• Wpisów:279
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:101 dni temu
  • Licznik odwiedzin:47 538 / 2393 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
O rany, znowu mnie dawno tu nie było. Pewnie jesteście ciekawi porabiam. Dzieje się tyle, że aż nie wiem od czego zacząć. To był cholernie, cholernie ciężki rok akademicki. Niedawno udało mi się obronić licencjat, tak więc jestem licencjonowaną panią kosmetolog ; ) I pochwalę się do tego, że mam już drugą pracę w zawodzie. Udało mi się do niej dostać w sumie zanim miałam obronę tak, że ogarnęłam dwie prace w zawodzie przed ukończeniem studiów. Bardzo ciężko na to pracowałam i jestem z siebie wreszcie naprawdę dumna. Podsumowując ten rok... zdałam prawo jazdy, zaliczyłam wszystkie egzaminy, chodziłam na siłownię, dojeżdżałam do chłopaka do Gdańska, z którym w końcu się rozstałam, cały czas pracowałam... Działo się tak dużo, że aż nie wiem kiedy to wszystko zrobiłam. Bywały momenty, że nie miałam siły wstać z łóżka, płakałam, wszystko mnie przytłaczało. Dopiero niedawno wszystko się poukładało. Jeśli chodzi o faceta, rozstaliśmy się, ale zostaliśmy przyjaciółmi i codziennie rozmawiamy. To rozstanie było pokręcone i ciężko opisać o co tak naprawdę poszło. Zrobił kilka rzeczy źle, które mu wybaczyłam, ale nadal uważam, że jest wspaniałą osobą. Tyle, że wolę go jako przyjaciela. W ostatni weekend siedziałam w pracy w spa i Facebook przypomniał mi, że dokładnie rok temu byliśmy już na Woodstocku. To były czasy : D Dwa tygodnie świetnej zabawy. Chętnie bym znowu pojechała na tak długo, ale mam pracę i cele, które chcę osiągnąć. Powoli odkładam kasę, żeby rozkręcić własny biznes gdy tylko skończę magisterkę. Marzy mi się też wyjazd do Australii, ale to pewnie zimą. Nie wiem co by tu jeszcze napisać, dzieje się naprawdę sporo, aż za dużo żeby opisywać wszystko z osobna. Na razie chcę po prostu czerpać przyjemność z tego, że jestem po bardzo ciężkim roku i wreszcie osiągnęłam sukces, mogę usiąść, odetchnąć. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć na Woodstock i, że uda mi się oczyścić z przytłaczających myśli. Chcę tańczyć, krzyczeć, pić i nie przejmować się niczym. Wreszcie mam zasłużone wakacje ; )








 

 
Bardzo dawno tu nie zaglądałam, ale stwierdzam że pisanie o emocjach najbardziej je u mnie rozładowuje. Niestety doszłam do takiego momentu, że muszę je gdzieś przelać, bo zwariuję. Jeśli chodzi o moje życie prywatne... zdecydowaliśmy się z Mikołajem na ten krok i już niedługo będziemy pół roku razem ; ) jestem z niego bardzo zadowolona, o tak wspaniałym partnerze nawet nie marzyłam. Kocham z nim rozmawiać, gotować, komentować i oceniać wszystko dookoła : Dnigdy tak szczerze kogoś nie kochałam za to jaką jest osobą i nikt mnie nie doceniał i nie dopingował tak jak on. Jedyne co psuje tą sielankę to fakt, że on studiuje w Gdańsku, a ja studiuje w Bydgoszczy, a w Toruniu mam pracę (o której zaraz napiszę), dom i do tego od października robię prawo jazdy, które strasznie mi ze wszystkim koliduje i wykańcza mnie psychicznie. Teorie zdałam za pierwszym razem, a do praktyki miałam już dwa podejścia. Niestety Elka którą jeździłam z instruktorem była z 10 lat starsza niż te z Wordu i strasznie zjechana. Przez co zupełnie nie czuje samochodu. Wiem, ze to tylko kwestia nabycia praktyki, ale strasznie mnie to stresuje i ciagle odkładam to na potem co daje jeszcze gorszy skutek... tak czy siak wyobraźcie sobie jak jestem zabiegana i zestresowana. Jeśli chodzi o moje prace to na początku roku akademickiego sprzedawałam garnitury w Bydgoszczy. praca nudna, a do tego szefowa była niepoważna i z moich obiecanych 3 dni pracy tygodniowo zrobił się jeden czterogodzinny i to do tego w sobotę. Potem kumpel załatwił mi robotę życia czyli prace w Bydgoszczy i Toruniu na stanowisku z xboxem : Dudało mi się natrzepać kupę kasy grając na xboxach z dzieciakami. Przyjemna sprawa. Jednak była to akcja która trwała tylko miesiąc i musiałam znowu szukać czegoś nowego. I w ten sposób zostałam pracownicą spa w ekskluzywnym hotelu ; )pierwsza praca w zawodzie w którym się kształcę od ponad dwóch lat. Bardzo ciężko jest dostać posadę kosmetologa zanim ukończy się licencjat. Zaledwie garstka dziewczyn z mojego roku pracuje już w zawodzie, z czego cześć miska to szczęście ze zostały na stałe po odbyciu w konkretnym salonie praktyk wakacyjnych. Wiec jest to dla mnie duży sukces i ogólnie jestem z siebie bardzo zadowolona. Ale przechodząc do sedna... czemu miałam tak ogromna potrzebę wylać tutaj swoje emocje? Wyobraźcie sobie ze spędziłam z Mikołajem wspaniały weekend. Skończyłam prace o 21 w piątek i w sobotę rano przyjechałam do niego do Sopotu. Zwiedziliśmy Muzeum Narodowe w Gdańsku, zrobiliśmy obchód po sexshopach (jak zawsze : D), zamówiliśmy pizzę, ugotowaliśmy pyszny rosół według mojego przepisu, jeden dzień przejrzeliśmy cały w łóżku, zrobiliśmy zakupy, obejrzeliśmy dwa filmy, poszliśmy na miło w Sopocie i herbatę i baklavę do Turka... we wtorek rano wstałam o 6 (idąc spać o 3) i pobiegłam na pociąg do Bydgoszczy. Zaliczyłam egzamin końcowy z fizjoterapii na 5. Pojechałam z Martą i Asią do biblioteki akademickiej w Toruniu żeby skserować materiały do pracy licencjackiej. Wróciłam z rodzicami do domu i dosłownie pękło mi serce... dowiedziałam się że mój pies wczoraj wieczorem zdechł. Rodziców tez nie było na weekend w domu, więc Kejtka była u babci. Po prostu zasnęła przytulona do nogi babci i już się nie obudziła... Zupełnie nic na to nie wskazywało, wręcz cieszyłam się wracając do domu ze wreszcie ją zobaczę i pobędę z nią dłużej, bo mam ferie. Boje się się ze zamiast tego przez te wszystkie dni będę odczuwać straszną pustkę. Najbardziej boli mnie to że nie mogłam jej nawet pożegnać. Jak się o tym dowiedziałam, leżała już zakopana w ogrodzie... nikomu oprócz Mikołajowi jeszcze o tym nie mówiłam, nawet nie wiem czy chcę mówić. Dawno nie spotkało mnie nic tak przykrego i nawet nie wiem jak sobie z tym radzić. Ktoś powiedziałby ze mam o tym nie myśleć, zapomnieć. Tylko że ja nie chcę zapominać. Kejtka była dla nas jak członek rodziny i strasznie brakuje mi jej teraz gdy leżę sama w łóżku. Nie pociesza mnie tez to, ze rodzice nie chcą na razie nowego psa. Nie pomaga też to, że rzadko jestem w domu i nie mam pocięcia czy za rok nie przeprowadzę się do Gdańska. Na razie czuje się strasznie rozbita i nie wiem jak poradzę sobie z brakiem psa. Cały czas nie dochodzi do mnie co się stało, mam wrażenie ze to jakiś żart i ze to niemożliwe.

 

 
Obiecałam sobie, że będę tu wpadać... więc oto jestem. Niestety nie tak regularnie jakbym chciała, ale staram się. W moim życiu tyle się dzieje, że nie mam czasu na pisanie plus zauważyłam, że od ciągłego siedzenia przy komputerze boli mnie głowa i szybko się męczę. Może to już starość? 3 dni temu skończyłam 21 lat, nadal ciężko mi w to uwierzyć... Mentalnie nadal czuję się jak rozbrykana nastolatka. Podsumowałam sobie ostatni rok, a nawet dwa i wesoło stwierdzam, że maksymalnie wykorzystałam ten czas. Zrobiłam tyle wspaniałych rzeczy, że nie miałam nawet dużo czasu na negatywne myśli. No dobra, było kilka momentów słabości, ale tak to jest gdy wychowuje się w domu z matką, która choruje na ciężką depresję... Nie wiem czemu dopiero niedawno mi się do tego przyznała, chociaż od dawna to podejrzewałam. Nie wiedziałam tylko, że aż na taką skalę. Na szczęście wybaczyłam jej i sobie, jakoś trochę łatwiej żyć mi z tą świadomością.

Jeśli chodzi o ostanie miesiące, o rany tyle się działo : D Zaczynając od juwenaliów, które świętowałam we Wrocławiu, Toruniu i Bydgoszczy. Te w Toruniu były najbardziej spektakularne... O 3 rano objechałam pół kampusu na hulajnodze! Niestety uderzyłam kostką dwa razy w kant mojego pojazdu i mam teraz brzydką bliznę. Myślę czy by nie zrobi sobie tam tatuażu, który przy okazji będzie upamiętniał szalone, studenckie czasy : D W Toruniu byłam na wszystkich 3 dniach i bawiłam się naprawdę nieprzyzwoicie dobrze. Poznałam masę ludzi, bujałam się w kilkanaście osób na ogromnym hamaku, byłam na ramionach kolegów i na fali na Lady Punku. To była zabawa : D Przy okazji zaliczyłam mega spektakularną kłótnię z przyjaciółką i pierwszy raz od tego czasu odezwała się dopiero kilka dni temu na moje urodziny. Nie żałowałam tej kłótni, bo ostatnio zaczynała się zachowywać coraz bardziej paskudnie i chciałam żeby wiedziała jak to wszystko wygląda. Oczywiście, że się za nią stęskniłam i cieszę się, że zaczęłyśmy romazwiać. Najbardziej się cieszę, że sama przerwała milczenie, bo to wyjątkowo nie w jej stylu. Ona lubi pomiatać ludźmi. W Toruniu i Bydgoszczy zbierałam pieniążki w stroju czerwonego kapturka, łącznie zarobiłam ponad 600 zł czyli pobiłam własny rekord sprzed roku. Jak ja to kocham : D
Jeśli chodzi o juwenalia w Bydgoszczy, niestety mnie nie powaliły. Byłam z Agatą na blokadzie Łużyckiej i było jakoś sztywno.Tego wieczora odwaliłyśmy mega głupie rzecz, min wróciłyśmy z jakimiś ludźmi samochodem do centrum, a za nami jeździł zakochany kolega Agaty, która nic nie ogarniała i w rezultacie odebrał ją spod klubu po objeżdżeniu pół miasta. Za to ja poderwałam jednego kolesia i wynikła z tego porąbana historia, którą ostatecznie wspominam z uśmiechem, ale zatrzymam to dla siebie. Jeśli będę kiedyś pisać książkę o swoim życiu, do której namawiają mnie znajomi to na pewno opiszę tą historię : D Mam tak pokręcone i pozytywne życie, że
ludzie chętnie by to poczytali : D W czerwcu pracowałam w Reserved, ale nie przypadła mi do gustu ta praca, a oni też nie chcieli przedłużać umowy. Mam wrażenie, że zatrudnili mnie i kilka osób tylko żeby więcej osób tyrało w największe wyprzedaże. Siedziałam tam od 14 do północy : / W międzyczasie miałam egzaminy. Jeden zdałam, a z reszty zostałam zwolniona xD Taki ze mnie geniusz. Tyle że obydwa zupełnie niespodziewanie. Jeśli chodzi o ciekawe wydarzenia to zdecydowanie muszę napisać o Woodstocku. Wyjechałam na niego tydzień wcześniej z moim przyjacielem Mikołajem i pojechaliśmy Maluchem : D Razem spędziliśmy na festiwalu 11 niezapomnianych dni, a wracając zahaczyliśmy o Frankfurt, gdzie Maluch odmówił posłuszeństwa i Turek z monopolowego musiał nas popychać ku uciesze Niemców popijających piwko na ławce. Około północy obejrzeliśmy ten gigantyczny pomnik Jezusa w Świebodzinie, a ok 5 rano zwiedziliśmy Kruszwicę, do której jeździłam na wycieczki w podstawówce. Normalnie nie było czasu na sen : D A sam Woodstock, o rany kocham kocham kocham! Zawsze odliczam rok od Woodstocku do Woodstocku. No i w sumie podobnie z juwenaliami. Chyba poświęcę na niego osobny post, bo kto to wszystko przeczyta.

Zaraz po Woodstocku pojechałam z mamą na Mazury, a potem do Wilna. Gdy wróciłam z Wilna pojechaliśmy do Gdańska do Kornelii. Spałam u niej, a następnego dnia
pojechaliśmy z moimi i jej rodzicami zwiedzać Szymbark. Przez ostatnie tygodnie bardzo zżyłam się z moim przyjacielem Mikołajem, z którym byłam na Woodstocku.
Zaczęło między nami iskrzyć i jak na razie nie wiem co z tym zrobić. Strasznie go kocham za charakter i nie znam bardziej inteligentnej osoby niż on. Tak więc pomyślę.
