosmetologicznych, odwiedziłam przyjaciela w Ustce i pojechałam do aquaparku w Poznaniu. Nie mogę narzekać na to co się ostatnio dzieje, jednak w tym wszystkim brakuje chwili wytchnienia. Przez ciągłą pracę praktycznie nie miałam wakacji. Chciałabym tak przez tydzień czy dwa po prostu nie musieć się niczym martwić, odespać stresy i to ciągłe zabieganie. Ciągle staram się stawać coraz lepsza, mądrzejsza, zaradniejsza. Moja rodzina bardzo to docenia i dostaję dużo pochwał od różnych ludzi. Niestety czasem gubię się w tym dzikim pędzie. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś mi się to opłaci. Na ten moment zbliżają się Święta i mimo, że kocham ten zimowy nastrój, nie pomaga mi to odpocząć. Praktycznie do ostatniego dnia przed wigilią będę siedzieć w pracy. Jak na razie staram się przetrwać, a w styczniu wybiorę się na jakiś porządny masaż, bo moje ciało ostatnio cierpi.

Mimo tego, że jestem wykończona i zabiegana, nie narzekam dużo na swoje życie. Moje kontakty z rodziną znacznie się poprawiły. Wreszcie rodzice zauważyli, że jestem poważną, ambintą osobą. Poza tym udało mi się odłożyć trochę pieniędzy i zrobiłam kurs aplikacji rzęs, a na wakacje planuje kolejny kurs, tym razem droższy lub wyjazd. O tym napiszę jeszcze kiedyś, bo jak na razie mam jeszcze kilka miesięcy żeby podjąć decyzje : ) Spotykam się też z pewnym facetem... mimo, że ma trochę wad bardzo dobrze nam się razem żyje. Dobrze się o tym, że w wakacje chce wyjechać i nie robi mi o to problemów. Do tego jest bardzo opiekuńczy i w moim typie. Tak, że w tym całym zamieszaniu jest sporo pozytywów, które dają mi siłę wstawać każdego dnia. Postaram się niedługo tu wrócić, a jak na razie życzę wszystkim Wesołych, Spokojnych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku : )


 

 
O rany, znowu mnie dawno tu nie było. Pewnie jesteście ciekawi porabiam. Dzieje się tyle, że aż nie wiem od czego zacząć. To był cholernie, cholernie ciężki rok akademicki. Niedawno udało mi się obronić licencjat, tak więc jestem licencjonowaną panią kosmetolog ; ) I pochwalę się do tego, że mam już drugą pracę w zawodzie. Udało mi się do niej dostać w sumie zanim miałam obronę tak, że ogarnęłam dwie prace w zawodzie przed ukończeniem studiów. Bardzo ciężko na to pracowałam i jestem z siebie wreszcie naprawdę dumna. Podsumowując ten rok... zdałam prawo jazdy, zaliczyłam wszystkie egzaminy, chodziłam na siłownię, dojeżdżałam do chłopaka do Gdańska, z którym w końcu się rozstałam, cały czas pracowałam... Działo się tak dużo, że aż nie wiem kiedy to wszystko zrobiłam. Bywały momenty, że nie miałam siły wstać z łóżka, płakałam, wszystko mnie przytłaczało. Dopiero niedawno wszystko się poukładało. Jeśli chodzi o faceta, rozstaliśmy się, ale zostaliśmy przyjaciółmi i codziennie rozmawiamy. To rozstanie było pokręcone i ciężko opisać o co tak naprawdę poszło. Zrobił kilka rzeczy źle, które mu wybaczyłam, ale nadal uważam, że jest wspaniałą osobą. Tyle, że wolę go jako przyjaciela. W ostatni weekend siedziałam w pracy w spa i Facebook przypomniał mi, że dokładnie rok temu byliśmy już na Woodstocku. To były czasy : D Dwa tygodnie świetnej zabawy. Chętnie bym znowu pojechała na tak długo, ale mam pracę i cele, które chcę osiągnąć. Powoli odkładam kasę, żeby rozkręcić własny biznes gdy tylko skończę magisterkę. Marzy mi się też wyjazd do Australii, ale to pewnie zimą. Nie wiem co by tu jeszcze napisać, dzieje się naprawdę sporo, aż za dużo żeby opisywać wszystko z osobna. Na razie chcę po prostu czerpać przyjemność z tego, że jestem po bardzo ciężkim roku i wreszcie osiągnęłam sukces, mogę usiąść, odetchnąć. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć na Woodstock i, że uda mi się oczyścić z przytłaczających myśli. Chcę tańczyć, krzyczeć, pić i nie przejmować się niczym. Wreszcie mam zasłużone wakacje ; )








 

 
Bardzo dawno tu nie zaglądałam, ale stwierdzam że pisanie o emocjach najbardziej je u mnie rozładowuje. Niestety doszłam do takiego momentu, że muszę je gdzieś przelać, bo zwariuję. Jeśli chodzi o moje życie prywatne... zdecydowaliśmy się z Mikołajem na ten krok i już niedługo będziemy pół roku razem ; ) jestem z niego bardzo zadowolona, o tak wspaniałym partnerze nawet nie marzyłam. Kocham z nim rozmawiać, gotować, komentować i oceniać wszystko dookoła : Dnigdy tak szczerze kogoś nie kochałam za to jaką jest osobą i nikt mnie nie doceniał i nie dopingował tak jak on. Jedyne co psuje tą sielankę to fakt, że on studiuje w Gdańsku, a ja studiuje w Bydgoszczy, a w Toruniu mam pracę (o której zaraz napiszę), dom i do tego od października robię prawo jazdy, które strasznie mi ze wszystkim koliduje i wykańcza mnie psychicznie. Teorie zdałam za pierwszym razem, a do praktyki miałam już dwa podejścia. Niestety Elka którą jeździłam z instruktorem była z 10 lat starsza niż te z Wordu i strasznie zjechana. Przez co zupełnie nie czuje samochodu. Wiem, ze to tylko kwestia nabycia praktyki, ale strasznie mnie to stresuje i ciagle odkładam to na potem co daje jeszcze gorszy skutek... tak czy siak wyobraźcie sobie jak jestem zabiegana i zestresowana. Jeśli chodzi o moje prace to na początku roku akademickiego sprzedawałam garnitury w Bydgoszczy. praca nudna, a do tego szefowa była niepoważna i z moich obiecanych 3 dni pracy tygodniowo zrobił się jeden czterogodzinny i to do tego w sobotę. Potem kumpel załatwił mi robotę życia czyli prace w Bydgoszczy i Toruniu na stanowisku z xboxem : Dudało mi się natrzepać kupę kasy grając na xboxach z dzieciakami. Przyjemna sprawa. Jednak była to akcja która trwała tylko miesiąc i musiałam znowu szukać czegoś nowego. I w ten sposób zostałam pracownicą spa w ekskluzywnym hotelu ; )pierwsza praca w zawodzie w którym się kształcę od ponad dwóch lat. Bardzo ciężko jest dostać posadę kosmetologa zanim ukończy się licencjat. Zaledwie garstka dziewczyn z mojego roku pracuje już w zawodzie, z czego cześć miska to szczęście ze zostały na stałe po odbyciu w konkretnym salonie praktyk wakacyjnych. Wiec jest to dla mnie duży sukces i ogólnie jestem z siebie bardzo zadowolona. Ale przechodząc do sedna... czemu miałam tak ogromna potrzebę wylać tutaj swoje emocje? Wyobraźcie sobie ze spędziłam z Mikołajem wspaniały weekend. Skończyłam prace o 21 w piątek i w sobotę rano przyjechałam do niego do Sopotu. Zwiedziliśmy Muzeum Narodowe w Gdańsku, zrobiliśmy obchód po sexshopach (jak zawsze : D), zamówiliśmy pizzę, ugotowaliśmy pyszny rosół według mojego przepisu, jeden dzień przejrzeliśmy cały w łóżku, zrobiliśmy zakupy, obejrzeliśmy dwa filmy, poszliśmy na miło w Sopocie i herbatę i baklavę do Turka... we wtorek rano wstałam o 6 (idąc spać o 3) i pobiegłam na pociąg do Bydgoszczy. Zaliczyłam egzamin końcowy z fizjoterapii na 5. Pojechałam z Martą i Asią do biblioteki akademickiej w Toruniu żeby skserować materiały do pracy licencjackiej. Wróciłam z rodzicami do domu i dosłownie pękło mi serce... dowiedziałam się że mój pies wczoraj wieczorem zdechł. Rodziców tez nie było na weekend w domu, więc Kejtka była u babci. Po prostu zasnęła przytulona do nogi babci i już się nie obudziła... Zupełnie nic na to nie wskazywało, wręcz cieszyłam się wracając do domu ze wreszcie ją zobaczę i pobędę z nią dłużej, bo mam ferie. Boje się się ze zamiast tego przez te wszystkie dni będę odczuwać straszną pustkę. Najbardziej boli mnie to że nie mogłam jej nawet pożegnać. Jak się o tym dowiedziałam, leżała już zakopana w ogrodzie... nikomu oprócz Mikołajowi jeszcze o tym nie mówiłam, nawet nie wiem czy chcę mówić. Dawno nie spotkało mnie nic tak przykrego i nawet nie wiem jak sobie z tym radzić. Ktoś powiedziałby ze mam o tym nie myśleć, zapomnieć. Tylko że ja nie chcę zapominać. Kejtka była dla nas jak członek rodziny i strasznie brakuje mi jej teraz gdy leżę sama w łóżku. Nie pociesza mnie tez to, ze rodzice nie chcą na razie nowego psa. Nie pomaga też to, że rzadko jestem w domu i nie mam pocięcia czy za rok nie przeprowadzę się do Gdańska. Na razie czuje się strasznie rozbita i nie wiem jak poradzę sobie z brakiem psa. Cały czas nie dochodzi do mnie co się stało, mam wrażenie ze to jakiś żart i ze to niemożliwe.