Wybraliśmy się ostatnio do Fortu XI gdzie podczas wojny trzymano więźniów... zwiedziliśmy prawie całą fortecę i byliśmy w celach z oryginalnymi napisami wyrytymi przez
uwięzionych... Niesamowite uczucie. Gdy wychodziliśmy czułam się jakbyśmy wyszli z piekła. Byliśmy jeszcze na genialnym ognisku, które zakończyło się dwoma interwencjami policji, ale ja z Mikołajem zbajerowaliśmy panów z radiowozu i załatwiliśmy 1 mandat 50 zł na 15 osób : D W zeszły weekend pojechaliśmy do Warszawy i bardzo dużo zwiedziliśmy, a on jest tak mądry że nie potrzebowaliśmy przewodnika. On zna się na wszystkim : D Cudowna osoba. Byliśmy też na ognisku na naszego kumpla, który jest strasznie przystojny i uroczy, ale niestety miewa nieciekawe przygody z narkotykami. Ja mu się chyba też podobam, bo chciał mi dać wszystkie czekolady, które miał w domu, ale wzięłam sobie tylko dwie : D W czwartek miałam urodziny więc Mikołaj do mnie przyjechał. Dał mi czteropak mojego ulubionego piwa Kriek i moje ulubione tabaki, których praktycznie już nie można nabyć przez Internet detalicznie. No i właśnie za to go uwielbiam. Poszliśmy na spacer i opowiadał mi o mojej okolicy. Jak można być tak mądrą osobą! A on mówi, że to przy mnie rozkwita intelektualnie. Dobrze na siebie działamy. Może naprawdę warto spróbować być razem? W piątek była u mnie Kasia, Aga i Monika. Upiekłam ciasto i naprawdę im smakowało. Potem poszłam z Monią potańczyć i było naprawdę super. To by było na tyle z ostatnich tygodni. Nie mogę uwierzyć, że już praktycznie jesień. Cieszę się, że wykorzystałam te wakacje na maksa. Ostatni rok studiów będę musiała wykorzystać jak najpozytywniej! Teraz szukam pracy, zobaczymy co z tego będzie : ) Na razie uciekam, miłego wieczora wszystkim ; )
 

 
Nie było mnie tu z dwa miesiące, ale nadal pamiętam o blogu i mam zamiar co jakiś czas coś dodawać ; ) Ostatnio w moim życiu dzieje się tyle szalonych rzeczy, że aż szkoda tego nie opisać : D Z nowości z ostatniego czasu najpierw napiszę, że pojechałam na Pyrkon. Zabrałam się z Agatą stopem. W obydwie strony dojechałyśmy na 3 tury i ani razu nie czekałyśmy na podwózkę dłużej niż 5 minut. Naprawdę wow : D Raz zabrał nas kierowca tira i wysadzając nas pod poznaniem powiadomił innych kierowców, że zostawia autostopowiczki na skrzyżowaniu i od razu podjechał po nas jeden facet. Na miejscu zatrzymałyśmy się u mojego kumpla, którego poznałam jeszcze gdy pracowałam w Anglii, ale potem jednak poszłyśmy spać na salę. Na miejscu był mój znajomy Kamil, z którym w wakacje byłam we Włoszech i który na Sylwestra w tym roku zabrał mnie do Grecji. Co do samego Pyrkonu, biegałam w stroju Harley Quinn i świetnie się bawiłam : D Ogólnie skończyło się tak że poszłyśmy na imprezę dla gości Pyrkonu i ja wróciłam o 6 rano i poznałam gitarzystę z Katowic z bardzo podobnym podejściem do życia co ja, a Agata wróciła o 11 następnego dnia xD Ja byłam bardzo grzeczna, bo nie wypiłam tamtej nocy ani łyka alkoholu i dałam koledze tylko małego buziaczka i to na do widzenia. Jednak wróciłam z szyją całą w malinkach, które utrzymywały się przez tydzień. Taka sytuacja : D Powrót z Poznania też był genialny, bo złapałyśmy stopem.. ambulans : D Odwiózł nas pod sam dom w Bydgoszczy. Kochani chłopacy. Co do innych ciekawostek, poznałam ostatnio przez internet faceta. Jakiż on jest idealny... 190 cm wzrostu, idealne ciało (jak grecki bóg!), piękne niebieskie oczy, cudowne usta, brązowe włosy do ramion i ... po obczajeniu jego profilu na Facebooku wszystko wskazuje na to, że ma dziecko xDD I z jednej strony to nie jest moja sprawa, a z drugiej to trochę dziwne, że spotykam się z kimś kto prawdopodobnie jest ojcem. Na razie nie wiem co z tym zrobić, ale rozwaliło mnie to. Ogólnie facet jest z Gdyni i przyjechał do mnie tydzień temu. Z jednej strony dużo między nami zaszło, a z drugiej czuję, że to i tak jest facet tylko na chwilę. Dlatego na razie udam, że nic nie wiem, ale jeśli pogłębimy naszą relację to koniecznie go o to spytam. A jeśli chodzi o ostatnie dni, bawię się nieprzyzwoicie dobrze : D Już za tydzień długo wyczekiwane przeze mnie Toruńskie juwenalia, a ten tydzień spędziłam bardzo imprezowo. Mój przyjaciel Olek zabrał mnie w poniedziałek na grilla na akademiki. Miałam zostać na chwilę i zaraz wracać, ale było tak świetnie, że wróciłam rano : D Poznałam mega pozytywnych ludzi. W pewnym momencie było nas z 30 jak nie więcej. Spotkałam tam nawet znajomego z Ciechocinka. Piliśmy, śpiewaliśmy i krzyczeliśmy jak nienormalni : D Nawet poderwałam jedną dziewczynę, co mnie rozwaliło i ogólnie wszystkich. Byliśmy w Capone na karaoke, a potem jeszcze poszliśmy po piwo na stację benzynową i do domu. Do domu odprowadził mnie Wiśnia czyli kumpel Olka, z którym znam się już długo. Po drodze zrywał wszystkie kwiaty, które wpadały mu w ręce i mi dawał. Wróciłam do domu z pięknym bukietem : D Jak doszliśmy do domu dałam mu pić i usiedliśmy na podłodze. Siedziałam półżywa z suszarką i suszyłam mu bluzę, bo ten głupek cały wieczór przewracał się w krzaki. Co ciekawe robił to umyślnie : D Rozwaliło mnie tylko, że rodzice myśleli że sprowadziłam sobie do domu jakiegoś nowo poznanego faceta. Miałam nadzieję, że mają o mnie trochę lepsze zdanie xD No cóż. No i co do dwóch ostatnich dni, wzięłam zwolnienie lekarskie, spakowałam rzeczy i wybrałam się do Wrocławia na juwenalia : D Wyjechałam w czwartek przed 6 rano, wszystko szło zgodnie z planem i nagle gdy byłam już na Poznaniu Wschodnim.. pociąg stanął. I stał tak 1,5 godziny. Także uciekły mi dwa pociągi do Wrocławia, a jacyś chłopacy, którzy jechali tym samym pociągiem, prawdopodobnie nie zdążyli na maturę. Okazało się, że w Poznaniu była awaria zasilania. Akurat kiedy ja musiałam się wybrać w podróż : / Gdy spóźniona 2 godziny dotarłam do Poznania byłam ściekła i zmęczona. Nawet przez chwilę myślałam żeby pozwiedzać miasto i wrócić do Torunia. Jednak ja to ja i pomyślałam sobie "Dotrę do tego Wrocławia, chociaż miałabym dojechać jutro!" I jak pomyślałam tak zrobiłam. Ogarnęłam po taniości bilet i poszłam na pociąg. A ten... stał 1,5 godziny zanim ruszył. Pełno ludu na dworcu, wszyscy zmęczeni i wkurzeni, a dosłownie wszystkie pociągi spóźnione i to po kilka godzin. To chyba znak, że naprawdę muszę już zrobić to prawo jazdy. Ogólnie we Wrocławiu miałam być o 10.50, a dotarłam po 18... Ominął mnie pochód juwenaliowy i koncert Pull The Wire. Jak tylko wysiadłam z pociągu napisałam podanie o zwrot pieniędzy za przejazd, bo co to w ogóle miało być. Poszłam na przystanek i pytam się jakiegoś faceta czym dojadę na akademiki. A on, że mam wsiadać z nim w tramwaj nr 2. Ja idę, a jakaś babka za mną krzyczy, że mam z nim nie iść. A on do mnie, że mam z nim iść i że nie jest żadnym zboczeńcem xD Ledwo przyjechałam, a już chcieli mnie porwać, świetnie. W końcu dojechałam na akademiki Wrocławskiej Politechniki i zaczęła się zabawa. Kamil (ten od Grecji i Pyrkonu) bardzo się ucieszył, że przyjechałam. Siedzieliśmy sobie z jego znajomymi i piliśmy i grillowaliśmy. Miałam ogólnie świetny humor : D Uwielbiam juwenalia. W ogóle nie czułam zmęczenia tym wszystkim. Za to Kamil i reszta odpadli już koło północy. Słabo wprawieni są najwyraźniej. Zabawne było to, że specjalnie wynajęto ochronę do akademików żeby nikt nie sprowadzał gości. A ja za każdym razem wchodziłam i wychodziłam bez żadnego problemu. Nawet po jakimś czasie ochroniarze zaczęli mnie kojarzyć i nie kazali mi pokazywać legitymacji tylko się do mnie uśmiechali. Za to nasze koleżanki próbowały wejść na legitymację Dimitriego i wtedy ochroniarz je wyrzucił a legitymację skonfiskował. Siedzę sobie z chłopakami w pokoju, Dimo trochę zezgonował, a nagle do pokoju wparowuje wściekły ochroniarz i zaczyna na niego krzyczeć, że nie daje się nikomu dokumentów. Popatrzył na mnie... i sobie poszedł. No myślałam, że padnę : D Następnego dnia wszyscy byli wykończeni tylko nie ja. Poszłam z Kamilem na spacer do ogrodu japońskiego. Potem znowu zaczęliśmy pić i chłopacy mnie wkurzali, bo byli nieprzytomni. Spotkałam Mariusza, mojego starego kumpla z Torunia. Potem przyszła do nas spora ekipa i graliśmy we flanki. Chłopacy wypili swoje piwa na dwa razy! A ja zostałam sama z przeciwną drużyną. Cała pooblewałam się piwem, ale wygraliśmy. I do tego okazało się, że mam świetną celność : D Poznałam tam Weronikę i Konrada. Zostawiłam chłopaków, bo zamulali i poszłam bawić się z moimi nowymi znajomymi xD Weronika poszła na miasto, a ja poszłam z Konradem do namiotu klubowego. Dawno tak nie szalałam. Krzyczałam, skakałam i machałam włosami pod sceną. Konrad nawet wziął mnie na ramiona. Nagle podchodzi do nas ochroniarz i pokazuje jakieś klucze. To były moje klucze od mieszkania w Bydgoszczy! A były w zapiętej na zamek torebce i jeszcze zapinanej na zamek wewnętrznej kieszonce! I nagle patrzę... nie mam też telefonu. Już zaczęłam panikować gdy znowu podszedł ochroniarz i oddał mi telefon. W tym momencie miałam już dosyć i stwierdziłam, że wracam do akademika. Nie mam pojęcia co to miało być. Poszliśmy pod akademik,a tam 4 ochroniarzy, w tym babka, która każdego trzepała z dokumentów. Myślę sobie świetnie. Poszłam na totalnym przypale, pokazuję jej legitymację, przykładam do czytnika. Czytnik pokazał, że nie mam wstępu, ale... wpuściła mnie. Byłam podwójnie rozwalona tym wszystkim. Głupi to ma zawsze szczęście : D Dzisiaj wstałam o 6 i poleciałam na pociąg. Siedzę sobie w pociągu i pisze do mnie wczoraj poznany Konrad, co robię. Napisałam, że jadę do Inowrocławia (miałam tam mieć przesiadkę do Torunia), a on że do Leszna. I wtedy ogarnęliśmy, że siedzimy w tym samym pociągu, w tym samym wagonie! : D No historia jak z filmu. Pogadaliśmy sobie, a potem wysiadł. Co ciekawe ogarnęłam, że mój pociąg też jedzie do Torunia. Tylko E-podróżnik pokazał mi, że mam przesiadkę w Inowrocławiu. Spytałam się konduktorki czy mogę dokupić bilet do Torunia. Okazało się ze dopłata kosztuje 1, 50 zł a ja miałam przy sobie tylko kartę. Więc kazali mi siedzieć ze sobą w przedziale. Pani konduktor poszła spać, a pan konduktor... był zachwycony moim towarzystwem. Taki typowy stary erotoman. Aż dziwne, że nie miał wąsa. W ciągu pół godziny zadał mi tyle zboczonych pytań, że miałam ochotę stamtąd uciekać. Co za człowiek. Dotarłam do Torunia i poszłam do rodziców na działkę grillować. Położyłam się na trawie i od razu zasnęłam. Mama mnie zbudziła, bo zaczęło opadać. Gdy wstałam nakrzyczała na mnie, że mam się uczesać, bo wyglądam jak menel. Spojrzałam w lustro i naprawdę, mama miała racje. Widać było po mnie zmęczenie po tym całym tygodniu, a do tego spuchnięte oczy, rozczochrane włosy i rozmazany makijaż, bo w nim zasnęłam. Wróciłam do domu i odespałam, a teraz jestem tutaj ; ) Ogólnie chciałam zostać dłużej na Śląsku, bo planowałam wpaść do Katowic do tego gitarzysty z Pyrkonu. Wróciłam, bo jutro mój kochany kuzyn ma pierwszą komunię. Do Katowic jeszcze kiedyś się bujnę. To by było na tyle, wiem że mega dużo, ale tyle właśnie się działo. Uciekam, dobranoc ; )

  • awatar Independentlady: Moim zdaniem powinnaś od razu zapytać o co chodzi z tym dzieckiem. Może facet ma żonę i kręci sobie na boku?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wow, coś mnie naszło żeby napisać tutaj po roku... I strasznie się cieszę, że znowu tu jestem. Prowadziłam tego bloga całe liceum i wiąże się z nim pełno wspomnień, głównie tych dobrych. Musze to napisać i nie ukrywam, że sprawia mi to radość. Dojrzałam, stałam się kobietą i to do tego taką jaką zawsze chciałam być. Uwolniłam się, złamałam wiele zasad, zmądrzałam ale też mocno wyluzowałam. Co się zmieniło? Dużo by wymieniać... Dzięki temu, że od ponad roku nie mam stałego partnera i mieszkam praktycznie sama (nie licząc współlokatora, który gdzieś tam się czasem przewija i weekendowych zjazdów do rodziny) nauczyłam się przebywać sama ze sobą przez dłuższy czas i przede wszystkim cieszyć się z tego czasu, który mogę poświęcić na wiele wspaniałych rzeczy. W skrócie zaakceptowałam siebie w praktycznie każdym aspekcie i nie przeżywam niektórych faktów tak jak kiedy byłam nastolatką. Za to skupiam się bardziej na rzeczach istotnych. Nauczyłam się bardzo dobrze gotować, dbać o siebie, o mieszkanie i różne takie, ale nauczyłam się też... odpuszczać. Odpuszczać sobie ludzi, którym tak naprawdę jestem obojętna, sprawy których nic nie naprawi i dążenie do celów, których nie można osiągnąć. Gdybym teraz tak spojrzała na siebie oczami dziewczyny, którą byłam jeszcze z dwa lata temu, byłabym teraz szczęśliwa. Szczęśliwa, bo nikt nie mówi mi jak żyć, bo potrafię sama podejmować dobre decyzje, bo jestem zdrowa, mam wspaniałych przyjaciół, stać mnie na fajne ciuchy, dobre kosmetyki, dostałam się na wymarzone studia i zrobiłam to wszystko sama. Mam nadzieję, że za kilka lat znowu będę mogła powiedzieć to samo, a nawet jeszcze więcej. Przyznam, że zabranie się do napisania tutaj zajęło mi bardzo długo i pisze tutaj teraz dlatego, że się rozchorowałam i mam aż zbyt dużo wolnego czasu. I... czuję się wspaniale. Dokładnie jak kilka lat temu gdy wracałam z liceum i tu wszystko opisywałam. Wszystkie moje myśli zebrane w jednym miejscu. I nikt nie może mi tego odebrać, nic narzucić. To tyle z tego co chcę napisać w tym momencie. Mam ochotę opisać wszystko co zdarzyło się przez ten rok, ale jest to praktycznie nie możliwe. Poświęcę na pewno kilka postów, by przywołać te miłe wspomnienia. Najpierw muszę to wszystko poukładać. Tak więc kończę i obiecuję niedługo napisać coś nowego. Mam nadzieję, że jest tu jeszcze kilka osób, które poznałam przed latami. Zaraz będę to sprawdzać. Buziaki : *
  • awatar love me,please?: wracaj do nas na stałe:)
  • awatar Independentlady: Wracaj, wracaj! :* Widzę, że status związkowy zmienił się u wielu dziewczyn tutaj. Cieszę się, że masz takie pozytywne nastawienie. :)
  • awatar road to nowhere: Fajnie, że jesteś i że wszystko się dobrze układa! Oby tak dalej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
No i się pokomplikowało... Jak już pisałam z Mateuszem było ostatnio trochę dziwnie. Niestety przez tą całą odległość nasze rozmowy zrobiły się sztywne i często brakowało tematów. Miałam też straszne wyrzuty sumienia w związku z tym, że podobają mi się inni. Z drugiej strony naprawdę widzę w nim osobę, z którą mogłabym spędzić przyszłość. Ostatnio podjęliśmy tą ciężką decyzję i jednak zerwaliśmy. Obydwojgu z nas ulżyło, bo zapowiadało się na to od dawna. Po zerwaniu mieliśmy całkiem dobry humor. Ale zrobiłam niestety głupotę i w sekundę wszystko się popsuło... Od dawna mój przyjaciel Stasio pomagał nam z problemami. On ma dziewczynę, a ja miałam Mateusza, więc opowiadaliśmy sobie duuużo rzeczy, również tych intymnych. Jako przyjaciele. Uzgodniliśmy, że nic między nami nie będzie. Dzień przed zerwaniem wysłał mi swoją fotkę w ręczniku. Rozbawiło mnie to i też wysłałam mu swoją. Podkreślam, że w ręczniku. Nie nago. Gdy przyznałam się do tego Matuszowi totalnie się załamał. Z jednej strony nie zrobiłam nic strasznego, tylko co najwyżej głupiego, ale go to go strasznie zabolało. Pisze o tym, bo nadal ciągle to do mnie wraca i mnie boli. Mam nadzieję, że będziemy w stanie normalnie rozmawiać, jak kumple. Mam straszne wyrzuty sumienia i pełno wątpliwości, ale raz już zerwaliśmy na próbę i po tym jak do siebie wróciliśmy znowu były problemy. Staśkowi nawet nie wspomnę o tym, że przez niego wybuchła taka awantura, bo się chyba zabije. Pamiętam jaki był wkurzony kiedy pierwszy raz zerwaliśmy. On nam cały czas chciał pomagać, a przez głupią fotkę wysłaną do niego Mateusz totalnie się na mnie zawiódł. Sytuacja jak w jakimś filmie... Ciągle sobie tłumaczę, że tak może po prostu miało być, skoro się ostatnio nie dogadywaliśmy. Ale boli cholernie. Cieszę się, że codziennie rozmawiamy. Jest dla mnie bardzo ważną osobą i chcę mieć z nim kontakt. Co do moich planów, na razie planuję pobyć sama. Nie ma co się pakować w kolejny związek, gdy ciągle przeżywam poprzedni. Z resztą czuję, że muszę jeszcze dojrzeć do tego żeby być w prawdziwym, dojrzałym związku. Na razie chcę poznawać nowych ludzi i jak najwięcej się bawić. Jeśli stwierdzę, że potrzebuję stałej relacji to taką zawiążę. Wczoraj dziewczyny wyciągnęły mnie na miasto, żeby poprawić mi humor. Byłyśmy w Maku, Metropolis, Hadesie i Arsenale. Przepiłam sporo kasy, ale w pewnym momencie naprawdę przestałam myśleć o problemach i zaczęłam się dobrze bawić. Tak dobrze, że wywijałyśmy prawie do 6 rano, kiedy zamykali już klub : D Co ciekawe wiele chłopaków chciało ze mną tańczyć itd., ale ja totalnie nie miałam ochoty. Bałam się najbardziej, że w zaistniałej sytuacji się upiję i zacznę się z kimś całować albo coś. Najwyraźniej na ten moment mam dosyć facetów i faktycznie musze odpocząć. Wyszlyśmy z klubu przed 6 i szukałyśmy czegoś do jedzenia. Nie rozumiem dlaczego w całodobowych knajpach do 6 rano nie chcą wpuszczać ludzi. Wkurzyłyśmy się, bo nie chcieli nas wpuścić do budki z zapiekankami. Zauważyli to jacyś kolesie i zabrali nas do knajpki obok. Dostałam tatara, zupę pomidorową, herbatę i piwo... za darmo : D Potem poszliśmy do jednego z tych kolesi i zaserwowali nam wino. Najfajniejsze jest to, że niczego od nas nie oczekiwali. Jeden z nich był zza granicy i najwyraźniej wszystko tutaj wydawało mu się śmiesznie tanie. Tak czy siak kulturalnie się pożegnałyśmy i wróciłyśmy do domu. W domu byłam ok 10 rano. Rodzice byli źli, ale w końcu jestem już dorosła. Wyspałam się i poszłam z tatą na najnowszego Hobbita. Ogólnie film świetny, ale... scena z Legolasem biegnącym po spadających kamieniach(kto oglądał ten wie o czym mówię) wywołała u mnie niekontrolowany napad śmiechu : D To w sumie wszystko co chciałam napisać na teraz. Trochę lepiej się czuję gdy to z siebie wyrzuciłam. Jak tam przygotowania do sylwestra ? : ) U mnie kilka spraw leży pod znakiem zapytania, ale mam nadzieję, że jakoś się ułoży i będzie fajnie. Tak więc życzę Wam wspaniałej zabawy i dużo wspaniałych chwil w nadchodzącym roku ! : )
  • awatar ♥soulmate♥: No ja też nie byłabym zadowolona gdyby mój chłopak wysłał jakiejś dziewczynie zdjęcie w ręczniku
  • awatar NiNe: oooo widzę beka z Legolasa tak jak u mnie :D Z Każdą decyzją trzeba się pogodzić, wszystkiego dobrego :)
  • awatar Independentlady: Jeżeli uważacie, że rozstanie jest właściwą decyzją, to dobrze się stało. Udanego sylwestra i szczęśliwego nowego roku! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obiecałam, że będę częściej tu pisać, więc oto i jestem ! : ) Dzisiaj tak raczej krótko o tym co u mnie słychać i parę przemyśleń. Przede wszystkim ciesze się, że jest tu trochę osób, których blogi czytałam już daaaawno temu. Fajnie do Was wrócić : ) Aktualnie mam bardzo dobry humor, bo byłam dzisaj u dawnego przyjaciela w Ciechocinku. Rodzice jechali na spacer i zabrałam się z nimi. Poszliśmy do niego i piliśmy pyszne ukraińskie winko. wróciły wszystkie stare wspomnienia. Był tez brat Mikołaja i jego dziewczyny. Co do mnie i Mikołaja.. jesteśmy jakby z kompletnie innych światów, ale jak zaczniemy rozmawiać to nie możemy skończyć : D Uwielbiam z nim rozkminiać różne rzeczy. Bardzo lubię ludzi z wieloma zainteresowaniami. Święta były bardzo udane. Chyba byłam grzeczna w tym roku, bo Mikołaj okazał się bardzo hojny : D W sumie jakby nie patrzeć: zdana matura, pobyt w Anglii i dostanie się na studia. Jestem bardzo zadowolona z tego roku. Mam nadzieję, że następny będzie też bardzo dobry : ) Szczerze mówiąc, mam teraz najlepszy okres w życiu. Wreszcie studiuję to co zawsze chciałam, nie mieszkam z rodzicami, więc się z nimi nie kłócę, a do tego mam pełno wolnego czasu i ciągle szaleję ze znajomymi : D Zawsze chciałam tak żyć. Jedyne co mnie boli, to to, ze mój związek trochę się przez to popsuł. Odległość nam nie służy, a ja poznaję ciągle nowych ludzi i łatwo się wpakować w dziwną sytuację. Mateusz uważa, że od maja bardzo się zmieniłam. A ja się po prostu... uwolniłam. Od nauki, od kontroli rodziców, od stresu związanego z maturą i szkołą. Nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze sama ze sobą. Przestałam myśleć o swoich kompleksach, o samotności, o wszystkim co sprawiało, że życie mnie przygnębiało. Łapię każdą chwilę i zmieniam ją w coś pozytywnego. Mam nadzieję, że z Mateuszem wszystko będzie dobrze. Nie wyobrażam sobie życia bez niego i wiem, że bardzo do siebie pasujemy. Zdaję sobie sprawę, ze kilka rzeczy mogłam zrobić lepiej, ale .. no cóż, nie zrobiłam nic co mogłoby nas skreślić. Tak ogólnie, ciesze się, ze w same święta spadł śnieg ! : ) To niesamowite, bo kompletnie się na to nie zapowiadało. Mam nadzieję, że miło spędziłyście ostatnie dni i jesteście zadowolone. Oby Wasze imprezy Sylwestrowe były jak najbardziej udane : ) U mnie sporo rzeczy stoi jeszcze pod znakiem zapytania, ale ogarnę wszystko i na pewno będzie fajnie !
  • awatar independentlady: Cieszę się, że u Ciebie tak dobrze wszystko się układa i oby te rzeczy, które musisz ogarnąć też okazały się łatwe do zrealizowania. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cholera, jak mnie tu dawno nie było. Postanowiłam dalej tutaj pisać, bo wspomnienia są dla mnie ważne. Bardzo ważne. Szkoda mi, że większości z was już tutaj nie ma. Jednak czuję tą dawną radość, jak kiedyś kiedy pisałam prawie codziennie i rozmawiałam z Wami. Ostatni wpis dodałam 139 dni temu.. Od tego czasu tak wiele się zmieniło, ze nie wiem nawet od czego zacząć. Pewnie dodam serię kilku wpisów, które będą zawierały moje wspomnienia i przemyślenia. Chciałabym za kilka lub kilkanaście lat znów tu wejść i poczytać co odwalałam gdy byłam nastolatką : D A co do tego... To niestety już mój ostatni rok bycia nastolatką. Urodziny mam dopiero we wrześniu, ale sam fakt, że w następnym roku skończę 20 lat jest dla mnie przerażający. Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Mentalnie jestem nadal 15-16latką. Z wyglądu podobno z resztą też. Cholera. Jak byłam mała wydawało mi się że 20 lat to tak dużo. Teraz mam prawie 20 lat, a czuję, ze jeszcze tylu rzeczy nie zrobiłam, że jestem jeszcze dzieckiem. Życie mija mi tak szybko, że w ciągu ostatnich miesięcy zaczęłam wręcz histerycznie łapać wszystkie chwile i wyłączyłam wszelkie negatywne emocje. Tak wiele bym chciała teraz napisać na raz.. Może zaczynając od momentu w którym przestałam pisać, czyli od pobytu w Anglii. Wspominam go naprawdę bardzo dobrze. Obawiałam się go, ale był po prostu świetny. Czuję, ze dzięki niemu bardzo dojrzałam i uwierzyłam w siebie. Zdecydowanie wydoroślałam. Zaczęłam czuć się dobrze sama ze sobą. Rodzina wreszcie była ze mnie dumna, a ja uświadomiłam sobie, że jestem gotowa wyjechać w wielki świat. Znalazłam pracę dzięki agencji Gravity i pakowałam tam czekoladki Lindt do lotek promocyjnych : D To było prześwietne. Pracowałam z 7 Polkami. Bardzo się ze sobą zżyłyśmy. 8 godzin stałyśmy przy stole i rozmawiałyśmy o caaałym życiu. Potem przerzucili nas do innego magazynu, do którego musiałyśmy dojeżdżać specjalnym busem i niestety kilka z nas odpadło. Ale za to jeszcze bardziej zżyłam się z Kasią i Izą. W tym drugim magazynie pakowałyśmy kosmetyki miodowe do opakowań świątecznych. Pracowało tam wiele kobiet z różnych krajów i Polki z którymi się niestety nie polubiłyśmy. Ale tak czy siak było fajnie. Poznałam tam tez Karolinę z którą głównie pracowałam. Była początkującą weganką, feministką i popierała Palikota, ale mimo wszystko była świetną osobą : D Co do pobytu w Anglii uświadomiłam sobie też, że potrafię mieszkać z facetem. Mimo, że zaczęliśmy się kłócić, to mieszkanie z Mateuszem wspominam bardzo dobrze. Cieszyłam się, że mogę robić mu obiady i kanapki do pracy. Jestem też zachwycona faktem, że wracałam sama i się nie zgubiłam ani nie odwaliłam nic głupiego. O 3 rano wyjechałam taksówką na przystanek z którego miał przyjechać mój bus. Musiałam czekać z godzinę, więc zdążyła wypić jeszcze kawę w maku obok : D Później busem dojechałam na lotnisko w Heathrow, a stamtąd poszłam na kolejnego busa i dojechałam nim na Stansted. Prawie się zgubiłam, ale trafiłam na samolot i jak już się w nim znalazłam, byłam tak spokojna, ze ani przez chwilę nie pomyślałam o tym, ze jestem tak wysoko nad ziemią i cokolwiek może mi się stać. Z lotniska odebrali mnie Gosia z moimi małymi kuzynami i dziadek. To było przeurocze. Jak już jechaliśmy do Torunia, nie mogłam uwierzyć, że znowu tutaj jestem. Gdy weszłam do mojego mieszkania wszystko było takie dziwne. Takie ciemne i niskie... Czułam się nieswojo czułam we własnym pokoju. o jakimś czasie do domu przyszła mama i bardzo się ucieszyła na mój widok. Mój pies chyba mnie nie poznał, bo nie przyjął mnie zbyt ciepło : D Od kiedy wróciłam do Polski bardzo dużo imprezuję i spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo długo była piękna pogoda, nawet do Listopada i to mnie bardzo ucieszyło. Spędzałam też sporo czasu z rodzicami na działce. Cieszę się, ze kupiliśmy tą działkę , bo bardzo zjednoczyła mnie i moich rodziców. Z Mateuszem jestem aktualnie na odległość. Bywa różnie między nami, ale kocham go i wierze, ze warto być razem. No i teraz najważniejsze : ) Dostałam się na studia do Bydgoszczy ! Co prawda przegapiłam nabór do Poznania, ale trudno. Podobno tam jest strasznie ciężko się utrzymać. Dowiedziałam się, że się dostałam, jak byłam w pracy z czekoladkami. Siedziałyśmy z dziewczynami na przerwie i wszystkie oczekiwałyśmy telefonu od mojej mamy. W końcu zadzwoniła i poinformowała mnie , że dostałam się na kosmetologię, czyli mój wymarzony kierunek. Aż się rozpłakałam ze szczęścia : D Był mały problem z mieszkaniem dla mnie, bo nie dostałam się do akademika. Pod koniec września okazało się, ze facet mojej sąsiadki z naprzeciwka chce wynająć swoje mieszkanie w samym centrum Bydgoszczy. Pojechaliśmy je zobaczyć i się dosłownie w nim zakochałam. Załatwiłam sobie współlokatora, czyli starego kolegę z gimnazjum. Mieszkam na starym mieście, czyli tam gdzie się wszystko dzieje. To jest po prostu świetne. Miałam do wybory zwykły pokój i pokój z kuchnią. Planowałam wziąć ten zwykły, ale jak zobaczyłam ten salon to się od razu w nim zakochałam i stwierdziłam, ze biorę go ! : D Ma okna na całej ścianie, czyli tak jak zawsze chciałam a do tego czerwoną skórzaną kanapę, pełno plakatów i jest idealnych wymiarów. Uwielbiam go. Czuję się w nim jak artystka. Studia bardzo mi się podobają i wszyscy mi zazdroszczą. Miałam miesiąc matmy, wszystko zaliczyłam i mam spokój : ) Miałam nawet zajęcia w prosektorium ! : D Na początku cholernie się ich bałam, ale potem bardzo je polubiłam. Nigdy bym się o to nie podejrzewała : D Na zajęciach robimy póki co hennę i paznokcie. Potem będzie pedicure i depilacja. Uwielbiam to : D Obym zaliczyła wszystkie egzaminy. Mam też nowych, świetnych znajomych. więcej szczegółów napiszę w następnym wpisie, bo jak już mówiłam ciężko wszystko tak nagle zebrać. Mam nadzieję, że część z Was jeszcze tutaj jest i do mnie zajrzy. Więc do napisania : )
  • awatar Feel The Beat Of My Heart: Zgadam sie z osobą niżej :) . Pisz pisz dalej ;)
  • awatar independentlady: Ale długi wpis! :-D Dużo się działo u Ciebie. Gratuluję studiów, cieszę się, że sporo tych dobrych wiadomości. ;-) Sama jestem w związku na odległość i jak się chce, to się da. ;-)
  • awatar Mother Mercury.: Też mentalnie czuję się jakbym była w gimnazjum :) fajnie że podobają ci się studia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Ale życie bywa zakręcone.. Po miesiącu błądzenia po bankach itd. dostałam wreszcie pracę. A żeby było dokładnie dwie prace. Jedną już zaczęłam w zeszłym tygodniu, a do drugiej na razie jestem zapisana i mam nadzieję, że zacznę już w tym tygodniu. Jest tylko oczywiście mały problem. Prawie miesiąc czekała, na NIN, czyli numer, który jest mi potrzebny żebym mogła zacząć normalnie pracować w Anglii. I jadąc po niego, wsiadłam w zły pociąg. Zły znaczy, jadący z Reading prosto do Londynu, a nie zatrzymujący się w miejscowościach po drodze. No i oczywiście wielka panika i płacz. Na stacji w Londynie podeszłam do pierwszego lepszego pana z obsługi i od razu mnie pokierował na peron 14. Panowie z bramek wpuścili mnie bez problemu, mimo że miałam bilet z Reading do Slow, a nie z Londynu do Slow. Akurat na peronie stał pociąg, który jechał dokładnie tam gdzie chciałam. Wbiegłam do niego i prawie od razu po tym ruszył. Więc podsumowując... byłam w Londynie niecałą minutę : D Co za przygoda. Niestety dojechałam na miejsce spóźniona jakieś 20 min, a tu jeszcze musiałam szukać tego centrum pracy... I w tym momencie GPS w telefonie wyprowadził mnie prawie na rugi koniec miasta, przez co straciłam kolejne pół godziny : / Potem doszłam na potencjalne miejsce, w którym miał być ten budynek, ale go nie było. Pytałam się chyba 10 osób jak tam dojść, a każdy kierował mnie gdzie indziej. Na koniec wpadłam na jakąś Polkę, która mnie tam po prostu odprowadziła. Okazało się, ze to było kompletnie na końcu ulicy.Byłam już spóźniona dobrą godzinę i cała zmachana, ale postanowiłam spróbować. No i niestety musiałam najpierw się nasłuchać gadania, że nie ma dla mnie czasu. Potem zaczęłam płakać i udawać histerię, więc facet zaczął gdzieś wydzwaniać i prosić koleżanki o pomoc. Gdyby nie to, miałby mnie gdzieś ; / Potem jeszcze dużo wydzwaniałam i kombinowałam, ale niestety muszę próbować w poniedziałek złapać jakieś zwolnione miejsce. Mam nadzieję, że uda mi się to szybko załatwić, bo potrzebuję tego numeru żeby dostać pracę. Na razie czekam do jutra. Do tego dochodzą jeszcze małe problemy ze studiami. Mam nadzieję, że dostanę się na tą kosmetologię. Niedługo będzie jeszcze jeden nabór. A jako, ze jestem w Anglii i moi rodzice muszą za mnie złożyć papiery na uczelnię, potrzebuję potwierdzenia autentyczności kopii mojego dowodu. Muszę jechać do Londynu i nie wiadomo ile pieniędzy będą za to chcieli. Brrr. Oby wszystko dobrze poszło. Na razie cieszę się pobytem w Anglii i tą dorywczą pracą. Zawsze jakiś pieniążek się przyda. Teraz słucham sobie Lanki, a Mateusz gra na Playstation. Zaraz pogram sobie z nim, ale na razie Lanka <3 Tak bardzo ją uwielbiam, o matko. Tęsknię za znajomymi i rodziną, ale muszę teraz zarobić. Oby wrzesień był ciepły. To na razie tyle. Postaram się częściej tutaj wpadać. A na zdjęciu ja z bejbem <3
http://b1.pinger.pl/b9c66bb0c1091474f9d5a263c523ba9a/bejb1.jpg
  • awatar independentlady: Ale zakręcona historia, trzymam mocno kciuki żeby wszystko się udało po Twojej myśli! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem już w Anglii prawie miesiąc i nie znalazłam jeszcze pracy.Przez jeden dzień próbowałam u jednego turasa w kebabie, ale to było zbyt trudne. Musiałam odbierać telefony po angielsku i zaznaczać wszystko w komputerowym systemie, który nie do końca ogarniałam. Do tego było strasznie gorąco i byłam strasznie wyczerpana. Fajne było, że wszyscy bardzo ciepło mnie tam przyjęli i nie zrazili się do mnie kiedy zrezygnowałam. Dalej się z wszystkimi witam jak przechodzę obok i rozmawiam. Bardzo podoba mi się mentalność tutejszych ludzi. Kilka dni temu weszłam do Primarku i włączył się jakiś straszny alarm. W środku było na prawdę mnóóóstwo ludzi. A oni zamiast przepychać się, wyprzedzać i panikować, wychodzili spokojnie i z uśmiechami na twarzach. Potem wszyscy poczekaliśmy na ulicy, aż alarm ucichnie i wróciliśmy w ten sam sposób do środka. Aż miło było patrzeć na to jak wszyscy się szanują. Przecież wiele się słyszy o tym jak ludzie zostali stratowani przez wybiegający tłum. Miałam jeszcze śmieszną sytuację na rozmowie kwalifikacyjnej do Hollisteru. Byłam tylko ja, jakaś młodsza dziewczyna i dwóch bardzo wysokich i całkiem przystojnych futbolistów. Wszyscy byli stąd i świetnie mówili po angielsku, ale ja chyba byłam najmniej zestresowaną osobą : D Jeden z tych chłopaków miał wręcz chwilowe problemy z wysłowieniem się. Wszyscy siedzieli skuleni w krzesłach, a ja starałam się nie śmiać. Menadżerka też wyglądała na rozbawioną. Niestety mnie nie przyjęli (może jeszcze), ale tam aplikację składa na prawdę pełno osób. Trochę popsułam też tym, że babka chciała, żeby pracownice się nie malowały, nosiły jeansy i jasne koszulki. Ja miałam różowe usta, czarną spódniczkę i bluzkę. Jak mówiła o tych wymogach, to ciągle się na mnie patrzyła : D Nigdy nie byłam na rozmowie do sklepu z ciuchami, więc nie miałam pojęcia, że trzeba wyglądać tak skromnie. No cóż. Nie dostałam też w tym miesiącu pracy, bo zmienili prawo i wygląda to tak: Żeby dostać się do agencji pracy, muszę mieć konto bankowe. A żeby dostać konto bankowe, muszę mieć pracę. Dopiero kilka dni temu udało się nam to przeskoczyć. Tak więc jutro idę do agencji i mam nadzieję, ze coś dostanę. Jak nie to niedługo wracam do Polski, bo skończą się nam pieniądze. Mimo, że tak głupio wyszło z tym szukaniem pracy, cieszę się, że wreszcie zobaczyłam Anglię. Podoba mi się tutaj. Przynajmniej ćwiczę Angielski w praktyce i odpoczywam od rodziców. No i wreszcie uczę się samodzielnego życia. Muszę prać, sprzątać i gotować. Nawet nieźle mi to wychodzi. W pokoju nad nami mieszka Polak, Tomek, z którym bardzo się zakumplowaliśmy. Kilka razy zrobiliśmy grilla, a wczoraj zrobiliśmy sobie wieczorek z Playstation. Kupiliśmy mu wódkę w zamian za to ile jedzenia nam dał i jak nam pomagał ostatnio. Mieszka w Anglii z żoną i synkiem od 7 lat. Teraz jego rodzina pojechała do Polski, a on się wprowadził do tańszego pokoju, żeby zaoszczędzić. Fajnie się nam tu mieszka, ale koleś u którego mieszkamy, kompletnie nie dba o mieszkanie. Musieliśmy usuwać pleśń ze ścian w naszym pokoju : / Dobrze, że jest już w miarę ok. A i najfajniejsze jest to, że prawie nie ma tutaj ładnych dziewczyn i czuję się jak gwiazda : D Ciągle ktoś trąbi albo mnie zaczepia. W Polsce jest za dużo ładnych dziewczyn i nawet paskudne drechy, które nie zasługują na żadną dziewczynę, znajdują sobie niezłe laseczki. No a dzisiaj osiągnęłam szczyt lenistwa i nie przebrałam się nawet z piżamy. Cały dzień grałam z Bejbem na Playstation. W sumie mamy wakacje : D Od jutra znowu biorę się za siebie i będę intensywnie szukać pracy.