 

 
Obiecałam sobie, że będę tu wpadać... więc oto jestem. Niestety nie tak regularnie jakbym chciała, ale staram się. W moim życiu tyle się dzieje, że nie mam czasu na pisanie plus zauważyłam, że od ciągłego siedzenia przy komputerze boli mnie głowa i szybko się męczę. Może to już starość? 3 dni temu skończyłam 21 lat, nadal ciężko mi w to uwierzyć... Mentalnie nadal czuję się jak rozbrykana nastolatka. Podsumowałam sobie ostatni rok, a nawet dwa i wesoło stwierdzam, że maksymalnie wykorzystałam ten czas. Zrobiłam tyle wspaniałych rzeczy, że nie miałam nawet dużo czasu na negatywne myśli. No dobra, było kilka momentów słabości, ale tak to jest gdy wychowuje się w domu z matką, która choruje na ciężką depresję... Nie wiem czemu dopiero niedawno mi się do tego przyznała, chociaż od dawna to podejrzewałam. Nie wiedziałam tylko, że aż na taką skalę. Na szczęście wybaczyłam jej i sobie, jakoś trochę łatwiej żyć mi z tą świadomością.

Jeśli chodzi o ostanie miesiące, o rany tyle się działo : D Zaczynając od juwenaliów, które świętowałam we Wrocławiu, Toruniu i Bydgoszczy. Te w Toruniu były najbardziej spektakularne... O 3 rano objechałam pół kampusu na hulajnodze! Niestety uderzyłam kostką dwa razy w kant mojego pojazdu i mam teraz brzydką bliznę. Myślę czy by nie zrobi sobie tam tatuażu, który przy okazji będzie upamiętniał szalone, studenckie czasy : D W Toruniu byłam na wszystkich 3 dniach i bawiłam się naprawdę nieprzyzwoicie dobrze. Poznałam masę ludzi, bujałam się w kilkanaście osób na ogromnym hamaku, byłam na ramionach kolegów i na fali na Lady Punku. To była zabawa : D Przy okazji zaliczyłam mega spektakularną kłótnię z przyjaciółką i pierwszy raz od tego czasu odezwała się dopiero kilka dni temu na moje urodziny. Nie żałowałam tej kłótni, bo ostatnio zaczynała się zachowywać coraz bardziej paskudnie i chciałam żeby wiedziała jak to wszystko wygląda. Oczywiście, że się za nią stęskniłam i cieszę się, że zaczęłyśmy romazwiać. Najbardziej się cieszę, że sama przerwała milczenie, bo to wyjątkowo nie w jej stylu. Ona lubi pomiatać ludźmi. W Toruniu i Bydgoszczy zbierałam pieniążki w stroju czerwonego kapturka, łącznie zarobiłam ponad 600 zł czyli pobiłam własny rekord sprzed roku. Jak ja to kocham : D
Jeśli chodzi o juwenalia w Bydgoszczy, niestety mnie nie powaliły. Byłam z Agatą na blokadzie Łużyckiej i było jakoś sztywno.Tego wieczora odwaliłyśmy mega głupie rzecz, min wróciłyśmy z jakimiś ludźmi samochodem do centrum, a za nami jeździł zakochany kolega Agaty, która nic nie ogarniała i w rezultacie odebrał ją spod klubu po objeżdżeniu pół miasta. Za to ja poderwałam jednego kolesia i wynikła z tego porąbana historia, którą ostatecznie wspominam z uśmiechem, ale zatrzymam to dla siebie. Jeśli będę kiedyś pisać książkę o swoim życiu, do której namawiają mnie znajomi to na pewno opiszę tą historię : D Mam tak pokręcone i pozytywne życie, że
ludzie chętnie by to poczytali : D W czerwcu pracowałam w Reserved, ale nie przypadła mi do gustu ta praca, a oni też nie chcieli przedłużać umowy. Mam wrażenie, że zatrudnili mnie i kilka osób tylko żeby więcej osób tyrało w największe wyprzedaże. Siedziałam tam od 14 do północy : / W międzyczasie miałam egzaminy. Jeden zdałam, a z reszty zostałam zwolniona xD Taki ze mnie geniusz. Tyle że obydwa zupełnie niespodziewanie. Jeśli chodzi o ciekawe wydarzenia to zdecydowanie muszę napisać o Woodstocku. Wyjechałam na niego tydzień wcześniej z moim przyjacielem Mikołajem i pojechaliśmy Maluchem : D Razem spędziliśmy na festiwalu 11 niezapomnianych dni, a wracając zahaczyliśmy o Frankfurt, gdzie Maluch odmówił posłuszeństwa i Turek z monopolowego musiał nas popychać ku uciesze Niemców popijających piwko na ławce. Około północy obejrzeliśmy ten gigantyczny pomnik Jezusa w Świebodzinie, a ok 5 rano zwiedziliśmy Kruszwicę, do której jeździłam na wycieczki w podstawówce. Normalnie nie było czasu na sen : D A sam Woodstock, o rany kocham kocham kocham! Zawsze odliczam rok od Woodstocku do Woodstocku. No i w sumie podobnie z juwenaliami. Chyba poświęcę na niego osobny post, bo kto to wszystko przeczyta.

Zaraz po Woodstocku pojechałam z mamą na Mazury, a potem do Wilna. Gdy wróciłam z Wilna pojechaliśmy do Gdańska do Kornelii. Spałam u niej, a następnego dnia
pojechaliśmy z moimi i jej rodzicami zwiedzać Szymbark. Przez ostatnie tygodnie bardzo zżyłam się z moim przyjacielem Mikołajem, z którym byłam na Woodstocku.
Zaczęło między nami iskrzyć i jak na razie nie wiem co z tym zrobić. Strasznie go kocham za charakter i nie znam bardziej inteligentnej osoby niż on. Tak więc pomyślę.
Wybraliśmy się ostatnio do Fortu XI gdzie podczas wojny trzymano więźniów... zwiedziliśmy prawie całą fortecę i byliśmy w celach z oryginalnymi napisami wyrytymi przez
uwięzionych... Niesamowite uczucie. Gdy wychodziliśmy czułam się jakbyśmy wyszli z piekła. Byliśmy jeszcze na genialnym ognisku, które zakończyło się dwoma interwencjami policji, ale ja z Mikołajem zbajerowaliśmy panów z radiowozu i załatwiliśmy 1 mandat 50 zł na 15 osób : D W zeszły weekend pojechaliśmy do Warszawy i bardzo dużo zwiedziliśmy, a on jest tak mądry że nie potrzebowaliśmy przewodnika. On zna się na wszystkim : D Cudowna osoba. Byliśmy też na ognisku na naszego kumpla, który jest strasznie przystojny i uroczy, ale niestety miewa nieciekawe przygody z narkotykami. Ja mu się chyba też podobam, bo chciał mi dać wszystkie czekolady, które miał w domu, ale wzięłam sobie tylko dwie : D W czwartek miałam urodziny więc Mikołaj do mnie przyjechał. Dał mi czteropak mojego ulubionego piwa Kriek i moje ulubione tabaki, których praktycznie już nie można nabyć przez Internet detalicznie. No i właśnie za to go uwielbiam. Poszliśmy na spacer i opowiadał mi o mojej okolicy. Jak można być tak mądrą osobą! A on mówi, że to przy mnie rozkwita intelektualnie. Dobrze na siebie działamy. Może naprawdę warto spróbować być razem? W piątek była u mnie Kasia, Aga i Monika. Upiekłam ciasto i naprawdę im smakowało. Potem poszłam z Monią potańczyć i było naprawdę super. To by było na tyle z ostatnich tygodni. Nie mogę uwierzyć, że już praktycznie jesień. Cieszę się, że wykorzystałam te wakacje na maksa. Ostatni rok studiów będę musiała wykorzystać jak najpozytywniej! Teraz szukam pracy, zobaczymy co z tego będzie : ) Na razie uciekam, miłego wieczora wszystkim ; )
 

 
Nie było mnie tu z dwa miesiące, ale nadal pamiętam o blogu i mam zamiar co jakiś czas coś dodawać ; ) Ostatnio w moim życiu dzieje się tyle szalonych rzeczy, że aż szkoda tego nie opisać : D Z nowości z ostatniego czasu najpierw napiszę, że pojechałam na Pyrkon. Zabrałam się z Agatą stopem. W obydwie strony dojechałyśmy na 3 tury i ani razu nie czekałyśmy na podwózkę dłużej niż 5 minut. Naprawdę wow : D Raz zabrał nas kierowca tira i wysadzając nas pod poznaniem powiadomił innych kierowców, że zostawia autostopowiczki na skrzyżowaniu i od razu podjechał po nas jeden facet. Na miejscu zatrzymałyśmy się u mojego kumpla, którego poznałam jeszcze gdy pracowałam w Anglii, ale potem jednak poszłyśmy spać na salę. Na miejscu był mój znajomy Kamil, z którym w wakacje byłam we Włoszech i który na Sylwestra w tym roku zabrał mnie do Grecji. Co do samego Pyrkonu, biegałam w stroju Harley Quinn i świetnie się bawiłam : D Ogólnie skończyło się tak że poszłyśmy na imprezę dla gości Pyrkonu i ja wróciłam o 6 rano i poznałam gitarzystę z Katowic z bardzo podobnym podejściem do życia co ja, a Agata wróciła o 11 następnego dnia xD Ja byłam bardzo grzeczna, bo nie wypiłam tamtej nocy ani łyka alkoholu i dałam koledze tylko małego buziaczka i to na do widzenia. Jednak wróciłam z szyją całą w malinkach, które utrzymywały się przez tydzień. Taka sytuacja : D Powrót z Poznania też był genialny, bo złapałyśmy stopem.. ambulans : D Odwiózł nas pod sam dom w Bydgoszczy. Kochani chłopacy. Co do innych ciekawostek, poznałam ostatnio przez internet faceta. Jakiż on jest idealny... 