  • awatar independentlady: Dużo się działo u Ciebie. Fajnie, że widzisz też pozytywne strony tej sytuacji, ale powodzenia w szukaniu pracy. Trzymam mocno kciuki! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Uhuhu. Piszę do was już z Anglii, bo kompletnie nie miałam siły na to żeby się zebrać w garść i opisać wszystko co się ostatnio dzieje. Ostatni miesiąc w Polsce spędziłam dokładnie tak jak chciałam, czyli na spotykaniu się z najbliższymi i imprezowaniu. Tak bardzo imprezowałam, że aż odbiło mi się to na zdrowiu. Pomijając, że cały miesiąc bolały mnie zatoki to po jednej z imprez wylądowałam w szpitalu. Na szczęście nie było to nic poważnego, ale mogło być gorzej gdyby nie mój kolega.O tym będzie zaraz. Ogólnie cieszę się z tego, że udało mi się skompletować fajną ekipę. Poznałam Lewasia, czyli kolegę Mateusza z Klaudią, Kamilą i Moniką. Wszyscy lubimy się dobrze bawić i dobrze się dogadujemy. Spędziliśmy razem urodziny Mateusza, na które w ramach prezentu narobiłam pełno jedzenia. Mateusz dostał ode mnie kubek w torebce o kształcie ślimaka : D No i oczywiście z tą wspaniałą ekipką wybraliśmy się na wspólne opijanie matur. Byliśmy na piwie w pijalni, potem w Hadesie i na koniec poszliśmy na wielką wixę do Kotłowni. W Hadesie spotkałam chłopaka, którego nie widziałam od ponad 10 lat ! Jako dzieciaki chodziliśmy na kółko plastyczne. Ten chłopak miał bardzo dziwne, spłaszczone kciuki i to właśnie po nich go poznałam. Co za przeżycie : D W Hadesie sporo wypiliśmy i wybraliśmy się do Kotłowni. Było na prawdę pełno ludzi. Tańczyłam sobie z wszystkimi, przez przypadek zjechał mi but i nagle.. poczułam dziwny ból w pięcie. Wyszliśmy z parkietu i okazało się że mam całą stopę w krwi. Wszyscy zaczęliśmy panikować, a moja krew była dosłownie wszędzie. Prosiłam chłopaków, żeby zadzwonili po pogotowie, ale zadzwonili po.. taksówkę. Wsiadliśmy i pojechaliśmy do szpitala. Lewaś był w sumie jedyną oganiającą osobą. Mi przez ten upływ krwi zrobiło się bardzo słabo i szczerze mówiąc mało pamiętam. W szpitalu kazali nam czekać kilka godzin, więc pojechaliśmy do domu Mateusza spać. Rano pojechaliśmy z moim tatą do innego szpitala. Moja pięta nie wyglądała ciekawie, ale jakoś byłam w strasznie dobrym humorze. Kuśtykałam po szpitalu jak kaleka i rozmawiałam z lekarzami. Zrobili mi zdjęcie rentgenowskie nogi i wzięli na stół operacyjny. Podczas gdy chirurg wyciągał mi szkło gadaliśmy o tym jak dwa lata temu sam chodził do Kotłowni na imprezy i jakie tanie tam są drinki : D Pielęgniarka miała z nas ubaw, a pan z recepcji cieszył się, bo okazało się, że jest moim byłym sąsiadem. Żeby było śmieszniej szwy musze mieć zdejmowane w Anglii. Świeżo po wyjściu ze szpitala.. pojechaliśmy z rodzicami i Mateuszem na festyn, który organizowała firma mojego taty. Pełno jedzenia i picia za darmo <3 Spotkałam mnóstwo osób, z którymi pracowałam w zeszłe wakacje. Wiem, że nie powinnam tak szaleć, ale był dmuchany ring i robak ze zjeżdżalnią w środku, więc nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam te festyny. Po nim pojechałam z Mateuszem do babci, zrobić niespodziankę kuzynom. Bardzo się ucieszyli z naszej wizyty. Na następny dzień miałam rodzinną imprezę i żegnałam się z rodziną. Jak na złość okazało się, że przegapiłam nabór na studia w Poznaniu. Ale z drugiej strony to nie najgorzej, bo jednak wolałabym zostać troszkę bliżej domu. Niestety nie zdążyłam spotkać się przed wyjazdem z wszystkimi znajomymi, z którymi planowałam, ale i tak na maksa wykorzystałam wolny czas. Dzień przed wyjazdem jeszcze raz wpadła do mnie ekipka i balowaliśmy do 3 rano. Na następny dzień ładnie się dopakowałam i tata Mateusza zawiózł nas na lotnisko. Do Londynu lecieliśmy jakieś 2 godziny. Mieliśmy pecha, bo był wypadek i czekaliśmy na autobus do centrum jakieś 3 godziny : / Po kilku przesiadkach i przejażdżce metrem byliśmy już w pociągu do Reading. Chwilę po 12 w nocy byliśmy już w hotelu. Był bardzo stary i całkiem wypasiony. Na następny dzień poszliśmy na śniadanie do Subway'a i do mieszkania. Trochę było zachodu z telefonami itd., ale wszystko się ułożyło. Mieszkamy teraz u takiego kolesia, prawdopodobnie z Pakistanu, w małym angielskim domku. Warunki nie są jakieś świetne, ale płacimy bardzo mało za wynajem pokoju i mamy blisko do centrum. I ogólnie Anglia strasznie mi się podoba. Mają tu świetne rzeczy w sklepach. Jutro będę dzwonić do jednej babki w sprawie pracy. To na razie tyle. Mam nadzieję, ze dostanę tą pracę i wszystko będzie w porządku. Do napisania : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
O matko. Nie było mnie tu dwa tygodnie i czas wszyyystko opisać. Postanowiłam na maksa wykorzystać wolny czas i tak bardzo balowałam, że nawet nie miałam czasu i siły tutaj wpaść. Aż narobiłam sobie problemów u Mateusza i rodziców. Zaliczyłam już wyjazd nad morze. Zabraliśmy się z Mateuszem z wycieczką szkolną klasy mojej mamy. Cały czas spędziliśmy razem i z wycieczką zobaczyliśmy się dopiero gdy wracaliśmy do domu : D Mieszkaliśmy u Piotrka i Gabrysi. Było śmiesznie, bo mieli kota, który nas ciągle zaczepiał i zabierał nam w nocy kołdrę. Pierwszego dnia usmażyliśmy tonę nuggetsów i frytek, a drugiego zamówiliśmy pizzę. Do tego ciągle chodziliśmy do jakiś restauracji i na piwo. Chyba mam supermetabolizm, bo nic po mnie nie widać : D Wpadliśmy też oczywiście do Ikei. Podziwialiśmy wszystko i jedliśmy hot dogi za 1 zł. Mateusz zjadł chyba 5 : D Jak na Sopot i Gdańsk było mało ludzi, zwłaszcza na plaży. Jeszcze nie ten sezon. Udało mi się też to, co planowałam od dawna. Pojechaliśmy z Mateuszem na ognisko do Ciechocinka. Mieszka tam mój przyjaciel, Mikołaj. Chłopaki bardzo się polubili : ) ! Było sporo osób, głównie z Woodstocku. Mateusz i Adam grali na gitarze, a my śpiewaliśmy. Wracaliśmy jak już było bardzo ciemno i dalej gadaliśmy i piliśmy wino w ogrodzie Mikołaja. Spaliśmy w samochodzie. Rano zrobiłam wszystkim sałatkę z zupki chińskiej i zniknęła w sekundę : D Uwielbiam Ciechocinek <3 Zrobiłam też grilla i opalanko na działce kilka razy. Ta działka to była jedna z najlepszych inwestycji moich rodziców <3 Można opalać się i grillować w środku miasta, 20 min od domu, a czuje się ten sam luz co na wsi. No i w czerwcu Jagoda wróciła z Cannes i zaczęło się wspólne balowanie : D Więcej z nią nie piję, bo źle mi to robi : D Ale zabawa na prawdę przednia. Przedwczoraj wyruszyłyśmy na miasto, bo w Monaco były darmowe drinki. Istne morderstwo : D Trafiłyśmy do Kotłowni i Mateusz musiał nas odbierać, bo melanż nas trochę poniósł xd Ale najciekawszym punktem wieczoru było to, że po 8 latach spotkałam swoją przyjaciółkę z czasów przedszkola, z którą urwał mi się kontakt jakoś w podstawówce. Bardzo się zmieniłyśmy od czasu ostatniej rozmowy. Śmieszne uczucie spotkać kogoś po tak długiej rozłące. Do fajnych imprez musze zaliczyć jeszcze wczorajsze urodziny Jagody. Zaprosiła mnie, Anetę, Oliwię i Adę na rodzinną osiemnastkę. Wujkowie Jagody bardzo lubią wypić i ciągle nam polewali. Nazwali nas pisklakami : D No i niestety trochę mnie siekło. Nie pijam raczej wódki, a oni nam ciągle podsuwali kieliszki. Było zabawnie : D I jedzenie było przepyszne <3 Po rodzinnej osiemnastce pojechałyśmy do Jagody zostawić w domu jej prezenty i moje rzeczy. Niestety w klubie wódka zaczęła ostro na mnie działać i zrobiło się nieciekawie. Zapomniałam, że zostawiłam rzeczy u Jagody i zaczęłam panikować, że mnie okradziono. Poszłam do właściciela klubu i poprosiłam o pomoc. Podałam mu numer do mamy i tata mnie odebrał taksówką. Tata się ze mnie śmieje, ale mama ma ogromnego focha, z resztą jak zawsze. Kilka dni temu byłam też odebrać moich kuzynów z przedszkola i szkoły. Strasznie się cieszyli. Uwielbiam tych małych słodziaków. Bardzo smutają, że wyjeżdżam do Anglii. Dzisiaj miałam imieniny taty, czyli kolejna impreza, tym razem z moją rodziną. Dzieciaki szalały i zadzwoniłam po Mateusza, bo by mnie chyba zamęczyły : D Potem pojechaliśmy na punkt widokowy za mostem i przy okazji na grób mojej cioci. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać czy na pewno chcę wyjechać na studia do innego miasta. Mieszkanie z rodzicami mnie męczy, ale będę strasznie tęsknić za rodziną i znajomymi. Z drugiej strony bardzo chcę poznać nowych ludzi i zobaczyć nowe miejsca. Dostałam też bardzo wyszukany komplement od ciekawej osoby, o czym warto napisać. Jagoda, która jest modelką i podróżuje po całym świecie, powiedziała mi ostatnio, że zna bardzo mało osób takich jak ja. Że jestem bardzo w porządku i jako jedna z nielicznych nie naciągam jej ciągle na kasę i nie trzymam się z nią, bo jest znana. Bardzo miło coś takiego usłyszeć. Zawsze staram się traktować ludzi, tak jak bym sama chciała być traktowana. Dobrze, że inni to zauważają. To by było na razie na tyle. Nie mam siły wszystkiego szczegółowo opisywać : ( Na razie muszę przystopować z imprezami, bo wydałam już za dużo kasy i do tego Mateusz zrobił się zazdrosny. Planuję jeszcze wyjazd do babci, może nawet na kilka dni. No a w lipcu lecę do Angli, jeszcze nie wiadomo na ile. Chciałabym znaleźć trochę czasu dla wszystkich znajomych i rodziny, ale to strasznie ciężkie. Magda i Monika dobijają się do mnie od kilku tygodni, a ja nie mogę znaleźć chwili, żeby się z nimi spotkać. Na razie na maksa wykorzystuję wolny czas w Polsce. Muszę przyznać, że świetnie się bawiłam przez ostatnie dwa tygodnie. Będzie super jak uda mi się zrobić wszystko co sobie zaplanowałam przed wyjazdem.