190 cm wzrostu, idealne ciało (jak grecki bóg!), piękne niebieskie oczy, cudowne usta, brązowe włosy do ramion i ... po obczajeniu jego profilu na Facebooku wszystko wskazuje na to, że ma dziecko xDD I z jednej strony to nie jest moja sprawa, a z drugiej to trochę dziwne, że spotykam się z kimś kto prawdopodobnie jest ojcem. Na razie nie wiem co z tym zrobić, ale rozwaliło mnie to. Ogólnie facet jest z Gdyni i przyjechał do mnie tydzień temu. Z jednej strony dużo między nami zaszło, a z drugiej czuję, że to i tak jest facet tylko na chwilę. Dlatego na razie udam, że nic nie wiem, ale jeśli pogłębimy naszą relację to koniecznie go o to spytam. A jeśli chodzi o ostatnie dni, bawię się nieprzyzwoicie dobrze : D Już za tydzień długo wyczekiwane przeze mnie Toruńskie juwenalia, a ten tydzień spędziłam bardzo imprezowo. Mój przyjaciel Olek zabrał mnie w poniedziałek na grilla na akademiki. Miałam zostać na chwilę i zaraz wracać, ale było tak świetnie, że wróciłam rano : D Poznałam mega pozytywnych ludzi. W pewnym momencie było nas z 30 jak nie więcej. Spotkałam tam nawet znajomego z Ciechocinka. Piliśmy, śpiewaliśmy i krzyczeliśmy jak nienormalni : D Nawet poderwałam jedną dziewczynę, co mnie rozwaliło i ogólnie wszystkich. Byliśmy w Capone na karaoke, a potem jeszcze poszliśmy po piwo na stację benzynową i do domu. Do domu odprowadził mnie Wiśnia czyli kumpel Olka, z którym znam się już długo. Po drodze zrywał wszystkie kwiaty, które wpadały mu w ręce i mi dawał. Wróciłam do domu z pięknym bukietem : D Jak doszliśmy do domu dałam mu pić i usiedliśmy na podłodze. Siedziałam półżywa z suszarką i suszyłam mu bluzę, bo ten głupek cały wieczór przewracał się w krzaki. Co ciekawe robił to umyślnie : D Rozwaliło mnie tylko, że rodzice myśleli że sprowadziłam sobie do domu jakiegoś nowo poznanego faceta. Miałam nadzieję, że mają o mnie trochę lepsze zdanie xD No cóż. No i co do dwóch ostatnich dni, wzięłam zwolnienie lekarskie, spakowałam rzeczy i wybrałam się do Wrocławia na juwenalia : D Wyjechałam w czwartek przed 6 rano, wszystko szło zgodnie z planem i nagle gdy byłam już na Poznaniu Wschodnim.. pociąg stanął. I stał tak 1,5 godziny. Także uciekły mi dwa pociągi do Wrocławia, a jacyś chłopacy, którzy jechali tym samym pociągiem, prawdopodobnie nie zdążyli na maturę. Okazało się, że w Poznaniu była awaria zasilania. Akurat kiedy ja musiałam się wybrać w podróż : / Gdy spóźniona 2 godziny dotarłam do Poznania byłam ściekła i zmęczona. Nawet przez chwilę myślałam żeby pozwiedzać miasto i wrócić do Torunia. Jednak ja to ja i pomyślałam sobie "Dotrę do tego Wrocławia, chociaż miałabym dojechać jutro!" I jak pomyślałam tak zrobiłam. Ogarnęłam po taniości bilet i poszłam na pociąg. A ten... stał 1,5 godziny zanim ruszył. Pełno ludu na dworcu, wszyscy zmęczeni i wkurzeni, a dosłownie wszystkie pociągi spóźnione i to po kilka godzin. To chyba znak, że naprawdę muszę już zrobić to prawo jazdy. Ogólnie we Wrocławiu miałam być o 10.50, a dotarłam po 18... Ominął mnie pochód juwenaliowy i koncert Pull The Wire. Jak tylko wysiadłam z pociągu napisałam podanie o zwrot pieniędzy za przejazd, bo co to w ogóle miało być. Poszłam na przystanek i pytam się jakiegoś faceta czym dojadę na akademiki. A on, że mam wsiadać z nim w tramwaj nr 2. Ja idę, a jakaś babka za mną krzyczy, że mam z nim nie iść. A on do mnie, że mam z nim iść i że nie jest żadnym zboczeńcem xD Ledwo przyjechałam, a już chcieli mnie porwać, świetnie. W końcu dojechałam na akademiki Wrocławskiej Politechniki i zaczęła się zabawa. Kamil (ten od Grecji i Pyrkonu) bardzo się ucieszył, że przyjechałam. Siedzieliśmy sobie z jego znajomymi i piliśmy i grillowaliśmy. Miałam ogólnie świetny humor : D Uwielbiam juwenalia. W ogóle nie czułam zmęczenia tym wszystkim. Za to Kamil i reszta odpadli już koło północy. Słabo wprawieni są najwyraźniej. Zabawne było to, że specjalnie wynajęto ochronę do akademików żeby nikt nie sprowadzał gości. A ja za każdym razem wchodziłam i wychodziłam bez żadnego problemu. Nawet po jakimś czasie ochroniarze zaczęli mnie kojarzyć i nie kazali mi pokazywać legitymacji tylko się do mnie uśmiechali. Za to nasze koleżanki próbowały wejść na legitymację Dimitriego i wtedy ochroniarz je wyrzucił a legitymację skonfiskował. Siedzę sobie z chłopakami w pokoju, Dimo trochę zezgonował, a nagle do pokoju wparowuje wściekły ochroniarz i zaczyna na niego krzyczeć, że nie daje się nikomu dokumentów. Popatrzył na mnie... i sobie poszedł. No myślałam, że padnę : D Następnego dnia wszyscy byli wykończeni tylko nie ja. Poszłam z Kamilem na spacer do ogrodu japońskiego. Potem znowu zaczęliśmy pić i chłopacy mnie wkurzali, bo byli nieprzytomni. Spotkałam Mariusza, mojego starego kumpla z Torunia. Potem przyszła do nas spora ekipa i graliśmy we flanki. Chłopacy wypili swoje piwa na dwa razy! A ja zostałam sama z przeciwną drużyną. Cała pooblewałam się piwem, ale wygraliśmy. I do tego okazało się, że mam świetną celność : D Poznałam tam Weronikę i Konrada. Zostawiłam chłopaków, bo zamulali i poszłam bawić się z moimi nowymi znajomymi xD Weronika poszła na miasto, a ja poszłam z Konradem do namiotu klubowego. Dawno tak nie szalałam. Krzyczałam, skakałam i machałam włosami pod sceną. Konrad nawet wziął mnie na ramiona. Nagle podchodzi do nas ochroniarz i pokazuje jakieś klucze. To były moje klucze od mieszkania w Bydgoszczy! A były w zapiętej na zamek torebce i jeszcze zapinanej na zamek wewnętrznej kieszonce! I nagle patrzę... nie mam też telefonu. Już zaczęłam panikować gdy znowu podszedł ochroniarz i oddał mi telefon. W tym momencie miałam już dosyć i stwierdziłam, że wracam do akademika. Nie mam pojęcia co to miało być. Poszliśmy pod akademik,a tam 4 ochroniarzy, w tym babka, która każdego trzepała z dokumentów. Myślę sobie świetnie. Poszłam na totalnym przypale, pokazuję jej legitymację, przykładam do czytnika. Czytnik pokazał, że nie mam wstępu, ale... wpuściła mnie. Byłam podwójnie rozwalona tym wszystkim. Głupi to ma zawsze szczęście : D Dzisiaj wstałam o 6 i poleciałam na pociąg. Siedzę sobie w pociągu i pisze do mnie wczoraj poznany Konrad, co robię. Napisałam, że jadę do Inowrocławia (miałam tam mieć przesiadkę do Torunia), a on że do Leszna. I wtedy ogarnęliśmy, że siedzimy w tym samym pociągu, w tym samym wagonie! : D No historia jak z filmu. Pogadaliśmy sobie, a potem wysiadł. Co ciekawe ogarnęłam, że mój pociąg też jedzie do Torunia. Tylko E-podróżnik pokazał mi, że mam przesiadkę w Inowrocławiu. Spytałam się konduktorki czy mogę dokupić bilet do Torunia. Okazało się ze dopłata kosztuje 1, 50 zł a ja miałam przy sobie tylko kartę. Więc kazali mi siedzieć ze sobą w przedziale. Pani konduktor poszła spać, a pan konduktor... był zachwycony moim towarzystwem. Taki typowy stary erotoman. Aż dziwne, że nie miał wąsa. W ciągu pół godziny zadał mi tyle zboczonych pytań, że miałam ochotę stamtąd uciekać. Co za człowiek. Dotarłam do Torunia i poszłam do rodziców na działkę grillować. Położyłam się na trawie i od razu zasnęłam. Mama mnie zbudziła, bo zaczęło opadać. Gdy wstałam nakrzyczała na mnie, że mam się uczesać, bo wyglądam jak menel. Spojrzałam w lustro i naprawdę, mama miała racje. Widać było po mnie zmęczenie po tym całym tygodniu, a do tego spuchnięte oczy, rozczochrane włosy i rozmazany makijaż, bo w nim zasnęłam. Wróciłam do domu i odespałam, a teraz jestem tutaj ; ) Ogólnie chciałam zostać dłużej na Śląsku, bo planowałam wpaść do Katowic do tego gitarzysty z Pyrkonu. Wróciłam, bo jutro mój kochany kuzyn ma pierwszą komunię. Do Katowic jeszcze kiedyś się bujnę. To by było na tyle, wiem że mega dużo, ale tyle właśnie się działo. Uciekam, dobranoc ; )

  • awatar Independentlady: Moim zdaniem powinnaś od razu zapytać o co chodzi z tym dzieckiem. Może facet ma żonę i kręci sobie na boku?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wow, coś mnie naszło żeby napisać tutaj po roku... I strasznie się cieszę, że znowu tu jestem. Prowadziłam tego bloga całe liceum i wiąże się z nim pełno wspomnień, głównie tych dobrych. Musze to napisać i nie ukrywam, że sprawia mi to radość. Dojrzałam, stałam się kobietą i to do tego taką jaką zawsze chciałam być. Uwolniłam się, złamałam wiele zasad, zmądrzałam ale też mocno wyluzowałam. Co się zmieniło? Dużo by wymieniać... Dzięki temu, że od ponad roku nie mam stałego partnera i mieszkam praktycznie sama (nie licząc współlokatora, który gdzieś tam się czasem przewija i weekendowych zjazdów do rodziny) nauczyłam się przebywać sama ze sobą przez dłuższy czas i przede wszystkim cieszyć się z tego czasu, który mogę poświęcić na wiele wspaniałych rzeczy. W skrócie zaakceptowałam siebie w praktycznie każdym aspekcie i nie przeżywam niektórych faktów tak jak kiedy byłam nastolatką. Za to skupiam się bardziej na rzeczach istotnych. Nauczyłam się bardzo dobrze gotować, dbać o siebie, o mieszkanie i różne takie, ale nauczyłam się też... odpuszczać. Odpuszczać sobie ludzi, którym tak naprawdę jestem obojętna, sprawy których nic nie naprawi i dążenie do celów, których nie można osiągnąć. Gdybym teraz tak spojrzała na siebie oczami dziewczyny, którą byłam jeszcze z dwa lata temu, byłabym teraz szczęśliwa. Szczęśliwa, bo nikt nie mówi mi jak żyć, bo potrafię sama podejmować dobre decyzje, bo jestem zdrowa, mam wspaniałych przyjaciół, stać mnie na fajne ciuchy, dobre kosmetyki, dostałam się na wymarzone studia i zrobiłam to wszystko sama. Mam nadzieję, że za kilka lat znowu będę mogła powiedzieć to samo, a nawet jeszcze więcej. Przyznam, że zabranie się do napisania tutaj zajęło mi bardzo długo i pisze tutaj teraz dlatego, że się rozchorowałam i mam aż zbyt dużo wolnego czasu. I... czuję się wspaniale. Dokładnie jak kilka lat temu gdy wracałam z liceum i tu wszystko opisywałam. Wszystkie moje myśli zebrane w jednym miejscu. I nikt nie może mi tego odebrać, nic narzucić. To tyle z tego co chcę napisać w tym momencie. Mam ochotę opisać wszystko co zdarzyło się przez ten rok, ale jest to praktycznie nie możliwe. Poświęcę na pewno kilka postów, by przywołać te miłe wspomnienia. Najpierw muszę to wszystko poukładać. Tak więc kończę i obiecuję niedługo napisać coś nowego. Mam nadzieję, że jest tu jeszcze kilka osób, które poznałam przed latami. Zaraz będę to sprawdzać. Buziaki : *