  • awatar StealMeForever: Ogromne uczulenie :^
  • awatar Uśmiech mimo wszystko ! ♥: Niezła agentka z Ciebie! ;) widzę, że nie tylko ja imprezuje na całego i prawidłowo! ;) trzeba korzystać :) też w Lipcu raczej wyjeżdżam do Anglii :) a do jakiej miejscowości? i też miałam chłopaka o imieniu Mateusz ;d i szczęścia z Nim! ;)
  • awatar It's never too late: *>* ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Minęły już ponad dwa tygodnie moich wakacji. Czemu ten czas tak szybko leci ? : ( W środę wreszcie zaliczę wyjazd nad morze. Jedziemy z Mateuszem i klasą mojej mamy : D Nie będziemy spać z nimi, ale u znajomych. Oby pogoda dopisała, bo poopalałabym się. I oczywiście chętnie wpadnę do Ikei. Codo ostatnich wydarzeń, piątkowa impreza była na prawdę świetna : 3 Poszłam z Anetą i Martą. Na początku wpadł do nas Mateusz z Liskiem, co było bardzo miłe. Potem poszli na miasto i okazało się, ze w Kotłowni są też Klaudia, Kamila i Monika. Z Klaudią miałam się już spotkać jakiś czas temu,
ale ciągle nie mogłyśmy znaleźć czasu. Tak dobrze razem się bawiłyśmy, że imprezowałyśmy do 6 rano : D Klaudia mieszka koło mnie, więc wróciłyśmy razem. Było już jasno na dworze, więc robiłyśmy sobie zdjęcia o wschodzie słońca i cieszyłyśmy się z początku ładnego dnia. A wracając do imprezy miała bardzo fajny przebieg. Mateusz wpadł do mnie do klubu jeszcze raz i nawet dał się naciągnąć na taniec. Poznałam jego kolegę, który miał ponad 2 metry wzrostu : O Bardzo pozytywny koleś. Wtedy gadaliśmy i się śmialiśmy, a na koniec imprezy cykaliśmy sobie fotki. A tak nawiązując do fotek.. Zaczęła lecieć piosenka "Selfie" i zaczęłam nagrywać nas telefonem. Nagle chyba pół klubu się rzuciło i wszyscy chcieli być na moim filmiku : D To było świetne. Przez chwilę poczułam się jak gwiazda : D Potem jakiś dziwny facet w wieku mojego taty klęknął przede mną i błagał o spotkanie. Jak odmówiłam zaczął walić bardzo wyszukane komplementy, złapał za nogi wziął mnie na ręce. Trochę osłupiałam i nie wiedziałam co zrobić. Na szczęście koleżanki mnie uratowały i uciekłyśmy do środka. Brr, poczułam się jak ofiara pedofila, chociaż mam prawie 19 lat. Mimo to, impreza na prawdę udana. Dostałam nawet propozycję pracy w klubie, ale jak poszłam na rozmowę i zobaczyłam jak wygląda bar od strony roboczej jakoś mi się odechciało. Z resztą poszłam z Anetą, która już wcześniej miała tam pracować, a potrzebowali w końcu tylko jednej dziewczyny. Odstąpiłam jej miejsca, ale poszła tam pracować tylko raz i jednak będzie się rozglądać za czymś innym. Ogólnie zawsze chciałam pracować jako barmanka. Myślę nawet nad zrobieniem kursu barmańskiego albo baristycznego, ale to raczej taki plan zapasowy. Na razie chciałabym się dostać na studia. Tak poza tym wszystkim, w sobotę byłam na imprezie rodzinnej. Im jestem starsza, tym bardziej zdaje sobie sprawę, jak ważna jest dla mnie rodzina. Zawsze chciałam się wyprowadzić z Torunia, a teraz jak mam wyjechać jest mi trochę smutno. Nie wiem czy jestem już gotowa prowadzić tak dorosłe życie. Niby to naturalne i każdego kiedyś czeka, ale żal mi trochę opuszczać rodzinę. Byłam jeszcze na dniu dziecka w Młynie Wiedzy z Mateuszem, tatą, ciocią, wujkiem i kuzynami. Te małe słodziaki są takie kochane. Zawsze tak się cieszą jak się spotykamy. Lubię się z nimi bawić. Po zwiedzaniu pojechaliśmy na moją działkę i zrobiliśmy grilla ze znajomymi. Ogólnie było na prawdę fajnie. Jedliśmy, leżeliśmy na trawie i się ciągle śmialiśmy. Chłopaki trochę nabroili, bo rzucali pomidorami i się prawie pobili. Potem śmiali się z tego jak małe dzieci, a ja się wkurzałam. Mam nadzieję, że sąsiedzi nie będą mi mieli tego za złe. Wszyscy poszli, a ja zostałam z Mateuszem na noc na działce. Było fajnie, ale w nocy tak zmarzłam, że masakra. Musieliśmy spać na podłodze, bo tata nie przywiózł jeszcze kanapy. I tak lepsze to niż spanie pod namiotem, bo byśmy chyba zamarzli. Teraz jestem trochę chora. Mam nadzieję, że do środy wyzdrowieję. Uciekam się kurować, do napisania : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Miałam ostatnio przejść na zdrową dietę i zacząć ćwiczyć, ale coś ciągle krzyżuje moje plany. Na wyjeździe do babci nieźle się najadłam. Normalnie nie jadam białego chleba, ale ten mięciutki, upieczony przez babcię był przepyszny. Zjadłam chyba 5 kawałków pod rząd, z czego dwa bez niczego : O Wczoraj pojechaliśmy z bejbuchem do maka, a dzisiaj zamówiliśmy pizzę. No cóż, dieta musi poczekać. Byle nie za długo. Tak ogólnie na początku wakacji miałam jakiś średni humor. Mama chce mnie zapisać do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne. Boję się efektów ubocznych, ale moje zmiany nastrojów i bóle przedmiesiączkowe mnie wykańczają. Mam nadzieję, że mi pomogą. Wczoraj widziałam się z Agatą. Potrzebowałam takich babskich pogaduch. Rozmawiałyśmy o czasach kiedy byłyśmy gimbusiarami i o naszych pierwszych imprezach. Szczere mówiąc jak o tym wszystkim myślę to troszkę mi się łezka kręci w oku : D W sobotę umówiłam się na zdjęcia z Madzią, a w piątek idę na imprezę z Anetą i Martą. Miałam spotkać się z Klaudią, ale ciężko za nią nadążyć.. Tak czy siak po dzisiejszym dniu mój humor uległ zdecydowanej poprawie : )
A co do dzisiejszego dnia.. dzisiaj mamy pierwszą rocznicę z Mateuszem : ) Ciągle nie mogę uwierzyć jak to wszystko szybko zleciało. Początek naszej miłości był taki piękny.. nie pamiętam czy kiedykolwiek wcześniej coś takiego czułam. Pewnie nie. Z resztą jeśli mam być szczera, nadal wszystko jest między nami super. Nie kłócimy się, obydwoje okazujemy sobie dużo zainteresowania i moglibyśmy ze sobą broić w nieskończoność :3 Dokładnie takiego związku zawsze chciałam. Czuję, że Mateusz jest właściwą osobą dla mnie. Mam nadzieję, że tego nie popsujemy. Przyjaciel powiedział mi, że jeśli jest to przeznaczenie, to nic tego nie rozwali. Myślę, że to może być prawda. Z okazji naszej dzisiejszej rocznicy zrobiliśmy sobie gorącą kąpiel z pianą i świeczkami. Tata pozwolił nam wziąć sobie całkiem dobre wino, więc przynieśliśmy sobie jeszcze kieliszki do wanny, jak w romantycznym filmie : ) Chlapaliśmy się tak chyba dwie godziny, aż cali się pomarszczyliśmy : D Mateuszowi bardzo się podobało i mi z resztą też. Jutro chce wpaść na powtórkę : D W sumie, nie obraziłabym się. To ciepełko i kochana osoba obok :3. Zdecydowanie polecam : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Ostatnia impreza średnio mi się udała, bo było strasznie mało ludzi. Pochodziłyśmy po klubach i tańczyłyśmy przy panu grającym na gitarze na starówce. Jednak chodzenie do klubów w środku tygodnia to kiepski pomysł. Wczorajszy dzień spędziłam u Mateusza i na działce, podlewając roślinki. Dzisiaj byłam u niego w szkole, bo miał maturę ustną z polaka i dostał 100% jak ja : D Ogólnie moi rodzice wpadli na pomysł, żeby wysłać mnie na weekend do babci na wieś. Czuję się trochę jak małe dziecko, ale jak ma się ucieszyć to w porządku. Do tego na miejscu mam Domcię z którą dawno się nie widziałam i może będą kuzyni. A jak coś to zawsze jest jeziorko na miejscu :3 Już troszkę się opaliłam w ciągu tych dwóch dni, ale przyda się jeszcze. Z racji tego, że nie będzie mnie w mieście w weekend, wszystkie spotkania ze znajomymi musiałam przełożyć na tydzień. Tak więc będę miała co najmniej 3 dni pod rząd fajnej zabawy. Dawno nie widziałam się z Klaudią. Od kiedy poszłyśmy do innych szkół rzadko się widujemy. Ale za każdym razem jak się spotykamy równo wszystkich objeżdżamy i gadamy jak najlepsze przyjaciółki, czyli jak dawniej. Podobnie z Agatą. Ciężko jest utrzymywać kontakty jak ma się szkołę i faceta : ( Dobrze, że jest już po maturach i mam czas dla znajomych. Mam jeszcze w planie napisać do jakiegoś fajnego fotografa i zrobić sobie ładne zdjęcia. Na Facebooku mam same stare, a niestety dużo osób przykłada uwagę do profili. Nie chcę być zacofana : D Zazdroszczę innym dziewczynom sesji na których wyglądają jak profesjonalne modelki. To by było na tyle, bo mój bejbuch położył się koło mnie i ciągle mnie zaczepia : D Papatki : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Właśnie wróciłam ze szkoły. Zdałam maturę ustną z Angola na 90%. Mówiłam, że luzik. Teraz już tylko wypiję sobie kawę i będzie super. Jestem padnięta po tym wszystkim. W szkole byłam już o 14, a okazało się, że muszę jeszcze wrócić po dowód do domu. Jak wróciłam i tak czekałam chyba 2 godziny na swoją kolej, plus czekanie na wyniki prawie do 19. Na polskim tez tyle siedziałam, ale przynajmniej Mateusz do mnie wpadł i było śmiesznie. Tak czy siak, ta matura była moim ostatnim egzaminem i już mam kompletnie wolne. Jutro znowu idę na imprezę, tym razem na taką dla maturzystów. Mam nadzieję, że znowu będzie tak fajnie. Ogólnie dzisiaj rano jak szłam do Mateusza było 25 stopni, co dobrze wróży : ) W trakcie dnia się rozpadało, ale znowu jest cieplutko. A i ta data o której miałam napisać. Za 8 dni mamy z Mateuszem naszą pierwszą rocznicę : ) Ten czas tak szybko leci. Wszystko wydaje mi się być tak niedawno. Nasze pierwsze spotkanie, to jak uczył mnie grać na gitarze i moment w którym stwierdziłam, że na prawdę się zakochałam. Do tego wspaniała wycieczka do Hiszpanii i paskudne zerwanie z byłym chłopakiem. To wszystko wzbudza we mnie tyle emocji : ) Naprawdę, nie mogę uwierzyć, że to wszystko działo się aż rok temu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Obiecałam pisać na bieżąco, więc oto jestem ! Wczorajsza impreza była naprawdę mega udana. Dokładnie czegoś takiego potrzebowałam po maturach. Byłam już na tyyylu imprezach, ale z tej cieszę się jak małe dziecko : D Pierwszy raz wróciłam o 7 rano do domu. Na początku mój mężczyzna zawiózł nas do Kotła z Anetką i spotkałyśmy się z Kamilą i Moniką. Trochę mało ludzi było i dziewczynom chyba średnio się podobało, bo poszły do domu wcześniej niż my. Szalałyśmy z Anetą calutką noc. Ciągle gadałyśmy z jakimiś ludźmi, a potem przed nimi uciekałyśmy : D Mam wiele fajnych zdjęć z tej imprezy. Ok 5 Anecie zachciało się iść na bulwary, więc wzięłyśmy kolegów i zbieraliśmy się do wyjścia. I nagle spotkałam Cichego, czyli kolesia od muzyki w klubie w którym miałam mieć osiemnastkę, ale .. się spalił. Trafiliśmy do jakiegoś dziwnego baru, a po drodze koleś z którym szłyśmy zaczął się kłócić z jakaś dziewczyną. Była na niego taka wściekła, ze go prawie pobiła. Potem się rozdzieliliśmy i Aneta poszła z chłopakami na bulwary, a ja zostałam z kolegą z klubu w barze. Chcieliśmy iść po Anetę, ale po drodze trafiliśmy na imprezę w innym klubie i nie mogliśmy się powstrzymać : D Niestety był to lokal, który nie cieszy się dobrą sławą, z resztą nie dziwię się. Mimo wszystko nigdy nie widziałam, żeby o 6 rano ludzie tak się bawili. W małym pokoju bez okien była puszczona megagłośna bibomuza, a po oczach świeciły zielone lasery. Ludzie skakali jak typowe technozjeby, a my razem z nimi : D Nie zapomnę reakcji Anety kiedy weszła do środka i zobaczyła co robimy. Zabrała mnie stamtąd i stwierdziłyśmy, że idziemy do domu. Za nami szli koledzy z tym jednym kompletnie pijanym. Uciekłyśmy im i pobiegłyśmy na tramwaj. Byłyśmy padnięte, nieogarnięte i rozczochrane, ale bawiłyśmy się świetnie całą noc. Jak to się mówi: żyj tak aby wstyd było opowiadać, ale miło wspominać. Ta noc idealnie pasuje do tego hasła. Jak się wyspałam pojechałam z rodzicami na działkę i przycinałam trawę. Potem pojechaliśmy do dziadków i bawiłam się z moimi małymi słodziakami :3 A resztę dnia spędziłam na leniuchowaniu i graniu w Simsy. Powiem jeszcze że, zbliża się pewna ważna dla mnie data, ale o tym następnym razem : )
 

 
Wooow. Nie było mnie tu prawie dwa miesiące. Wszystko przez te przygotowania do matury. Wczoraj napisałam ostatnią, czyli chemię. Została mi tylko ustna z angola, czyli już luzik. Także stwierdzam, że mam już wakacje ! : D Tak bardzo się cieszę. Wreszcie będę miała czas dla siebie. I będę mogła wszystko tu opisywać i oczywiście czytać wasze blogi : ) Mam nadzieję, że jeszcze ktokolwiek tutaj o mnie pamięta : D Miałam jechać dzisiaj na karaoke do Ciechocinka, ale musiałabym zostać na noc albo wracać nocnym autobusem sama, więc średnio mi się to widzi. Namówiłam dziewczyny na imprezę, więc o 21 wpada po mnie Aneta i pójdziemy do klubu większą ekipą. Wreszcie się wyluzujemy po tym całym wkuwaniu. Na razie wiem tylko, że dostałam 100% z ustnej z polaka. Poczułam się taka wyróżniona, gdy wyciągnęli nas na środek sali i ogłosili wyniki : ) Wybrałam sobie bardzo fajny temat, bo o tekstach i motywach w muzyce heavymetalowej. Mama biegała za mną od miesięcy i panikowała, że mam mało zrobione. Ja powiedziałam wszystko tak od serduszka, robiłam prezentację 2, może 3 dni i nauczyłam się mówić całość w dniu egzaminu, a ani razu się nie zacięłam w trakcie. Potem mama mi pogratulowała i powiedziała, że mam taki fajny dar przekonywania ludzi do siebie. Miło, że wreszcie usłyszałam coś takiego od niej. Co do takich ogólnych spraw, nie miałam czasu się jeszcze pochwalić, że moi rodzice kupili niedawno działkę : ) Taką małą, rekreacyjną, ale bardzo lubię tam jeździć. Jak się ją odremontuje, zaproszę znajomych na grilla, bo to idealne miejsce. Mocno namawiałam rodziców, żeby się zdecydowali, bo jak niedługo wyjadę na studia, to będą mieli czym się zająć : D A tak ogólnie, jak myślę o tym, że niedługo idę na studia, ogarnia mnie małe przerażenie xD Czuję się.. staro, chociaż czuję się i wyglądam na 16 lat. Jak byłam młodsza, słowo "studia" było dla mnie tematem kompletnie odległym i wydawało mi się, że studenci to już strasznie dorosłe osoby. W te wakacje muszę jak najwięcej korzystać z życia. Za miesiąc wyjeżdżam do Anglii z Dolim i znajomymi. Zobaczymy czy znajdę pracę i czy się tam odnajdę. Z jednej strony nie mogę się doczekać, bo nigdy nie byłam w Londynie, a z drugiej trochę się boję. Nie wiem czy jestem już na tyle dojrzała, żeby zamieszkać z facetem na własną odpowiedzialność. To by było na razie tyle. Będę teraz częściej tutaj wpadać i pisać na bieżąco : ) Teraz posłucham sobie Lany Del Rey i pooglądam blogi i inspirujące obrazki, czyli to co zawsze robiłam w wolnym czasie. Łiii, wreszcie mam czas na wszystko !
  • awatar InsufferableGirl: Ha ha też tak miałam. Nawet gdy się już dostałam na tą przeklętą politechnikę to sam gmach i ludzie mnie przerażali. Ale to tylko pierwszego dnia !
  • awatar ..::Ingaś::..: No to powodzenia i gratuluje te 100 % oby więcej tego było :) Świetny blog ;)
  • awatar KICI KICI SZMATO.: Mega blog ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Tadaaam : D Wpadam żeby znowu napisać troszkę przemyśleń i ogólnie co tam się u mnie ostatnio dzieje. O matko. Tak bardzo lubię tu wchodzić <3 Uwielbiam pingera. Szkoda tylko, że mam na niego tak mało czasu. Jak napiszę maturkę obiecuję dużo pisać i przede wszystkim czytać i komentować Wasze blogi. Tak bardzo za tym tęsknię : ( Jednak nie spędzanie większości czasu przy komputerze przynosi rezultaty. Jestem najlepszą osobą w mojej grupie na fakultetach z biologii. Ostatnio robiłam próbną i wynik mnie powalił. 90% ! Jeśli uda mi się tak napisać prawdziwą maturę, będę z siebie dumna jak nigdy. Ostatnio byłam pierwszy raz na korkach z chemii. Jednak nie jestem aż taka beznadziejna jak mi się wydawało. Babeczka też okazała się bardzo fajna. Będę chętnie ją odwiedzać. Teraz miałam się znowu uczyć, ale włączyło mi się moje wieczorowe ADHD i chyba nic z tego : D
A teraz troszkę o moim nastawieniu psychicznym. Jak już wiecie jestem osobą bardzo chwiejną emocjonalnie i do tego wrażliwą. Dużo się śmieję i dużo smutam. Na szczęście ostatnio nie aż tak dużo, bo mój mężczyzna i mój przyjaciel Bruce wyśmienicie poprawiają mi humor : D Nie wiem czemu od zawsze lepiej czuję się w męskim towarzystwie. Moje kontakty z koleżankami troszkę się ostatnio znowu ograniczyły. Nie mam za bardzo na nic czasu ani ochoty. Laski nie chodzą sobie do szkoły i dużo czasu spędzam ogólnie z ludźmi z klasy. Nie jest źle, ale chciałabym żebyśmy się znowu wszystkie do siebie tak zbliżyły jak np na wycieczce do Hiszpanii. Mam nadzieję, że w wakacje to wszystko nastąpi. Kasia ma ostatnio jakieś problemy ze sobą i martwię się o nią. Mało chodzi do szkoły i coraz mniej rozmawiamy. Martyna pożyczyła ode mnie spódniczkę i nie oddała mi przez tydzień, a jest znowu cieplutko i chcę ją założyć. W sumie założę jutro skórzaną. Dzisiaj miałam na sobie sukienkę w panterkę. Co się ze mną porobiło : D Do tego zachciało mi się jaśniutkich, prawie platynowych włosów. Mam już blond, ale chce jeszcze i jeszcze jaśniejszy. Mam nadzieję, że nie zniszczę sobie bardzo włosów.