  • awatar love me,please?: wracaj do nas na stałe:)
  • awatar Independentlady: Wracaj, wracaj! :* Widzę, że status związkowy zmienił się u wielu dziewczyn tutaj. Cieszę się, że masz takie pozytywne nastawienie. :)
  • awatar road to nowhere: Fajnie, że jesteś i że wszystko się dobrze układa! Oby tak dalej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
No i się pokomplikowało... Jak już pisałam z Mateuszem było ostatnio trochę dziwnie. Niestety przez tą całą odległość nasze rozmowy zrobiły się sztywne i często brakowało tematów. Miałam też straszne wyrzuty sumienia w związku z tym, że podobają mi się inni. Z drugiej strony naprawdę widzę w nim osobę, z którą mogłabym spędzić przyszłość. Ostatnio podjęliśmy tą ciężką decyzję i jednak zerwaliśmy. Obydwojgu z nas ulżyło, bo zapowiadało się na to od dawna. Po zerwaniu mieliśmy całkiem dobry humor. Ale zrobiłam niestety głupotę i w sekundę wszystko się popsuło... Od dawna mój przyjaciel Stasio pomagał nam z problemami. On ma dziewczynę, a ja miałam Mateusza, więc opowiadaliśmy sobie duuużo rzeczy, również tych intymnych. Jako przyjaciele. Uzgodniliśmy, że nic między nami nie będzie. Dzień przed zerwaniem wysłał mi swoją fotkę w ręczniku. Rozbawiło mnie to i też wysłałam mu swoją. Podkreślam, że w ręczniku. Nie nago. Gdy przyznałam się do tego Matuszowi totalnie się załamał. Z jednej strony nie zrobiłam nic strasznego, tylko co najwyżej głupiego, ale go to go strasznie zabolało. Pisze o tym, bo nadal ciągle to do mnie wraca i mnie boli. Mam nadzieję, że będziemy w stanie normalnie rozmawiać, jak kumple. Mam straszne wyrzuty sumienia i pełno wątpliwości, ale raz już zerwaliśmy na próbę i po tym jak do siebie wróciliśmy znowu były problemy. Staśkowi nawet nie wspomnę o tym, że przez niego wybuchła taka awantura, bo się chyba zabije. Pamiętam jaki był wkurzony kiedy pierwszy raz zerwaliśmy. On nam cały czas chciał pomagać, a przez głupią fotkę wysłaną do niego Mateusz totalnie się na mnie zawiódł. Sytuacja jak w jakimś filmie... Ciągle sobie tłumaczę, że tak może po prostu miało być, skoro się ostatnio nie dogadywaliśmy. Ale boli cholernie. Cieszę się, że codziennie rozmawiamy. Jest dla mnie bardzo ważną osobą i chcę mieć z nim kontakt. Co do moich planów, na razie planuję pobyć sama. Nie ma co się pakować w kolejny związek, gdy ciągle przeżywam poprzedni. Z resztą czuję, że muszę jeszcze dojrzeć do tego żeby być w prawdziwym, dojrzałym związku. Na razie chcę poznawać nowych ludzi i jak najwięcej się bawić. Jeśli stwierdzę, że potrzebuję stałej relacji to taką zawiążę. Wczoraj dziewczyny wyciągnęły mnie na miasto, żeby poprawić mi humor. Byłyśmy w Maku, Metropolis, Hadesie i Arsenale. Przepiłam sporo kasy, ale w pewnym momencie naprawdę przestałam myśleć o problemach i zaczęłam się dobrze bawić. Tak dobrze, że wywijałyśmy prawie do 6 rano, kiedy zamykali już klub : D Co ciekawe wiele chłopaków chciało ze mną tańczyć itd., ale ja totalnie nie miałam ochoty. Bałam się najbardziej, że w zaistniałej sytuacji się upiję i zacznę się z kimś całować albo coś. Najwyraźniej na ten moment mam dosyć facetów i faktycznie musze odpocząć. Wyszlyśmy z klubu przed 6 i szukałyśmy czegoś do jedzenia. Nie rozumiem dlaczego w całodobowych knajpach do 6 rano nie chcą wpuszczać ludzi. Wkurzyłyśmy się, bo nie chcieli nas wpuścić do budki z zapiekankami. Zauważyli to jacyś kolesie i zabrali nas do knajpki obok. Dostałam tatara, zupę pomidorową, herbatę i piwo... za darmo : D Potem poszliśmy do jednego z tych kolesi i zaserwowali nam wino. Najfajniejsze jest to, że niczego od nas nie oczekiwali. Jeden z nich był zza granicy i najwyraźniej wszystko tutaj wydawało mu się śmiesznie tanie. Tak czy siak kulturalnie się pożegnałyśmy i wróciłyśmy do domu. W domu byłam ok 10 rano. Rodzice byli źli, ale w końcu jestem już dorosła. Wyspałam się i poszłam z tatą na najnowszego Hobbita. Ogólnie film świetny, ale... scena z Legolasem biegnącym po spadających kamieniach(kto oglądał ten wie o czym mówię) wywołała u mnie niekontrolowany napad śmiechu : D To w sumie wszystko co chciałam napisać na teraz. Trochę lepiej się czuję gdy to z siebie wyrzuciłam. Jak tam przygotowania do sylwestra ? : ) U mnie kilka spraw leży pod znakiem zapytania, ale mam nadzieję, że jakoś się ułoży i będzie fajnie. Tak więc życzę Wam wspaniałej zabawy i dużo wspaniałych chwil w nadchodzącym roku ! : )
  • awatar ♥soulmate♥: No ja też nie byłabym zadowolona gdyby mój chłopak wysłał jakiejś dziewczynie zdjęcie w ręczniku
  • awatar NiNe: oooo widzę beka z Legolasa tak jak u mnie :D Z Każdą decyzją trzeba się pogodzić, wszystkiego dobrego :)
  • awatar Independentlady: Jeżeli uważacie, że rozstanie jest właściwą decyzją, to dobrze się stało. Udanego sylwestra i szczęśliwego nowego roku! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obiecałam, że będę częściej tu pisać, więc oto i jestem ! : ) Dzisiaj tak raczej krótko o tym co u mnie słychać i parę przemyśleń. Przede wszystkim ciesze się, że jest tu trochę osób, których blogi czytałam już daaaawno temu. Fajnie do Was wrócić : ) Aktualnie mam bardzo dobry humor, bo byłam dzisaj u dawnego przyjaciela w Ciechocinku. Rodzice jechali na spacer i zabrałam się z nimi. Poszliśmy do niego i piliśmy pyszne ukraińskie winko. wróciły wszystkie stare wspomnienia. Był tez brat Mikołaja i jego dziewczyny. Co do mnie i Mikołaja.. jesteśmy jakby z kompletnie innych światów, ale jak zaczniemy rozmawiać to nie możemy skończyć : D Uwielbiam z nim rozkminiać różne rzeczy. Bardzo lubię ludzi z wieloma zainteresowaniami. Święta były bardzo udane. Chyba byłam grzeczna w tym roku, bo Mikołaj okazał się bardzo hojny : D W sumie jakby nie patrzeć: zdana matura, pobyt w Anglii i dostanie się na studia. Jestem bardzo zadowolona z tego roku. Mam nadzieję, że następny będzie też bardzo dobry : ) Szczerze mówiąc, mam teraz najlepszy okres w życiu. Wreszcie studiuję to co zawsze chciałam, nie mieszkam z rodzicami, więc się z nimi nie kłócę, a do tego mam pełno wolnego czasu i ciągle szaleję ze znajomymi : D Zawsze chciałam tak żyć. Jedyne co mnie boli, to to, ze mój związek trochę się przez to popsuł. Odległość nam nie służy, a ja poznaję ciągle nowych ludzi i łatwo się wpakować w dziwną sytuację. Mateusz uważa, że od maja bardzo się zmieniłam. A ja się po prostu... uwolniłam. Od nauki, od kontroli rodziców, od stresu związanego z maturą i szkołą. Nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze sama ze sobą. Przestałam myśleć o swoich kompleksach, o samotności, o wszystkim co sprawiało, że życie mnie przygnębiało. Łapię każdą chwilę i zmieniam ją w coś pozytywnego. Mam nadzieję, że z Mateuszem wszystko będzie dobrze. Nie wyobrażam sobie życia bez niego i wiem, że bardzo do siebie pasujemy. Zdaję sobie sprawę, ze kilka rzeczy mogłam zrobić lepiej, ale .. no cóż, nie zrobiłam nic co mogłoby nas skreślić. Tak ogólnie, ciesze się, ze w same święta spadł śnieg ! : ) To niesamowite, bo kompletnie się na to nie zapowiadało. Mam nadzieję, że miło spędziłyście ostatnie dni i jesteście zadowolone. Oby Wasze imprezy Sylwestrowe były jak najbardziej udane : ) U mnie sporo rzeczy stoi jeszcze pod znakiem zapytania, ale ogarnę wszystko i na pewno będzie fajnie !
  • awatar independentlady: Cieszę się, że u Ciebie tak dobrze wszystko się układa i oby te rzeczy, które musisz ogarnąć też okazały się łatwe do zrealizowania. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cholera, jak mnie tu dawno nie było. Postanowiłam dalej tutaj pisać, bo wspomnienia są dla mnie ważne. Bardzo ważne. Szkoda mi, że większości z was już tutaj nie ma. Jednak czuję tą dawną radość, jak kiedyś kiedy pisałam prawie codziennie i rozmawiałam z Wami. Ostatni wpis dodałam 139 dni temu.. Od tego czasu tak wiele się zmieniło, ze nie wiem nawet od czego zacząć. Pewnie dodam serię kilku wpisów, które będą zawierały moje wspomnienia i przemyślenia. Chciałabym za kilka lub kilkanaście lat znów tu wejść i poczytać co odwalałam gdy byłam nastolatką : D A co do tego... To niestety już mój ostatni rok bycia nastolatką. Urodziny mam dopiero we wrześniu, ale sam fakt, że w następnym roku skończę 20 lat jest dla mnie przerażający. Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Mentalnie jestem nadal 15-16latką. Z wyglądu podobno z resztą też. Cholera. Jak byłam mała wydawało mi się że 20 lat to tak dużo. Teraz mam prawie 20 lat, a czuję, ze jeszcze tylu rzeczy nie zrobiłam, że jestem jeszcze dzieckiem. Życie mija mi tak szybko, że w ciągu ostatnich miesięcy zaczęłam wręcz histerycznie łapać wszystkie chwile i wyłączyłam wszelkie negatywne emocje. Tak wiele bym chciała teraz napisać na raz.. Może zaczynając od momentu w którym przestałam pisać, czyli od pobytu w Anglii. Wspominam go naprawdę bardzo dobrze. Obawiałam się go, ale był po prostu świetny. Czuję, ze dzięki niemu bardzo dojrzałam i uwierzyłam w siebie. Zdecydowanie wydoroślałam. Zaczęłam czuć się dobrze sama ze sobą. Rodzina wreszcie była ze mnie dumna, a ja uświadomiłam sobie, że jestem gotowa wyjechać w wielki świat. Znalazłam pracę dzięki agencji Gravity i pakowałam tam czekoladki Lindt do lotek promocyjnych : D To było prześwietne. Pracowałam z 7 Polkami. Bardzo się ze sobą zżyłyśmy. 8 godzin stałyśmy przy stole i rozmawiałyśmy o caaałym życiu. Potem przerzucili nas do innego magazynu, do którego musiałyśmy dojeżdżać specjalnym busem i niestety kilka z nas odpadło. Ale za to jeszcze bardziej zżyłam się z Kasią i Izą. W tym drugim magazynie pakowałyśmy kosmetyki miodowe do opakowań świątecznych. Pracowało tam wiele kobiet z różnych krajów i Polki z którymi się niestety nie polubiłyśmy. Ale tak czy siak było fajnie. Poznałam tam tez Karolinę z którą głównie pracowałam. Była początkującą weganką, feministką i popierała Palikota, ale mimo wszystko była świetną osobą : D Co do pobytu w Anglii uświadomiłam sobie też, że potrafię mieszkać z facetem. Mimo, że zaczęliśmy się kłócić, to mieszkanie z Mateuszem wspominam bardzo dobrze. Cieszyłam się, że mogę robić mu obiady i kanapki do pracy. Jestem też zachwycona faktem, że wracałam sama i się nie zgubiłam ani nie odwaliłam nic głupiego. O 3 rano wyjechałam taksówką na przystanek z którego miał przyjechać mój bus. Musiałam czekać z godzinę, więc zdążyła wypić jeszcze kawę w maku obok : D Później busem dojechałam na lotnisko w Heathrow, a stamtąd poszłam na kolejnego busa i dojechałam nim na Stansted. Prawie się zgubiłam, ale trafiłam na samolot i jak już się w nim znalazłam, byłam tak spokojna, ze ani przez chwilę nie pomyślałam o tym, ze jestem tak wysoko nad ziemią i cokolwiek może mi się stać. Z lotniska odebrali mnie Gosia z moimi małymi kuzynami i dziadek. To było przeurocze. Jak już jechaliśmy do Torunia, nie mogłam uwierzyć, że znowu tutaj jestem. Gdy weszłam do mojego mieszkania wszystko było takie dziwne. Takie ciemne i niskie... Czułam się nieswojo czułam we własnym pokoju. o jakimś czasie do domu przyszła mama i bardzo się ucieszyła na mój widok. Mój pies chyba mnie nie poznał, bo nie przyjął mnie zbyt ciepło : D Od kiedy wróciłam do Polski bardzo dużo imprezuję i spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo długo była piękna pogoda, nawet do Listopada i to mnie bardzo ucieszyło. Spędzałam też sporo czasu z rodzicami na działce. Cieszę się, ze kupiliśmy tą działkę , bo bardzo zjednoczyła mnie i moich rodziców. Z Mateuszem jestem aktualnie na odległość. Bywa różnie między nami, ale kocham go i wierze, ze warto być razem. No i teraz najważniejsze : ) Dostałam się na studia do Bydgoszczy ! Co prawda przegapiłam nabór do Poznania, ale trudno. Podobno tam jest strasznie ciężko się utrzymać. Dowiedziałam się, że się dostałam, jak byłam w pracy z czekoladkami. Siedziałyśmy z dziewczynami na przerwie i wszystkie oczekiwałyśmy telefonu od mojej mamy. W końcu zadzwoniła i poinformowała mnie , że dostałam się na kosmetologię, czyli mój wymarzony kierunek. Aż się rozpłakałam ze szczęścia : D Był mały problem z mieszkaniem dla mnie, bo nie dostałam się do akademika. Pod koniec września okazało się, ze facet mojej sąsiadki z naprzeciwka chce wynająć swoje mieszkanie w samym centrum Bydgoszczy. Pojechaliśmy je zobaczyć i się dosłownie w nim zakochałam. Załatwiłam sobie współlokatora, czyli starego kolegę z gimnazjum. Mieszkam na starym mieście, czyli tam gdzie się wszystko dzieje. To jest po prostu świetne. Miałam do wybory zwykły pokój i pokój z kuchnią. Planowałam wziąć ten zwykły, ale jak zobaczyłam ten salon to się od razu w nim zakochałam i stwierdziłam, ze biorę go ! : D Ma okna na całej ścianie, czyli tak jak zawsze chciałam a do tego czerwoną skórzaną kanapę, pełno plakatów i jest idealnych wymiarów. Uwielbiam go. Czuję się w nim jak artystka. Studia bardzo mi się podobają i wszyscy mi zazdroszczą. Miałam miesiąc matmy, wszystko zaliczyłam i mam spokój : ) Miałam nawet zajęcia w prosektorium ! : D Na początku cholernie się ich bałam, ale potem bardzo je polubiłam. Nigdy bym się o to nie podejrzewała : D Na zajęciach robimy póki co hennę i paznokcie. Potem będzie pedicure i depilacja. Uwielbiam to : D Obym zaliczyła wszystkie egzaminy. Mam też nowych, świetnych znajomych. więcej szczegółów napiszę w następnym wpisie, bo jak już mówiłam ciężko wszystko tak nagle zebrać. Mam nadzieję, że część z Was jeszcze tutaj jest i do mnie zajrzy. Więc do napisania : )
  • awatar Feel The Beat Of My Heart: Zgadam sie z osobą niżej :) . Pisz pisz dalej ;)
  • awatar independentlady: Ale długi wpis! :-D Dużo się działo u Ciebie. Gratuluję studiów, cieszę się, że sporo tych dobrych wiadomości. ;-) Sama jestem w związku na odległość i jak się chce, to się da. ;-)