Co do kontaktów z chłopakiem niestety mieliśmy kilka dni temu nieprzyjemną sytuację. Niestety ten mój artysta jest jeszcze strasznie nieodpowiedzialny i często robi coś zanim pomyśli. Miałam przez to taką chwilę, że trochę odechciało mi się związku. Z drugiej strony strasznie mnie to zabolało i jego też. Jednak łączy nas bardzo silna więź i jesteśmy do siebie świetnie dopasowani. Teraz już wszystko jest w porządku i bardzo się cieszę. Takie sytuacje wzmacniają związek. Sama się zastanawiam czy mam do tego wszystkiego dobre podejście, bo kilka razy powinnam mu zrobić jazdę, ale nie zrobiłam. Nie lubię czepiania się o wszystko i głupich kłótni. Mam nadzieję, że uszanuje to i nie będzie tego wykorzystywał. Mam ten problem, że ciągle, nieprzerwanie dążę do ideału. I w związku i z wyglądem i z zachowaniem. Chciałabym być idealna pod każdym względem. Wiem, że się nie da, ale coś ciągle mi podpowiada, żebym robiła wszystko jak najlepiej. Byłam ostatnio na warsztatach i psychoterapeutą w mojej szkole. Mamy sporą grupkę. Jest kilka dziewczyn takich jak ja. Uświadomiłam też sobie, ze moje problemy są czasem trochę wyimaginowane. Są tam osoby, które nie chcą się odzywać i widać, że mają poważne problemy ze sobą. Tak na prawdę ja chyba najwięcej mówię. Więc chyba nie jest najgorzej ? To by było na tyle tak z grubsza. Postaram się coś wrzucić jeszcze niedługo. Dobranoc : )
  • awatar It's never too late: awawwaw *>* ♥
  • awatar Uśmiech mimo wszystko ! ♥: ja też rozjaśniam włosy, raz rozjaśniłam i chcę więcej :D chyba to uzależnia :D hm.. wyobraź sobie, że mam tak samo chcę robić wszystko jak najlepiej, chociaż nie zawsze wychodzi.. a co do chłopaka to z jednej strony lepiej jak się nie czepiasz o byle co (ja się czepiałam a później żałowałam i nie szło już tak tego naprawić ) ale z drugiej strony powiedz mu co Cię boli, żeby wiedział i drugi raz nie postąpił tak samo ;) Trzymaj się! ;3
  • awatar Independentlady: Poradzisz sobie z maturą. :) Czasami każdy ma gorsze dni, ważne, że potem jest lepiej. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ojojojoj. Znowu tyle się dzieje, a ja nic nie piszę. Kurde, tak bardzo lubię mojego pingera, a kompletnie nie mam głowy żeby coś napisac, a co dopiero skomentować blogi innych : ( Zostało mi jakieś 65 dni do matury i trzeba się na prawdę spiąć. Chemia prawie nie ruszona, a muszę zdać na prawdę dobrze. Byłam już na fakach i nawet pamiętam sporo rzeczy, ale tez sporo nie pamiętam. Materiał z biologii mam już prawie skończony. Z matmy nie dostałam jeszcze ani jednej jedynki, a miałam już cztery okazje. Za to dostałam dwie dwójki, 3 i 4 ! To na pewno dzięki temu, że całe ferie robiłam te arkusze maturalne. W piątek byłam pogadać z panią pedagog i patrząc w kalendarz uświadomiłyśmy sobie że do wystawienia ocen został jakiś.. miesiąc ?! Nie mogę uwierzyć w to, że już tak niedługo kończę liceum. Po prostu nie mogę.
A teraz trochę bardziej szczegółowo. W ostatnim wpisie pisałam, że przystopuję z imprezami. Szkoda, ze hcyba jeszcze tego samego dnia Mateusz wyciągnął mnie na piwo do kolegi. Kilka dni później poszłam z Anetą, Jagodą i Adą na imprezę do Kotłowni. Było fajnie, ale Ada się upiła i zaistniało kilka dziwnych sytuacji.. Właściwie nie wiem czy ona na prawdę była taka pijana czy to była tylko prowokacja. Bo kompletnie pijana osoba nie zamówiła by taksówki i .. nie uciekła z niej xd Walentynki spędziliśmy, tak jak pisałam, w klubie Forte w vip roomie. Na początku czekaliśmy na ludzi 2 godziny, a potem jak przyjechali nasi koledzy ze Śląska to już się zrobiło ostro. Piliśmy Ballantinesa z colą. Co niektórzy mocno przesadzili. Mi też uderzyło do głowy, ale w miarę szybko przestałam pić, więc było w porządku. Ogólnie cały klub stał pusty, więc mieliśmy pole do popisu. Tańczyłyśmy z Anetą i Kamilą po całym piętrze. Potem Seba uczył mnie jak tańczyć po śląsku. Aż się zmachałam : D Niestety impreza skoczyłą się dość szybko. Może i dobrze, bo pani, która nas obsługiwała była przerażona naszym zachowaniem : D Tak czy siak było super i do tego nic nie zapłaciłam. W ponieziałek tydzień temu pojechałam z Mateuszem na koncert Steel Panther. Do Warszawy podwieźli nas moi rodzice. Ogólnie ta koncertowa atmosfera, ach uwielbiam to !Na supporicie było miejsce o stania i było w porządku. Ale gdy wyszli na scenę Steel Panther to było dosłownie jak na Iron Maiden. Taki ścisk i szał, że ludzie mdleli. Dobrze, że miałam Mateusza, bo mnie ochraniał. Od początku chcialam wejśc na ramiona bejbowi, bo już nie można było wytrzymać. Jednak gdy jakaś laska wskoczyła do góry zespół kazał pokazywać cyki xd Jakoś nie byłam co do tego pewna. Potem jednak się zdecydowałam wspiąć na Mateusza. To była świetna decyzja. Gitarzysta pokazywał mi ze sceny, że mam pokazać cyki, a ja się wygłupiałam. Wziełam butelkę wody i wylałam sobie na dekolt, a on się cieszył : D A potem... wylądowalam na scenie i tańczyłam z innymi dziewczynami ! : D Tańczyłam z gitarzystą i cieszyłam się do wokalisty. To było super. Do wpisu załanczam filmik. Często mnie na nim widać : D Jak zeszłyśmy ze sceny nie mogłam znaleźć Mateusza, ale poszłam do łazienki i już na mnie czekał. Koncert się akurat kończył, więc nic się nie stało. Praktycznie całą drogę powrotną przespałam, bo byłam wykończona. To było super przeżycie. Szkoda, że Mateusz nie bawił się tak dobrze jak ja : ( Przedwczoraj byliśmy na jego studniówce. Pojechaliśmy razem z Anetą, bo szła sama. Muszę przyznać, że ta sudniówka była lepsza niż moja własna. Zdecydowanie więcej fajnych ludzi. Niestety jednak muszę przynzać, że studniówki i wesela to nie do końca moje klimaty xd To całe disco polo i w ogóle nauczyciele. No i nie można za dużo pić. Niektórzy najwyraźniej tego nie zrozumieli i było kilka przykrych sytuacji. Tak na prawdę sami są sobie winni. Wczoraj byłam u babci, a dzisiaj cały dzień uczę się chemii.
Jeszcze trochę o moim zdrowiu psychicznym. Znowu mam takie momenty, ze budzę się w nocy i czuję, ze moje życie nie wygląda tak jakbym chciała. Możliwe, że trafiłam jednak do nieodpowiedniej szkoły. Ciężko mi się dogadać z ludźmi. Mam wrażenie, ze zamknęłam się trochę w sobie. Nie chce mi się ostatnio dbać o wygląd, ani spotykać z nowymi ludźmi. Martwi mnie to. Kiedyś byłam bardziej skupiona na sobie i chyba lepiej się czułam sama ze sobą. Teraz coś jest ze mną nie tak. Bardzo możliwe, że to wszystko jest spowodowane moimi kontaktami z rodzicami. Mama wychowuje mnie dokładnie na taką osobę jaką nie chcę być. Źle mi z tym. Mam nadzieję, że dostanę się do Poznania na studia i się wyprowadzę. I że wtedy zacznę na prawdę cieszyć się życiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tamtaratatam. Niedługo koniec ferii, a ja mam jeszcze masę rzeczy na głowie. Nie wime jak wyrobię się z matmą do poniedziałku, a co dopiero z chemią. Nawet jej nie ruszyłam.. Jak mam zdać maturę ? Zaraz muszę się ostro wziąść za siebie i chyba nigdzie już dzisiaj nie wychodzę. W weekend dziewczyny wyciągneły mnie na impreze do Kotłowni. Wypiłam tylko jedno piwo, ale bardzo dobrze się bawiłam. Muzyka była super i dobrze się tańczyło. Rozwaliło mnie tylko połączenie piosenek The Animals-Final Countdown-Blurred Lines : D Gdybym była DJem chyba nigdy bym na to nie wpadła. Potem Ada zniknęła z jakimś rudym kolesiem i wróciła do nas kompletnie pijana. Co za koleś. Ale ogólnie było w porządku. Na następny dzień musiałam robić kserówki z biologii i w ogóle masakra. Wszystko jak zawsze na ostatnią chwilę.
Wczoraj ufarbowałam włosy na blond. Kolor wyszedł trochę ciemniejszy niż chciałam, ale przynajmniej nie jest żółty, pomarańczowy ani zielony. No i przede wszystkim wyszedł dość równy. Mój mężczyzna wykazał się olbrzymią cierpliowśćią, bo stał ze mną w tej śmierdzącej farbą łazience i trzymał lustro. Podziwiam go za to : D Myślę, że w najbliższym czasie jeszcze trochę rozjaśnię sobie włosy, ale na razie dam im odpocząć. Kiedyś już zniszczyłam sobie farbowaniem włosy i nie chcę nigdy więcej tego przechodzić. Mam też nadzieję, że rozjaśnią się trochę od słońca. Jeśli tak to będzie super : )
Do końca tygodnia zajmę się nauką, a w weekend chłopaki zarezerwowali vip room w forte club. Będą imprezowe walentynki na bogato : ) 24go jedziemy z Mateuszem na koncert Steel Panther, a 28go bejb ma studniówkę. Tak więc będzie się działo, byle tylko nie za dużo, żebym jednak skupiła się trochę na maturze : D Ogólnie nie narzekam ostatnio na swoje życie. Cieszę się ładną pogodą. Przez ostatnie kilka miesięcy chodziłam troszkę przybita przez zimno, szkołę i narzekanie mamy. Już niedługo wiosna, więc humor znacznie mi się poprawi i skupię się na istotnych sprawach. Tak więc wiosno czekam na Ciebie : )
 

 
Kurde, zaniedbałam pingera na cały miesiąc. A działo się tyle ważnych rzeczy, że nie wiedziałam jak się za to zabrać. Zaczeły się ferie więc teraz mogę to wszystko opisać. Niestety pierwszy tydzień ferii spedzę na chodzeniu do szkoły i liczeniu zadań z matmy. Jestem w klasie maturalnej, a moja matma po prostu lezy : ( Zaczynając od początku miesiąca, pierwszy dzień roku spędziłam bardzo fajnie. Na Sylwestra wybralismy się do kolegi Mateusza na Wrzosy. Okazało sie, że jest teraz z laską z ktora chodziłam do podstawówki. Było całkiem w porządku. Mieliśmy sporą ekipę więc było z kim poszaleć. Trochę przesadziłam z piciem. Nie było tragedii, ale pocałowalam 15 letnią dzieczynę kolegi. To chyba podchodzi pod pedofilię : D Na szczęście nikt sie nie obraził. Wręcz przeciwnie. Rano obudziłam się z mega ciężką głową, więc wpadłam na wspaniały pomysł wypicia piwa na kaca. Okazało się, że nie wytrzezwiałam jeszcze do końca i gdy wypiłam to piwo bylam prawie że pijana. Wszyscy byli skacowani i zmeczeni a ja lezalam sobie na ziemi i gadałam te swoje głupoty, a wszyscy sie śmiali. Leżałam pod kocem z Liskiem i Natalią i robiliśmy różne śmieszne rzeczy. O matko. Aż wstyd pisać, ale śmiesznie wspominać.
Niestety gdy już wytrzezwiałam nie bylo tak smiesznie, bo kac bardzo mnie męczył. Więcej już tak dużo nie piję.
Kolejnym ważnym wydarzeniem była moja studniówka. Przed nią przyszedł Mateusz z siostrą, która mnie malowała. Dzień wcześniej zrobiłam sobie tipsy i wyszły na prawdę fajnie. Na samą studniówkę podwiózł nas tata. Byliśmy trochę spoźnieni a ja do tego byłam zła na mamę, bo żle mi zrobila sukienkę i mi spadala. Musiałam prosić ciocię, żeby mi doszywała ramiączka. Dobrze że byla tam z moim wójkiem : D szczerze mówiąc spodziewałam się fajniejszej imprezy. Moja klasa ma dziwne problemy, a ogolnie cieżko było wpaść na kogoś znajomego, bo każdy był zajęty swoimi sprawami. Nie podobało mi sie to. Do tego na studniówce był mój były ze swoją dziewczyną, bo dziwnym zbiegiem okoliczności chodzi do tej samej szkoły co ja. Chcielismy z nimi pogadać, ale dziwnie się zachowali. No cuż. Urażona męska duma. Teraz chodzę z jego laską na fakultety z biologii i wydaje się być w porzadku. Może go trochę ogarnie. Ze studniówki uciekliśmy dość szybko, bo ok 3. Mateusz się zmęczyl i nie chciał już tanczyć, a mi się nie chciało siedzieć. Z resztą jakoś atmosfera mi nie odpowiadała. Na yt jest już filmik ze stdudniówki i wypadliśmy na prawde nieźle. Wszyscy mi mowia, że miałam piekną sukienkę : ) Przynajmniej to było udane. Mimo, że moja studniowka byla bardzo średnia, to za niecały miesiąc idziemy na studniówke Mateusza. Tam mam więcej fajnych koleżanek. Mam nadzieję, że ta impreza bedzie udana.
Dzisiaj byłam u Moniki pomalować ją przed studniowką jej kolegi. Powiedziala, że pożyczy mi jedną sukienkę. Jest na prawde ładna : )Już się cieszę. Do tego muszę się Wam pochwalić, że za jakiś tydzień farbuję całe włosy na blond. Nie mogę już wytrzymać z tym moim kolorem. Raz jest w porządku a raz nie mogę na niego patrzec. Zawsze chciałam miec całe włosy w ładnym odcieniu blondu. Kupiłam juz farbę i pomalowałam sobie jedno pasemko ze spodu grzywki. Kolor jest super. Nie mogę się doczekać aż ufarbuję całe włosy. Mam nadzieję, że będę dobrze wyglądać. Co do ostatnich dni widuje sie głownie z Mateuszem. Trochę znaiedbałam kontakty z koleżankami. Musze się uczyć a do tego musze przyznać, że niektóre jakoś troche mnie denerwują. Mam nadzieję, że to tylko chwilowo. Zima na prawde źle na mnie wpływa. Teraz siedzę sobie i popijam Perłę. To jakaś nowa zimowa edycja o smaku czarnego bzu. Jak dla mnie trochę za słodkie, ale da sie wypić. To by było na tyle. Ciesze się, że wreszcie zebrałam się na napisanie tego wpisu.