  • awatar Mother Mercury.: Też mentalnie czuję się jakbym była w gimnazjum :) fajnie że podobają ci się studia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Ale życie bywa zakręcone.. Po miesiącu błądzenia po bankach itd. dostałam wreszcie pracę. A żeby było dokładnie dwie prace. Jedną już zaczęłam w zeszłym tygodniu, a do drugiej na razie jestem zapisana i mam nadzieję, że zacznę już w tym tygodniu. Jest tylko oczywiście mały problem. Prawie miesiąc czekała, na NIN, czyli numer, który jest mi potrzebny żebym mogła zacząć normalnie pracować w Anglii. I jadąc po niego, wsiadłam w zły pociąg. Zły znaczy, jadący z Reading prosto do Londynu, a nie zatrzymujący się w miejscowościach po drodze. No i oczywiście wielka panika i płacz. Na stacji w Londynie podeszłam do pierwszego lepszego pana z obsługi i od razu mnie pokierował na peron 14. Panowie z bramek wpuścili mnie bez problemu, mimo że miałam bilet z Reading do Slow, a nie z Londynu do Slow. Akurat na peronie stał pociąg, który jechał dokładnie tam gdzie chciałam. Wbiegłam do niego i prawie od razu po tym ruszył. Więc podsumowując... byłam w Londynie niecałą minutę : D Co za przygoda. Niestety dojechałam na miejsce spóźniona jakieś 20 min, a tu jeszcze musiałam szukać tego centrum pracy... I w tym momencie GPS w telefonie wyprowadził mnie prawie na rugi koniec miasta, przez co straciłam kolejne pół godziny : / Potem doszłam na potencjalne miejsce, w którym miał być ten budynek, ale go nie było. Pytałam się chyba 10 osób jak tam dojść, a każdy kierował mnie gdzie indziej. Na koniec wpadłam na jakąś Polkę, która mnie tam po prostu odprowadziła. Okazało się, ze to było kompletnie na końcu ulicy.Byłam już spóźniona dobrą godzinę i cała zmachana, ale postanowiłam spróbować. No i niestety musiałam najpierw się nasłuchać gadania, że nie ma dla mnie czasu. Potem zaczęłam płakać i udawać histerię, więc facet zaczął gdzieś wydzwaniać i prosić koleżanki o pomoc. Gdyby nie to, miałby mnie gdzieś ; / Potem jeszcze dużo wydzwaniałam i kombinowałam, ale niestety muszę próbować w poniedziałek złapać jakieś zwolnione miejsce. Mam nadzieję, że uda mi się to szybko załatwić, bo potrzebuję tego numeru żeby dostać pracę. Na razie czekam do jutra. Do tego dochodzą jeszcze małe problemy ze studiami. Mam nadzieję, że dostanę się na tą kosmetologię. Niedługo będzie jeszcze jeden nabór. A jako, ze jestem w Anglii i moi rodzice muszą za mnie złożyć papiery na uczelnię, potrzebuję potwierdzenia autentyczności kopii mojego dowodu. Muszę jechać do Londynu i nie wiadomo ile pieniędzy będą za to chcieli. Brrr. Oby wszystko dobrze poszło. Na razie cieszę się pobytem w Anglii i tą dorywczą pracą. Zawsze jakiś pieniążek się przyda. Teraz słucham sobie Lanki, a Mateusz gra na Playstation. Zaraz pogram sobie z nim, ale na razie Lanka <3 Tak bardzo ją uwielbiam, o matko. Tęsknię za znajomymi i rodziną, ale muszę teraz zarobić. Oby wrzesień był ciepły. To na razie tyle. Postaram się częściej tutaj wpadać. A na zdjęciu ja z bejbem <3
http://b1.pinger.pl/b9c66bb0c1091474f9d5a263c523ba9a/bejb1.jpg
  • awatar independentlady: Ale zakręcona historia, trzymam mocno kciuki żeby wszystko się udało po Twojej myśli! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem już w Anglii prawie miesiąc i nie znalazłam jeszcze pracy.Przez jeden dzień próbowałam u jednego turasa w kebabie, ale to było zbyt trudne. Musiałam odbierać telefony po angielsku i zaznaczać wszystko w komputerowym systemie, który nie do końca ogarniałam. Do tego było strasznie gorąco i byłam strasznie wyczerpana. Fajne było, że wszyscy bardzo ciepło mnie tam przyjęli i nie zrazili się do mnie kiedy zrezygnowałam. Dalej się z wszystkimi witam jak przechodzę obok i rozmawiam. Bardzo podoba mi się mentalność tutejszych ludzi. Kilka dni temu weszłam do Primarku i włączył się jakiś straszny alarm. W środku było na prawdę mnóóóstwo ludzi. A oni zamiast przepychać się, wyprzedzać i panikować, wychodzili spokojnie i z uśmiechami na twarzach. Potem wszyscy poczekaliśmy na ulicy, aż alarm ucichnie i wróciliśmy w ten sam sposób do środka. Aż miło było patrzeć na to jak wszyscy się szanują. Przecież wiele się słyszy o tym jak ludzie zostali stratowani przez wybiegający tłum. Miałam jeszcze śmieszną sytuację na rozmowie kwalifikacyjnej do Hollisteru. Byłam tylko ja, jakaś młodsza dziewczyna i dwóch bardzo wysokich i całkiem przystojnych futbolistów. Wszyscy byli stąd i świetnie mówili po angielsku, ale ja chyba byłam najmniej zestresowaną osobą : D Jeden z tych chłopaków miał wręcz chwilowe problemy z wysłowieniem się. Wszyscy siedzieli skuleni w krzesłach, a ja starałam się nie śmiać. Menadżerka też wyglądała na rozbawioną. Niestety mnie nie przyjęli (może jeszcze), ale tam aplikację składa na prawdę pełno osób. Trochę popsułam też tym, że babka chciała, żeby pracownice się nie malowały, nosiły jeansy i jasne koszulki. Ja miałam różowe usta, czarną spódniczkę i bluzkę. Jak mówiła o tych wymogach, to ciągle się na mnie patrzyła : D Nigdy nie byłam na rozmowie do sklepu z ciuchami, więc nie miałam pojęcia, że trzeba wyglądać tak skromnie. No cóż. Nie dostałam też w tym miesiącu pracy, bo zmienili prawo i wygląda to tak: Żeby dostać się do agencji pracy, muszę mieć konto bankowe. A żeby dostać konto bankowe, muszę mieć pracę. Dopiero kilka dni temu udało się nam to przeskoczyć. Tak więc jutro idę do agencji i mam nadzieję, ze coś dostanę. Jak nie to niedługo wracam do Polski, bo skończą się nam pieniądze. Mimo, że tak głupio wyszło z tym szukaniem pracy, cieszę się, że wreszcie zobaczyłam Anglię. Podoba mi się tutaj. Przynajmniej ćwiczę Angielski w praktyce i odpoczywam od rodziców. No i wreszcie uczę się samodzielnego życia. Muszę prać, sprzątać i gotować. Nawet nieźle mi to wychodzi. W pokoju nad nami mieszka Polak, Tomek, z którym bardzo się zakumplowaliśmy. Kilka razy zrobiliśmy grilla, a wczoraj zrobiliśmy sobie wieczorek z Playstation. Kupiliśmy mu wódkę w zamian za to ile jedzenia nam dał i jak nam pomagał ostatnio. Mieszka w Anglii z żoną i synkiem od 7 lat. Teraz jego rodzina pojechała do Polski, a on się wprowadził do tańszego pokoju, żeby zaoszczędzić. Fajnie się nam tu mieszka, ale koleś u którego mieszkamy, kompletnie nie dba o mieszkanie. Musieliśmy usuwać pleśń ze ścian w naszym pokoju : / Dobrze, że jest już w miarę ok. A i najfajniejsze jest to, że prawie nie ma tutaj ładnych dziewczyn i czuję się jak gwiazda : D Ciągle ktoś trąbi albo mnie zaczepia. W Polsce jest za dużo ładnych dziewczyn i nawet paskudne drechy, które nie zasługują na żadną dziewczynę, znajdują sobie niezłe laseczki. No a dzisiaj osiągnęłam szczyt lenistwa i nie przebrałam się nawet z piżamy. Cały dzień grałam z Bejbem na Playstation. W sumie mamy wakacje : D Od jutra znowu biorę się za siebie i będę intensywnie szukać pracy.