  • awatar Independentlady: Coś wiem o tej matmie, miałam tak samo i bałam się czy w ogóle zaliczę maturę z matmy, ale okazało się że miałam 38% :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj poszłam na rynek z rodzicami i Mateuszem poszukać sukienki na studniówkę. Stwierdziłam, że nie chcę z żadnej sieciówki, bo pewnie ktoś będzie miał taką samą. I nie musiałam szukac nawet godziny, bo gdy weszłam do jednego z nielicznych sklepów z sukienkami zobaczyłam moją i od razu się zakochałam. Przymierzyłam ją i idealnie na mnie pasowała. Nawet nie chciało mi się już mierzyć innych. Idealna : ) Ma czarną górę bez ramiączek (ale chyba będę musiała je sobie doszyć, bo trochę spada), usztywniana w biuście fiszbinami a dół jest cały złoty i lekko sztywny, bardzo ładnie się układa. Myślałam o sukience do kostek, z rozcięciem, ale długość nad kolano jednak jest najlepsza. Nie mogę się przestać jarac moją kiecką : D Po południu wpadłam do Mateusza i poszliśmy z jego siostrami na miasto. Niestety między najstarszą siostrą a nami jest spora granica wiekowa i do tego ta siostra jest strasznie spokojna. Nie czułam się zbyt komfortowo i poszliśmy do Subwaya, po cheesa do Maka i do Hadesu. Piliśmy whisky z colą i inne drinki, np nutellę i "spermę szatana". Dosiediliśmy się do obcych ludzi i zaczęliśmy grać w karty. Dawali nam Malrboro, więc wszystko na bogato : D Bardzo fajni ludzie. Nie wiem czemu, ale ciągle fajki albo karty wypadały mi wczoraj z rąk. To było trochę niebezpieczne. Graliśmy tez w butelkę na prawda czy wyzwanie. Bardzo szybko zrobiła się druga rano i trzeba było wracać. Wracając bardzo szczerze rozmawialiśmy z Mateuszem o nas i naszych życiowych doświadczeniach. Na prawdę jesteśmy do siebie bardzo podobni. Mam nadzieję, ze to będzie trwało jak najdłużej. A dzisiaj mamy 7 miesięcy razem : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj rano wybrałam się z rodzicami do Ciechocinka. Spotkałam się z Brucem pierwszy raz po Woodstocku. Dobrze było pogadać po takim czasie. Dał mi spróbować swoje nowe tabaki a ja mu moje. Piłam też szaloną Ciechocinkową wodę. Poszliśmy na pizzę i mnie rozwalił, bo nie lubi więkoszości rodzajów mięsa. Na szczęście udało się nam jakąś wybrać. Ogólnie atmosfera między rodzicami się już rozuźniła. Mama mnie przeprosiła wczoraj wieczorem. Teraz siedzę sobie i piszę, a mój bejb leży na łóżku i gra na gitarze. No a ja trzymam na nim nogi i go macam : D Lubię tego przystojniaka : 3
  • awatar Independentlady: Dobrze, że atmosfera się polepszyła. ;)
  • awatar Gość: hahah to dobrze, ze już lepiej;D trzymaj sie;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wybaczcie, że znowu mam ból dupy, ale niestety w tym roku święta tylko mnie denerwują. Nie dość, że nie czuję świątecznej atmosfery, bo nawet nie ma śniegu, to jeszcze moi rodzice znowu muszą się kłócić. Mi oczywiście też się musiało oberwać i to dlatego, że zrobiło mi się smutno, bo rodzice na siebie krzyczeli. Co roku ten sam głupi powód. To, że ja i tata nie lubimy chodzić do kościoła. Chcemy pójść wszyscy razem, na wsi u babci, ale moja mama widzi jakieś problemy. Jaka różnica do jakiego kościoła pójdziemy ? Miałam pójśc z nią do tego koło nas, ale zaczęłam płakać i teraz ja jestem wszystkiemu winna. Kiedy ta kobieta zrozumie, że jak będzie ciągle krzyczeć, to się wkurzymy i ją kiedyś po prostu ją zostawimy w domu ? Boże, jak ja bym chciała mieć normalną rodzinę... Dobrze, że chociaż wczoraj na wigilii było fajnie i dostałam fajne prezenty. I cieszyłam się, że mogę się zobaczyć z kuzynami. Lubię tych małych słodziaków.
Żeby już nie smutać, pochwalę się chociaż, że wreszcie mam faceta, który mi nie podnosi ćiśnienia. Na prawdę. On mnie prawie nigdy nie denewruje. Czemu na świecie jest tak mało takich ludzi ? Dobrze, że na siebie wpadliśmy. Jesteśmy razem już prawie 7 miesięcy : O Nawet nie wiem kiedy to zleciało. Ostatnio znowu wpadliśmy na jam session do Pameli. Mieliśmy pójść tylko ze znajomymi na piwko, ale potem wskoczył mi na scenę. Była jeszcze Sara i śpiewała. Ja po tych piwach mocno się rozluźniłam i zaczęłam śpiewać w chórku Knockin On Heaven's Door, kiedy Mateusz grał : D Był jeszcze Sławek z Manchesteru. Współpracuje z Sarą i jest nauczycielem Mateusza, więc mu dokuczałam. Rozmawiałam z nim o piosence, którą napisał : "Ty znowu chcesz się kochać" Ogólnie bardzo fajna, polecam posłuchać. Śmiałam się też z "Dziewczyna gangstera".
Jeśli znacie tekst, to musicie wiedzieć, że Sławek jeździ BMW : D Jego dziewczyna tez jest w porządku. Wszyscy ze sobą fajnie gadaliśmy. Przyszli jeszcze ludzie z którymi pracowałam w wakacje i się ze mnie śmiali : D Mam nadzieję, że nie będą za dużo o mnie mówić, bo to w końcu firma mojego taty. A w sumie. Jestem dorosła. Ciągle o tym zapominam. Nadal czuję się jak szesnastolatka. No i w sumie też tak wyglądam. No ale trudno. Lepiej być mentalnie i wizualnie młodym niż starym. Jeśli mama mnie kiedyś nie zrujnuje psychicznie, to może mi tak zostanie. Na razie uciekam. Korzystajcie z wolnego czasu : )
  • awatar Independentlady: W swoim czasie uwielbiałam piosenkę :Dziewczyna gangstera" :) Poszlibyście do tego kościoła chociaż ze względu na Twoją mamę, krzyku by nie było i jej byłoby miło. ;) Udanej reszty świąt! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zauważyłam, że im więcej rzeczy robię tym bardziej jestem szczęśliwa. Pomijając fakt, że lubię być zabiegana min. w sprawach towarzyskch, lubię zrobić coś dla siebie. Uwielbiam leniuchować, ale gdy marnuję za dużo czasu czuję się beznadziejnie. Ostatnio znowu wzięłam się za ćwiczenia. Jednak satysfakcji ze zrobionego wysiłku i jego efektów nic nie zastąpi. Dzisiaj sidziałam w szkole i zaczęłam się jarać swoimi udami : D Ostatnio miałam tak szczupłe i jędrne (ale nie kościste!) nogi w wakacje. Uwielbiam patrzeć w lustro i cieszyć się z tego co widzę. DZIEWCZYNY RÓBCIE PRZYSIADY ! Serio, nie ma lepszego sposobu na szczupłe i jędrne uda oraz pupę. Bardzo nie podobają mi się wychudzone ciała z wiotką, nijaką skórą. Od zawsze podziwiałam figury egzotycznych dziewczyn. Duży biust i pupa, a do tego wąska talia i piękna skóra, to jest to co po prostu kocham. Wiem, że nigdy nie będę mieć takiej dużej pupy, ale od zawsze dążę do podobnej figury. Na szczęście natura obdażyła mnie fajnym ciałem i dużo osób mi zazdrości. Na pewno nie będę się odchudzać. Czasem tylko przeszkadza mi mój brzuch. Wiadomo, jak to kobiecie zawsze coś musi przeszkadzać : D Pewnie z perspektywy osoby, która mnie widzi gdzieś tam z boku wygląda to tak, że jestem po prostu szczuplutka. A ja niepotrzebnie sobie dorabiam problemy. No cuż. Będę robić swoje. Nie mogę się doczekać, aż włosy mi odrosną, po tej okropnej wizycie u fryzjera. I aż je sobie farbnę. I mogę się już Wam pochwalić, że w lutym jedziemy z Mateuszem na koncert Steel Panther <3 Mój bilet już jest w drodze : D
A tu macie teledysk pełen takich pięknych, czekoladowych ciałek. Tak bardzo bym chciała wskoczyć teraz w bikini i pobiec na plażę : (
  • awatar independentlady: Ja nigdy nie mogę się zmotywować do ćwiczeń.
  • awatar Gość: Pomóż spełnić marzenie :) zagłosuj http://kuchnialidla.pl/wypiek/pierniczki-witraze-1
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Brrr ta zima. Co za paskudny czas. Nie dość, że zimno, to jeszcze śnieg i wiatr walą prosto w twarz z szybkością rozpędzonego samochodu. I co w tym przyjemnego ? Mam nadzieję, że śnieg będzie chociaż w święta. Tylko to lubię w zimie. Uwielbiam gdy cała rodzina się spotyka i moi mali kuzyni cieszą się z prezentów. Reszta zimy to dla mnie codzienne wstawanie z myślą "Niech to g*wno się już skończy!" Co do ostatnich dni różnie bywało z moim humorem. W piatek poszłam do fryzjera i babka obcieła mi włosy z takich za cyc do połowy cyca. Akurat miesiąc przed studniówką ; / Dodam, że mój cyc jest duży, więc poszło z 5-10 cm włosów. Wkurzyłam się i zapłaciłam jej połowę ceny. Na razie staram się nie panikować i robię wszyskto żeby urosły szybciej. Po "świetnym" fryzjerze poszłam na mały melanż do Agnieszki. Wszysktie miałyśmy po szamanie. Oczywiście barmanka Ola wszystkie siedem szampanów otworzyła : D Zwykle po szampanie jestem bardzo wesoła, ale dziewczyny zaczeły marudzić, a to, że nie pojechałam z nimi do Berlina, a to, że nie poszłam tydzień temu do klubu. Zrobiło mi się przykro i poszłam po Mateusza. One nawet nie zdają sobie sprawy jaką mam napiętą sytuację z matką. Na prawdę niewiele mogę zrobić i nie chce mi się tego wszystkim tłumaczyć. Tak samo jak nie lubię zamęczać Mateusza moimi problemami. Chciałabym chodzić uśmiechnięta i cieszyć się życiem, ale przez podejście mamy i ciągłą nieobecność taty wszysktiego mi się czasem odechciewa. Potem myślę o tym i czuję, że życie przelatuje mi przed nosem. Chciałabym z niego jeszcze bardziej korzystać, ale mam hamulce, które wszystko utrudniają. Na razie muszę zdać dobrze maturę, a potem wyjadę do Anglii. Mam nadzieję, że gdy oderwę się od rodziców te problemy się skończą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
28go miałam pół roku z Mateuszem. To tak szybko zleciało, że aż w to nie wierzę. I najfajniejsze jest to, że praktycznie nic się nie zmieniło w naszym związku. Tylko tyle, że coraz bardziej sobie ufamy i przybywa nam wspólnych chwil. Kocham go i mogłabym z nim dzielić przyszłość. Jest taki wesoły, kochany, mrrrraśny i taki mój : 3 Tydzień temu, w niedzielę byłam a Pameli na koncercie. Oczywiście grał mój seksowny gitarzysta : D Większość czasu spędził na scenie a ja siedziałam z jego znajomymi. Dwa razy mnie zawołał i pobiegłam pod scenę i poiłam go piwem podczas kiedy on grał. To było takie rock n' rollowe : D Potem graliśmy w piłkarzyki i spotkałam kolegę Klaudii i chłopaka z którym chodziłam do przedszkola. Aż dziwne, że go zapamiętałąm. Potem poznałam kolesia z którym Mateusz ma grać w zespole. Stary rockmen z Anglii, czyli to co Olcia lubi najbardziej. A że troszkę mi się wypiło wdałam się z nim w bardzo "inteligentną" konwersację : D Na szczęście mnie polubił. Potem dołączył do nas mój tata i zabrał mnie do domu. Miałam w tym tygodniu próbne matury. Jakaś masakra : / Mam nadzieję, że prawdziwa matura będzie dużo łatwiejsza.W piątek nie poszłam na chemię, bo nie chciałam robić wstydu. Przynajmniej miałam trochę wolnego czasu. Byłam na spotkaniu o Au Pair, czyli tej wymianie do Ameryki. Bardzo mnie to kusi. Na razie zrobię studia w Polsce, a potem będe miała jeszcze co najmniej rok żeby wyjechać, jeśli będę chciała. W sobotę poszliśmy na domówkę do kolegi Mateusza. Poznałam fajne laski i spędziłam z nimi większość czasu. Chwailiśmy się z Mateuszem naszym związkiem i wszyscy przyznali, że świetnie do siebie pasujemy. Było tak miło : D Niestety była tylko wódka w lodówce. Nie lubię pić wódki, bo robi mi strasznie dziwne rzeczy z psychiką. I tym razem też tak było. Na początku super się bawiłam, ale ciągle uciekałam gdzieś Mateuszowi. Nawet tego nie kontrolowałam. Musiał biedny ciągle za mną biegać : D Potem przyznał, że to nawet fajne, że nie siedzimy jak to niektóre pary i z nimim nie gadamy. Więc wyszło nienajgorzej. Potem jakoś strasznie mnie zmuliło i z nikim nie gadałam przez jakieś pół godziny. Ale mimo wszystko byłam trzeźwa i wszystko pamiętam. Siedziałam tylko i gapiłam się w telewizor. Wszyscy myśleli, że mi smutno : D Brr nie lubię wódki. Odebrałam rodziców od znajomych i poszłam spać. Jednak mogę pić tylko piwo i wino. I nawet dobrze, bo to mi przynajmniej smakuje. Boże, jutro już wtorek. W klasie maturalnej ten czas tak mi leci, że to aż niemozliwe. W takim tępie jutro będę mieć maturę : O A co do tego. Opracowałam już plan włosowy. Bo na razie mam baleyage, ale chciałabym mieć blond na całości. I chciałam to zrobić przed studniówką, ale nie po to zapuszczałam włosy, żeby mi się teraz mogły zniszczyć przed samym balem. Więc zostawię na razie tak jak jest a po studniówce farbuję na mój wymarzony blond. I będę mogła je trochę skrócić w razie czego. Więc idealnie : D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I znowu wszystko jest takie szare, mokre, brzydkie. I ludzie chodzą jacyś zamuleni. Dopiero skończyłam lekcje i już jest ciemno. Wydaje mi się jakby przed chwilą skończyły się wakacje, a już za miesiąc święta. Kiedy ten czas tak mija ? Może to przez to, że jestem zakochana. Jakoś nie ogarniam rzeczywistości. Nie wierzę, że zaraz spadnie śnieg i że czeka nas jeszcze nawet 5 miesięcy śniegu i ciągłego zimna. Po prostu w to nie wierzę. Mam ochotę się gdzieś wyrwać, pojechać w jakąś podróż. Najchętniej ognisko w lesie. Gdziekolwiek, byle tylko spędzić czas ze znajomymi gdzieś poza miastem. Przeżyję jakoś tą pogodę. Przez szkołę troche zaniedbałam ostatnio znajomych. Trzeba coś wykąbinować w najbliższym czasie. Napiszę do Bruce'a, bo czasem lubie posłuchać jego opowieści : D Nie widzieliśmy się od Woodstocku. Zostaliśmy wtedy przyjaciółmi, ale ciężko utrzymać przyjaźń, kiedy się z kimś nie widzi przez kilka miesięcy. Zaraz zrobię sobie kawę i wciągne sobię tabakę. Oglądam sobie fotki na weheartit i słucham Lynyrd Skynyrd. Te rzeczy najbardziej polepszają mi humor. Dzisiaj nie mogę za bardzo liczyć na ludzi. Mateusz wyjechał do Bydgoszczy, a dziewczyny były dzisiaj zamuuulone. ZAMULONE. Mam nadzieję, że tak nie będzie wyglądała cała zima. A jak nie to mre od przedawkowania kawy i tabaki. Trudno. Więcej usmiechu ludzie !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czo by tu napisać. Mam jakiś dziwny wirus na laptopie, przez którego wszystko co piszę jest podkreślone na czerwono. Może to się odbijać na mojej ortografii, więc proszę nie bić. Niestety nabroiłam z ocenami i rodzice nie są ze mnie zadowoleni. Z resztą nie dziwię się im. Mam problemy ze skupieniem i to wiadomo od dawna. Jutro zaliczam histę. Coś tam już umiem. Kurde, klasa maturala, a właśnie teraz najbardziej mi się nic nie chce. Bardzo bym chciała dobrze zdać maturę i dostać się na wymarzone studia. Muszę się ostro wziąść za siebie. Co do matury - w następnym tygodniu mam próbną. Ciekawe jak mi pójdzie. Biologię napiszę bez trudu. Nawet pani mnie ostatnio pochwaliła. Ale co z matmą, polskim, angielskim.. Zawsze lubiłam angielski, ale od kiedy poszłam do liceum i mój poziom i moja chęć nauki znacznie się obniżyły. Trzeba koniecznie coś z tym zrobić, bo już tylko kilka miesięcy. Nie mogę się doczekać końca liceum. Będę miałą te dłuuuugie wakacje. Mam nadzieję, że uda nam się wyjechać z Mateuszem i jego znajomymi do Anglii i zarobimy sporo kaski. Ale z drugiej strony nie chcę kończyć liceum. Czuję się jeszcze taka niedojrzała... Mentalnie mam z 16 lat. A gdy myślę o tym, że zaraz kończę liceum i zaczynam studa czyję się po prostu stara : D Uświadomiłam to sobie ostatnio kiedy wyjachałam na Mazury do rodziny mamy. Była tam babcia, ciocie i wójek. Wszyscy starzy, schorowani, ciągle narzekali na choroby. Nie chcę też tak kiedyś wyglądać. To uświadomiło mi, że muszę korzystać z młodości. Tylko jak tu korzystać, kiedy trzeba zdać maturę : D Co do reszty z chłopakiem wszystko dobrze się układa. Nie kłócimy się i wszystko jest w sumie jak na początku. Dobrze, że na siebie trafiliśmy. Cieszę się, że jest taką pozytywną osobą. Ja niestety nie zawsze mam dobry humor. Zwłaszcza w aktualnym jesienno-zimowym sezonie. Jest zimno, mokro i szaro. Wyszłabym gdzieś, spotkała się z kimś, ale każde wyjście jest dla mnie katorgą. Nie dość, że jestem osobą, której ciągle zimno to jeszcze mam bardzo delikatną cerę i oczy, które łzawią przy każdym podmuchu wiatru. Wyjadę kiedyś do LA i będzie spokój ! : D Coraz poważniej o tym myślę. No i niestety teraz jest juz pewne, że jestem uzależniona od kawy. Ale trudno. Będę pić kawę aż do śmierci. Na coś trzeba umrzeć. Z wszystkich możliwych rodzajów smierci wybrałabym śmierć ze starości lub z przedawkowania kawy.