  • awatar independentlady: Dużo się działo u Ciebie. Fajnie, że widzisz też pozytywne strony tej sytuacji, ale powodzenia w szukaniu pracy. Trzymam mocno kciuki! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Uhuhu. Piszę do was już z Anglii, bo kompletnie nie miałam siły na to żeby się zebrać w garść i opisać wszystko co się ostatnio dzieje. Ostatni miesiąc w Polsce spędziłam dokładnie tak jak chciałam, czyli na spotykaniu się z najbliższymi i imprezowaniu. Tak bardzo imprezowałam, że aż odbiło mi się to na zdrowiu. Pomijając, że cały miesiąc bolały mnie zatoki to po jednej z imprez wylądowałam w szpitalu. Na szczęście nie było to nic poważnego, ale mogło być gorzej gdyby nie mój kolega.O tym będzie zaraz. Ogólnie cieszę się z tego, że udało mi się skompletować fajną ekipę. Poznałam Lewasia, czyli kolegę Mateusza z Klaudią, Kamilą i Moniką. Wszyscy lubimy się dobrze bawić i dobrze się dogadujemy. Spędziliśmy razem urodziny Mateusza, na które w ramach prezentu narobiłam pełno jedzenia. Mateusz dostał ode mnie kubek w torebce o kształcie ślimaka : D No i oczywiście z tą wspaniałą ekipką wybraliśmy się na wspólne opijanie matur. Byliśmy na piwie w pijalni, potem w Hadesie i na koniec poszliśmy na wielką wixę do Kotłowni. W Hadesie spotkałam chłopaka, którego nie widziałam od ponad 10 lat ! Jako dzieciaki chodziliśmy na kółko plastyczne. Ten chłopak miał bardzo dziwne, spłaszczone kciuki i to właśnie po nich go poznałam. Co za przeżycie : D W Hadesie sporo wypiliśmy i wybraliśmy się do Kotłowni. Było na prawdę pełno ludzi. Tańczyłam sobie z wszystkimi, przez przypadek zjechał mi but i nagle.. poczułam dziwny ból w pięcie. Wyszliśmy z parkietu i okazało się że mam całą stopę w krwi. Wszyscy zaczęliśmy panikować, a moja krew była dosłownie wszędzie. Prosiłam chłopaków, żeby zadzwonili po pogotowie, ale zadzwonili po.. taksówkę. Wsiadliśmy i pojechaliśmy do szpitala. Lewaś był w sumie jedyną oganiającą osobą. Mi przez ten upływ krwi zrobiło się bardzo słabo i szczerze mówiąc mało pamiętam. W szpitalu kazali nam czekać kilka godzin, więc pojechaliśmy do domu Mateusza spać. Rano pojechaliśmy z moim tatą do innego szpitala. Moja pięta nie wyglądała ciekawie, ale jakoś byłam w strasznie dobrym humorze. Kuśtykałam po szpitalu jak kaleka i rozmawiałam z lekarzami. Zrobili mi zdjęcie rentgenowskie nogi i wzięli na stół operacyjny. Podczas gdy chirurg wyciągał mi szkło gadaliśmy o tym jak dwa lata temu sam chodził do Kotłowni na imprezy i jakie tanie tam są drinki : D Pielęgniarka miała z nas ubaw, a pan z recepcji cieszył się, bo okazało się, że jest moim byłym sąsiadem. Żeby było śmieszniej szwy musze mieć zdejmowane w Anglii. Świeżo po wyjściu ze szpitala.. pojechaliśmy z rodzicami i Mateuszem na festyn, który organizowała firma mojego taty. Pełno jedzenia i picia za darmo <3 Spotkałam mnóstwo osób, z którymi pracowałam w zeszłe wakacje. Wiem, że nie powinnam tak szaleć, ale był dmuchany ring i robak ze zjeżdżalnią w środku, więc nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam te festyny. Po nim pojechałam z Mateuszem do babci, zrobić niespodziankę kuzynom. Bardzo się ucieszyli z naszej wizyty. Na następny dzień miałam rodzinną imprezę i żegnałam się z rodziną. Jak na złość okazało się, że przegapiłam nabór na studia w Poznaniu. Ale z drugiej strony to nie najgorzej, bo jednak wolałabym zostać troszkę bliżej domu. Niestety nie zdążyłam spotkać się przed wyjazdem z wszystkimi znajomymi, z którymi planowałam, ale i tak na maksa wykorzystałam wolny czas. Dzień przed wyjazdem jeszcze raz wpadła do mnie ekipka i balowaliśmy do 3 rano. Na następny dzień ładnie się dopakowałam i tata Mateusza zawiózł nas na lotnisko. Do Londynu lecieliśmy jakieś 2 godziny. Mieliśmy pecha, bo był wypadek i czekaliśmy na autobus do centrum jakieś 3 godziny : / Po kilku przesiadkach i przejażdżce metrem byliśmy już w pociągu do Reading. Chwilę po 12 w nocy byliśmy już w hotelu. Był bardzo stary i całkiem wypasiony. Na następny dzień poszliśmy na śniadanie do Subway'a i do mieszkania. Trochę było zachodu z telefonami itd., ale wszystko się ułożyło. Mieszkamy teraz u takiego kolesia, prawdopodobnie z Pakistanu, w małym angielskim domku. Warunki nie są jakieś świetne, ale płacimy bardzo mało za wynajem pokoju i mamy blisko do centrum. I ogólnie Anglia strasznie mi się podoba. Mają tu świetne rzeczy w sklepach. Jutro będę dzwonić do jednej babki w sprawie pracy. To na razie tyle. Mam nadzieję, ze dostanę tą pracę i wszystko będzie w porządku. Do napisania : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
O matko. Nie było mnie tu dwa tygodnie i czas wszyyystko opisać. Postanowiłam na maksa wykorzystać wolny czas i tak bardzo balowałam, że nawet nie miałam czasu i siły tutaj wpaść. Aż narobiłam sobie problemów u Mateusza i rodziców. Zaliczyłam już wyjazd nad morze. Zabraliśmy się z Mateuszem z wycieczką szkolną klasy mojej mamy. Cały czas spędziliśmy razem i z wycieczką zobaczyliśmy się dopiero gdy wracaliśmy do domu : D Mieszkaliśmy u Piotrka i Gabrysi. Było śmiesznie, bo mieli kota, który nas ciągle zaczepiał i zabierał nam w nocy kołdrę. Pierwszego dnia usmażyliśmy tonę nuggetsów i frytek, a drugiego zamówiliśmy pizzę. Do tego ciągle chodziliśmy do jakiś restauracji i na piwo. Chyba mam supermetabolizm, bo nic po mnie nie widać : D Wpadliśmy też oczywiście do Ikei. Podziwialiśmy wszystko i jedliśmy hot dogi za 1 zł. Mateusz zjadł chyba 5 : D Jak na Sopot i Gdańsk było mało ludzi, zwłaszcza na plaży. Jeszcze nie ten sezon. Udało mi się też to, co planowałam od dawna. Pojechaliśmy z Mateuszem na ognisko do Ciechocinka. Mieszka tam mój przyjaciel, Mikołaj. Chłopaki bardzo się polubili : ) ! Było sporo osób, głównie z Woodstocku. Mateusz i Adam grali na gitarze, a my śpiewaliśmy. Wracaliśmy jak już było bardzo ciemno i dalej gadaliśmy i piliśmy wino w ogrodzie Mikołaja. Spaliśmy w samochodzie. Rano zrobiłam wszystkim sałatkę z zupki chińskiej i zniknęła w sekundę : D Uwielbiam Ciechocinek <3 Zrobiłam też grilla i opalanko na działce kilka razy. Ta działka to była jedna z najlepszych inwestycji moich rodziców <3 Można opalać się i grillować w środku miasta, 20 min od domu, a czuje się ten sam luz co na wsi. No i w czerwcu Jagoda wróciła z Cannes i zaczęło się wspólne balowanie : D Więcej z nią nie piję, bo źle mi to robi : D Ale zabawa na prawdę przednia. Przedwczoraj wyruszyłyśmy na miasto, bo w Monaco były darmowe drinki. Istne morderstwo : D Trafiłyśmy do Kotłowni i Mateusz musiał nas odbierać, bo melanż nas trochę poniósł xd Ale najciekawszym punktem wieczoru było to, że po 8 latach spotkałam swoją przyjaciółkę z czasów przedszkola, z którą urwał mi się kontakt jakoś w podstawówce. Bardzo się zmieniłyśmy od czasu ostatniej rozmowy. Śmieszne uczucie spotkać kogoś po tak długiej rozłące. Do fajnych imprez musze zaliczyć jeszcze wczorajsze urodziny Jagody. Zaprosiła mnie, Anetę, Oliwię i Adę na rodzinną osiemnastkę. Wujkowie Jagody bardzo lubią wypić i ciągle nam polewali. Nazwali nas pisklakami : D No i niestety trochę mnie siekło. Nie pijam raczej wódki, a oni nam ciągle podsuwali kieliszki. Było zabawnie : D I jedzenie było przepyszne <3 Po rodzinnej osiemnastce pojechałyśmy do Jagody zostawić w domu jej prezenty i moje rzeczy. Niestety w klubie wódka zaczęła ostro na mnie działać i zrobiło się nieciekawie. Zapomniałam, że zostawiłam rzeczy u Jagody i zaczęłam panikować, że mnie okradziono. Poszłam do właściciela klubu i poprosiłam o pomoc. Podałam mu numer do mamy i tata mnie odebrał taksówką. Tata się ze mnie śmieje, ale mama ma ogromnego focha, z resztą jak zawsze. Kilka dni temu byłam też odebrać moich kuzynów z przedszkola i szkoły. Strasznie się cieszyli. Uwielbiam tych małych słodziaków. Bardzo smutają, że wyjeżdżam do Anglii. Dzisiaj miałam imieniny taty, czyli kolejna impreza, tym razem z moją rodziną. Dzieciaki szalały i zadzwoniłam po Mateusza, bo by mnie chyba zamęczyły : D Potem pojechaliśmy na punkt widokowy za mostem i przy okazji na grób mojej cioci. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać czy na pewno chcę wyjechać na studia do innego miasta. Mieszkanie z rodzicami mnie męczy, ale będę strasznie tęsknić za rodziną i znajomymi. Z drugiej strony bardzo chcę poznać nowych ludzi i zobaczyć nowe miejsca. Dostałam też bardzo wyszukany komplement od ciekawej osoby, o czym warto napisać. Jagoda, która jest modelką i podróżuje po całym świecie, powiedziała mi ostatnio, że zna bardzo mało osób takich jak ja. Że jestem bardzo w porządku i jako jedna z nielicznych nie naciągam jej ciągle na kasę i nie trzymam się z nią, bo jest znana. Bardzo miło coś takiego usłyszeć. Zawsze staram się traktować ludzi, tak jak bym sama chciała być traktowana. Dobrze, że inni to zauważają. To by było na razie na tyle. Nie mam siły wszystkiego szczegółowo opisywać : ( Na razie muszę przystopować z imprezami, bo wydałam już za dużo kasy i do tego Mateusz zrobił się zazdrosny. Planuję jeszcze wyjazd do babci, może nawet na kilka dni. No a w lipcu lecę do Angli, jeszcze nie wiadomo na ile. Chciałabym znaleźć trochę czasu dla wszystkich znajomych i rodziny, ale to strasznie ciężkie. Magda i Monika dobijają się do mnie od kilku tygodni, a ja nie mogę znaleźć chwili, żeby się z nimi spotkać. Na razie na maksa wykorzystuję wolny czas w Polsce. Muszę przyznać, że świetnie się bawiłam przez ostatnie dwa tygodnie. Będzie super jak uda mi się zrobić wszystko co sobie zaplanowałam przed wyjazdem.
  • awatar StealMeForever: Ogromne uczulenie :^
  • awatar Uśmiech mimo wszystko ! ♥: Niezła agentka z Ciebie! ;) widzę, że nie tylko ja imprezuje na całego i prawidłowo! ;) trzeba korzystać :) też w Lipcu raczej wyjeżdżam do Anglii :) a do jakiej miejscowości? i też miałam chłopaka o imieniu Mateusz ;d i szczęścia z Nim! ;)
  • awatar It's never too late: *>* ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Minęły już ponad dwa tygodnie moich wakacji. Czemu ten czas tak szybko leci ? : ( W środę wreszcie zaliczę wyjazd nad morze. Jedziemy z Mateuszem i klasą mojej mamy : D Nie będziemy spać z nimi, ale u znajomych. Oby pogoda dopisała, bo poopalałabym się. I oczywiście chętnie wpadnę do Ikei. Codo ostatnich wydarzeń, piątkowa impreza była na prawdę świetna : 3 Poszłam z Anetą i Martą. Na początku wpadł do nas Mateusz z Liskiem, co było bardzo miłe. Potem poszli na miasto i okazało się, ze w Kotłowni są też Klaudia, Kamila i Monika. Z Klaudią miałam się już spotkać jakiś czas temu,
ale ciągle nie mogłyśmy znaleźć czasu. Tak dobrze razem się bawiłyśmy, że imprezowałyśmy do 6 rano : D Klaudia mieszka koło mnie, więc wróciłyśmy razem. Było już jasno na dworze, więc robiłyśmy sobie zdjęcia o wschodzie słońca i cieszyłyśmy się z początku ładnego dnia. A wracając do imprezy miała bardzo fajny przebieg. Mateusz wpadł do mnie do klubu jeszcze raz i nawet dał się naciągnąć na taniec. Poznałam jego kolegę, który miał ponad 2 metry wzrostu : O Bardzo pozytywny koleś. Wtedy gadaliśmy i się śmialiśmy, a na koniec imprezy cykaliśmy sobie fotki. A tak nawiązując do fotek.. Zaczęła lecieć piosenka "Selfie" i zaczęłam nagrywać nas telefonem. Nagle chyba pół klubu się rzuciło i wszyscy chcieli być na moim filmiku : D To było świetne. Przez chwilę poczułam się jak gwiazda : D Potem jakiś dziwny facet w wieku mojego taty klęknął przede mną i błagał o spotkanie. Jak odmówiłam zaczął walić bardzo wyszukane komplementy, złapał za nogi wziął mnie na ręce. Trochę osłupiałam i nie wiedziałam co zrobić. Na szczęście koleżanki mnie uratowały i uciekłyśmy do środka. Brr, poczułam się jak ofiara pedofila, chociaż mam prawie 19 lat. Mimo to, impreza na prawdę udana. Dostałam nawet propozycję pracy w klubie, ale jak poszłam na rozmowę i zobaczyłam jak wygląda bar od strony roboczej jakoś mi się odechciało. Z resztą poszłam z Anetą, która już wcześniej miała tam pracować, a potrzebowali w końcu tylko jednej dziewczyny. Odstąpiłam jej miejsca, ale poszła tam pracować tylko raz i jednak będzie się rozglądać za czymś innym. Ogólnie zawsze chciałam pracować jako barmanka. Myślę nawet nad zrobieniem kursu barmańskiego albo baristycznego, ale to raczej taki plan zapasowy. Na razie chciałabym się dostać na studia. Tak poza tym wszystkim, w sobotę byłam na imprezie rodzinnej. Im jestem starsza, tym bardziej zdaje sobie sprawę, jak ważna jest dla mnie rodzina. Zawsze chciałam się wyprowadzić z Torunia, a teraz jak mam wyjechać jest mi trochę smutno. Nie wiem czy jestem już gotowa prowadzić tak dorosłe życie. Niby to naturalne i każdego kiedyś czeka, ale żal mi trochę opuszczać rodzinę. Byłam jeszcze na dniu dziecka w Młynie Wiedzy z Mateuszem, tatą, ciocią, wujkiem i kuzynami. Te małe słodziaki są takie kochane. Zawsze tak się cieszą jak się spotykamy. Lubię się z nimi bawić. Po zwiedzaniu pojechaliśmy na moją działkę i zrobiliśmy grilla ze znajomymi. Ogólnie było na prawdę fajnie. Jedliśmy, leżeliśmy na trawie i się ciągle śmialiśmy. Chłopaki trochę nabroili, bo rzucali pomidorami i się prawie pobili. Potem śmiali się z tego jak małe dzieci, a ja się wkurzałam. Mam nadzieję, że sąsiedzi nie będą mi mieli tego za złe. Wszyscy poszli, a ja zostałam z Mateuszem na noc na działce. Było fajnie, ale w nocy tak zmarzłam, że masakra. Musieliśmy spać na podłodze, bo tata nie przywiózł jeszcze kanapy. I tak lepsze to niż spanie pod namiotem, bo byśmy chyba zamarzli. Teraz jestem trochę chora. Mam nadzieję, że do środy wyzdrowieję. Uciekam się kurować, do napisania : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Miałam ostatnio przejść na zdrową dietę i zacząć ćwiczyć, ale coś ciągle krzyżuje moje plany. Na wyjeździe do babci nieźle się najadłam. Normalnie nie jadam białego chleba, ale ten mięciutki, upieczony przez babcię był przepyszny. Zjadłam chyba 5 kawałków pod rząd, z czego dwa bez niczego : O Wczoraj pojechaliśmy z bejbuchem do maka, a dzisiaj zamówiliśmy pizzę. No cóż, dieta musi poczekać. Byle nie za długo. Tak ogólnie na początku wakacji miałam jakiś średni humor. Mama chce mnie zapisać do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne. Boję się efektów ubocznych, ale moje zmiany nastrojów i bóle przedmiesiączkowe mnie wykańczają. Mam nadzieję, że mi pomogą. Wczoraj widziałam się z Agatą. Potrzebowałam takich babskich pogaduch. Rozmawiałyśmy o czasach kiedy byłyśmy gimbusiarami i o naszych pierwszych imprezach. Szczere mówiąc jak o tym wszystkim myślę to troszkę mi się łezka kręci w oku : D W sobotę umówiłam się na zdjęcia z Madzią, a w piątek idę na imprezę z Anetą i Martą. Miałam spotkać się z Klaudią, ale ciężko za nią nadążyć.. Tak czy siak po dzisiejszym dniu mój humor uległ zdecydowanej poprawie : )
A co do dzisiejszego dnia.. dzisiaj mamy pierwszą rocznicę z Mateuszem : ) Ciągle nie mogę uwierzyć jak to wszystko szybko zleciało. Początek naszej miłości był taki piękny.. nie pamiętam czy kiedykolwiek wcześniej coś takiego czułam. Pewnie nie. Z resztą jeśli mam być szczera, nadal wszystko jest między nami super. Nie kłócimy się, obydwoje okazujemy sobie dużo zainteresowania i moglibyśmy ze sobą broić w nieskończoność :3 Dokładnie takiego związku zawsze chciałam. Czuję, że Mateusz jest właściwą osobą dla mnie. Mam nadzieję, że tego nie popsujemy. Przyjaciel powiedział mi, że jeśli jest to przeznaczenie, to nic tego nie rozwali. Myślę, że to może być prawda. Z okazji naszej dzisiejszej rocznicy zrobiliśmy sobie gorącą kąpiel z pianą i świeczkami. Tata pozwolił nam wziąć sobie całkiem dobre wino, więc przynieśliśmy sobie jeszcze kieliszki do wanny, jak w romantycznym filmie : ) Chlapaliśmy się tak chyba dwie godziny, aż cali się pomarszczyliśmy : D Mateuszowi bardzo się podobało i mi z resztą też. Jutro chce wpaść na powtórkę : D W sumie, nie obraziłabym się. To ciepełko i kochana osoba obok :3. Zdecydowanie polecam : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Ostatnia impreza średnio mi się udała, bo było strasznie mało ludzi. Pochodziłyśmy po klubach i tańczyłyśmy przy panu grającym na gitarze na starówce. Jednak chodzenie do klubów w środku tygodnia to kiepski pomysł. Wczorajszy dzień spędziłam u Mateusza i na działce, podlewając roślinki. Dzisiaj byłam u niego w szkole, bo miał maturę ustną z polaka i dostał 100% jak ja : D Ogólnie moi rodzice wpadli na pomysł, żeby wysłać mnie na weekend do babci na wieś. Czuję się trochę jak małe dziecko, ale jak ma się ucieszyć to w porządku. Do tego na miejscu mam Domcię z którą dawno się nie widziałam i może będą kuzyni. A jak coś to zawsze jest jeziorko na miejscu :3 Już troszkę się opaliłam w ciągu tych dwóch dni, ale przyda się jeszcze. Z racji tego, że nie będzie mnie w mieście w weekend, wszystkie spotkania ze znajomymi musiałam przełożyć na tydzień. Tak więc będę miała co najmniej 3 dni pod rząd fajnej zabawy. Dawno nie widziałam się z Klaudią. Od kiedy poszłyśmy do innych szkół rzadko się widujemy. Ale za każdym razem jak się spotykamy równo wszystkich objeżdżamy i gadamy jak najlepsze przyjaciółki, czyli jak dawniej. Podobnie z Agatą. Ciężko jest utrzymywać kontakty jak ma się szkołę i faceta : ( Dobrze, że jest już po maturach i mam czas dla znajomych. Mam jeszcze w planie napisać do jakiegoś fajnego fotografa i zrobić sobie ładne zdjęcia. Na Facebooku mam same stare, a niestety dużo osób przykłada uwagę do profili. Nie chcę być zacofana : D Zazdroszczę innym dziewczynom sesji na których wyglądają jak profesjonalne modelki. To by było na tyle, bo mój bejbuch położył się koło mnie i ciągle mnie zaczepia : D Papatki : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›