 

 
Wczoraj zaczęło się moje PMSowe szaleństwo. O ile zwykle jakoś tam dogaduję się z mamą, która ma zupełnie inny stosunek do życia co ja, to teraz mnie cały czas wnerwia. Wiem, że jest perfekcjonistką, jak ja, ale u niej zupełnie inaczej się to przejawia. Ja mam zwykle wyrzuty do samej siebie, że coś mogłam zrobić lepiej, szybciej. Ona tylko chodzi i na zmianę marudzi na mnie i na tatę. Trochę luzu kobieto. Do wkurzających mnie osób zaliczył się wczoraj jeszcze mój były. Napisał do mnie i gadaliśmy chwilę. Potem mu powiedziałam, że myślę nad tym, żeby kiedyś wyjechać mieszkać za granicę. Dla niego to jest jakaś rzecz przekraczająca możliwości zwykłego człowieka. Napisałam mu, że są programy wymiany do Ameryki podczas których opiekuje się dzieckiem pewnej rodziny i ma się miejsce do mieszkania i pieniadze. Zawsze można wtedy zostać tam. A on mi zaczoł pisać, że jak mam aspiracje zostać tylko niańką do dziecka to brawo. Przecież tam się jedzie na studia. Nie chciało mi się mu nawet tego tłumaczyć. Nie wiem jak można mieć takie ograniczone choryzonty. Jak postawię sobie za życiowy cel wyjechać za granicę, to po prostu to zrobię. Jeszcze się wypytywał co na to mój chłopak. A co go to obchodzi ? Przypomniało mi się jak mnie kiedyś wnerwiał, kiedy mi marudził, że chcę wyjechać do innego miasta na studia. Kłucił się ze mną o to od początku liceum ! Dobrze, że go rzuciłam, bo jeszcze bym mu w ostateczności uległa i pozbawiła się szansy na lepsze studia i poznanie nowych ludzi. Nie mam zamiaru zostawać w Toruniu. Miasto wydaje się duże, ale tak na prawdę większosć ludzi się chociaż kojarzy z widzenia. Z resztą, mnie bardzo ciągnie do nowych miejsc, ludzi, wrażeń. Gdybym przez głupiego faceta siedziała w miejscu i patrzyła jak życie przemija obok mnie to czułabym, że wszystko zmarnowałam. Dobrze, że mój mężczyzna nie ma jakiś dziwnych kompleksów i problemów ze sobą. Mam nadzieję, że uda nam się razem wyjechać do Poznania. Nie czuję się jak w starym małżeństwie, nie czuję się uwiązana i zakompleksiana, żeby tylko kogoś nie poznać i nie uciec. Jak się przekonałam na sobie to działa w zupełnie inną stronę. 28 miałam z Mateuszem nasze 5 miesięcy i nadal czuję, że nasza miłość jest świerza i mocna. Nie kłucimy się o byle co, nie ograniczamy się, pomagamy sobie. Wczoraj upiekliśmy dla nas i moich rodziców pizzę. Co prawda była bez pieczarek, ale i tak była pyszna. I zrobiliśmy ją szybciej niż ostatnio, bo wcześniejsza piekła się chyba 2 godziny, bo coś nabroiliśmy z ciastem. Bylismy ostatnio na kilku małych popijawach ze znajomymi. Między innymi zamiast Halloween. Co do 1 listopada wreszcie udało mi się szybciej urwać ze cmentarza. Nie rozumiem tego święta. Dlaczego np w Angli ludzie sie bawią, a my stoimy na zimnym cmentarzu ? Nie czuję się mentalnie Polką. No niestety. Ja nie będę moich dzieci zmuszać do stania na cmentarzu, a na pewno nie w mróz. Dzięki, że przeczytaliście te moje żale i smutki : D Czas wziąść się za lekcje.
  • awatar I'm Hope..: Bardzo dobrze że masz taką miłość i takiego kochanego chłopaka. A co do byłego,wspólczuję. co za palant -,-
  • awatar Independentlady: Powodzenia w osiąganiu swoich marzeń! ;) Zawsze od czegoś trzeba zacząć i myślę, że taka wymiana to dobry pomysł. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Oj mocno zaniedbałam ostatnio pingera. Jakoś nie mam do niczego głowy. Ostatnie tygodnie jestem cały czas przeziębiona. W ostatnim w ogóle nie byłam w szkole. Narobiłam sobie zaległości i teraz nie chce mi się ich uzupełniać. Czyli typowo. Co do angielskiego o którym ostatnio wspominałam, jest bardzo w porządku. Chodzą tam spoko ludzie, polubili mnie, więc nie było się czego bać. Nie wiem czemu czasem mam taki głupi strach czy raczej niechęć do ludzi. Przez to cały czas narzekam na swoje życie. Chyba nigdy się nie pogodzę z tym jaka jestem ale juz trudno. Są ludzie, którzy nie oddaliby mnie za nic i z tego się najbardziej cieszę. Co do reszty to tydzień temu w piatek byłam na imprezie w mieście. Poszłyśmy z Jagodą i Anetą na osiemnastkę takieje jednej laski. Miała fajne mieszkanie na starówce. Ze starówki poszliśmy wielką ekipą do Carpe Diem, na chwilę byłam w Hadesie, a potem poszłam z dzieczynami do Kotłowni na studencką imprezę. Było całkiem fajnie. Jeden koleś się do mnie przyczepił i stawiał mi piwo. Wypialiłam też jego fajki. Chyba na coś liczył, ale niestety nie dosięgał mojemu chłopakowi do pięt : ) Poszłyśmy spać o 4, a na 10.15 miałam angola.. Jakoś tam dałam radę. Na tej osiemnastce na starówce była taka Marta z którą chodziłam do klasy w gimnazjum i bardzo się nie lubiłyśmy. Taka głupia, aż chamska dziunia. Teraz się trochę ogarneła, ale nadal widać, że straszna plotkara i w ogóle. I poznałam tam ogólnie fajne laski. Jednak współczesna młodzież nie jest aż taka zryta jak mi się czasem wydaje : D Dwa dni poźniej znowu mialam isć na imprezę, ale rodzice zrobili sobie ze mnie jaja i powiedzieli, że nie biorą kluczy, wiec Mateusz z kolegami i dziewczyny przyszli do mnie. A wczoraj piekłam z bejbem pizzę i jak zwykle gralismy w Simsy : D Dzisiaj wpadłam na chwilę do Martyny po lekcje. Dawno jakoś dłużej nie gadałyśmy. Kasia dostała kota na osiemnastke i musi mi go pokazać. Kilka dni temu Kasia z Agą i Moniką były w Berlinie. Mialam jechać z nimi, ale jestem chora i rodzice by mnie zbaili jakbym tak wyjechała na kilka dni. Musi mi opowiedzieć jak było : D Jak wyzdrowieję znowu się wybiorę na jakąś imprezę. Dzisiaj jest osiemnastka koleżanki z klasy, ale ciągle jestem chora : ( Tak więc podsumowując musze wyzdrowieć i ogarnąć szkołę, bo mam strasznego lenia. I mam nadzieję, że wtedy już w ogóle poprawi mi się humor. I to tyle tak w skrócie : D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kilka dni temu zaczęłam bardziej ogarniać swoje życie. Przeszłam się nawet do pedagoga, żeby porozmawiać o swoich problemach. Nie jestem jakaś psychiczna, nie mam jakiś wielkich odchyłów ani dziwactw. Po prostu czasem nie czuję się dobrze sama ze sobą. I jak inni ludzie mają mnie dobrze postrzegać skoro sama czasem bardzo źle o sobie myślę? Najlepsze jest to, że czasem czuję się dobrze we własnej skórze i jakoś od razu łatwo mi nawiązywać kontakty i wszystko. A czasem sama nie wiem. Przeszkadza mi to tak bardzo dlatego, że ja wiem, że potrafię być fajną osobą, ale czasem po prostu nie mogę się odnaleźć. Ja uważam, że to jest związane z moją nieśmiałością, ale np. Kasia uważa, że ja wcale nie jestem nieśmiała. Że zawsze gdy poznajemy nowych ludzi to ciągle coś gadam i w ogóle. Szczerze mówiąc tak jest, ale i tak nie jestem z siebie prawie nigdy zadowolona. Przyda mi się jakaś pomoc. Na razie mam do poczytania książkę o życiu i wypisanie swoich zalet za zadanie. Ostatnio dużo też ćwiczę i zabieram się za czytanie książek. I trochę boję się jutra : ( Zapisałam się na kurs FCE i raz tam byłam, ale on jest w poniedziałki i środy do 19. Mama woli, zebym chodziła na kurs przygotowujący do matury i żeby to było w soboty. Więc jutro idę na próbę do Empiku. Tylko, że będę szła sama i nikogo nie będę znać. Do tego boję się, że spotkam kogoś z gimnazjum, kogo nie lubię. Muszę dać radę, ale przyznam, że trochę się stresuję. Na szczęście jutro idę tylko na próbę i jeśli mi się nie spodoba, to nie muszę tam chodzić. Mam nadzieję, że będzie fajnie i wrócę zadowolona. Jeśli nie, to jutro idę na domówkę do Mateusza i się trochę odprężę. Ostatnio jak ci wariaci byli u mnie, chodzili bez koszulek i zawolalam mamę. Widzielibyście jej minę : D Tak więc pewnie będzie śmiesznie.
 

 
Dzisiaj wreszcie udało mi się poćwiczyć. Nie lubię być niewygimnastykowana. Tak więc brawo dla mnie : D A z ćwiczeniami znowu od razu mi się zachciało zdrowej diety i wzmożonego dbania o wygląd. I bardzo dobrze. Trochę się ostatnio zapuściłam. W wakacje byłam bardzo chudziutka. Potem zachciało mi się jeść słodycze i teraz mam. Na szczęście mam taką budowę, że chyba nigdy nie będę gruba. Tyją mi tylko uda i brzuch. I cycki : D Ale to akurat dobrze. Miałam plan odstawić alkohol na kilka tygodni, ale wczoraj przyszedł Mateusz ze znajomymi i wiadomo. Co do moich ostatnich postępów coraz lepiej gram w Fifę i Mateusz jest ze mnie dumny. Może go kiedyś ogram xD Ale by było. I ogólnie znowu siedzę na fejsbuku i śmieję się z ludzi : D Wytłumaczycie mi jak to jest, że dziewczyna, która wcale nie jest ładna, ani jakaś superfajna tylko robi z siebie paniusię i ma znajomych właściwie tylko w klasie, bo rodzice nie pozwalają jej chodzić na imprezy, ma 1500 znajomych i po 200 lajków pod zdjęciami ? Kurde. Ludzie nie mają znajomych i robią z siebie gwiazdy w internecie. W jakim świcie ja żyję ? : D I to nie jest ból dupy, bo gdybym chciała robiłabym dokładnie to samo. Z tym, że ja podobam się jakimś chłopakom i mogę wychodzić z domu. Może ja wcale nie jestem jakaś dziwna jak mi się czasem wydaje ? Dobra, lepiej się zajmę czymś sensownym, bo kiedyś zgłupieję. Dobrej nocy.
  • awatar Gość: hm... takie dziewczyny nie istnieją w realu. tzrymaj sie;)
  • awatar Independentlady: Nie ma dziewczyna życia na żywo, więc radzi sobie w necie. :)
  • awatar Gość: Święte słowa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Uh. Boli mnie gardło i ogólnie czuję się tak, że na 100% jutro wstanę kompletnie chora. Chyba zaraz pójdę spać, albo wypiję kilka gorących herbat jedna po drugiej. Znowu jakoś dużo rozmyślam. Chyba ta szara pogoda powoduje u mnie takie myślenie. No i znowu z czego jestem zadowolona, a co bym chciała zmienić. Jestem z siebie zadowolona, bo tak jak planowałam ogarnęłam się w tym roku. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam na sobie długie spodnie, ale od początku września nie miałam ani razu. I dobrze : D Wreszcie nie czuję się jak jakaś gimnazjalistka. Zawsze tak chciałam. Ciągle nie mogę się przyzwyczaić do okularów, ale nikt mi nie powiedział, że źle wyglądam. Nawet Martyna, która zawsze wszystkich ciśnie, powiedziała, że fajnie wyglądam : D Faceci w sumie też często zatrzymują na mnie wzrok, nawet chyba częściej niż wcześniej. Wreszcie coś mnie wyróżnia. I do tego wyglądam na jakieś 20 lat, a nie na 15. Podoba mi się to, że nikt mnie nie pyta o dowód : D Wczoraj byłam z rodzicami u Bartka, mojego kolegi z dzieciństwa. Wpadliśmy po Mateusza i poszliśmy na miasto na Skyway. Wypiliśmy piwo i pograliśmy w piłkarzyki. Popatrzeliśmy trochę na światełka i potem do Mateusza. Musiałam go trochę pocieszyć, bo smutał. Nie lubię gdy smuta, bo to on jest moim powodem do uśmiechu. Troszkę mi się udało go pocieszyć i pograliśmy z Bartkiem w Fifę. Potem uczestniczyliśmy chwilę w rodzicowym melanżu i do domu spać. To było bardzo miłe ze strony rodziców Bartka, że dali mi prezent i wypiliśmy szampana za moją osiemnastkę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
O kurde kurde. Dlaczego ja zawsze wszystko muszę tak analizować? Nie wiem czemu ostatnio dużo myślę nad swoim życiem i zrobiłam sobie taki jakby bilans. I w sumie w jakiś 70% jestem zadowolona ze swojego życia. Niestety są rzeczy, których nie lubię i mocno pracuję nad tym, żeby się ich pozbyć, ale nie mogę tego zrobić w 100%. Nie mówię tu o wyglądzie, bo jak się odwalę np. na jakąś imprezę, zawsze jestem z siebie zadowolona i zawsze ktoś mnie zaczepi albo coś. Te głupie cechy mojego charakteru niestety widzę, że odziedziczyłam po rodzicach i boję się, że nie uda mi się ich pozbyć. Idealna nigdy nie będę, ale chciałabym być jeszcze bardziej zadowolona z siebie. Nauczyłam się już nie przeżywać wszystkiego co ktoś o mnie powie albo jak na mnie spojrzy, ale mimo wszystko jestem małym chodzącym kłębkiem nerwów. Zazdroszczę osobom, które w 100% się akceptują i lubią samego siebie. Może kiedyś też tak bardzo siebie zaakceptuję, że nie będę już o tym nawet myśleć. Wiem, że dotychczas nie dałam wszystkiego z siebie i że potrafię zrobić niektóre rzeczy lepiej, albo jeszcze się tego nauczę. Najbardziej lubię w swoim charakterze to, że mam w sobie ogromną chęć życia i siłę, która pcha mnie do tego żeby ciągle się ulepszać i żyć tak, żeby mieć co wspominać i nie żałować.
  • awatar misery.: 70% to baaardzo dobrze. :) Nie ma osoby ktora zawsze akceptuje w sobie wszystko
  • awatar Independentlady: Widzę, że nie tylko ja ostatnio dużo analizuję.
  • awatar Gość: hm.. chyba nikt nie akceptuje siebie w 100%.. trzymaj sie;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzisiaj siedziałam w szkole i mnie nagle olśniło. Siedziałam na kilku lekcjach i kurde wszystko potrafiłam. Ja serio jestem zdolna, tylko moje leniwość i wieczne roztrzepanie wszystko psują. Rozpisałam sobie na kartce co muszę zrobić żeby się wreszcie ogarnąć i wcale nie jest tego tak dużo. Zaraz zabieram się do działania i możliwe, że wreszcie będę z siebie zadowolona. Przed chwilą wróciłam do domu i zaraz zabieram się do działania. Dzisiaj bejb odebrał mnie ze szkoły i poszliśmy na chwilę na kebaba, a potem do niego. Dał mi stare glany swojej siostry żebym miała na koncert. Nigdy wcześniej nie nosiłam glanów, ale po tych wszystkich koncertach, które przeżyłam choćby w same wakacje stwierdziłam, że trampki w pogo to nie najlepszy pomysł. No i teraz moje palce i kostki mogą być spokojne : D Dobra ja uciekam robić te wszystkie rzeczy. Wieczorem jeszcze tu zajrzę i poczytam sobie wasze blogi, bo dawno nie miałam na to czasu. Papatki : )
 

 
Jestem genialna. Zamiast robić lekcje cały dzień bawiłam się nowym laptopem. W sumie to nie dziwne, ale nie lubię marnować czasu. Wczoraj wieczorem poszliśmy na obiad do siostry Mateusza, a potem z jej znajomymi na miasto. Potem się odłączyliśmy i przyszli do nas Natalia z Gajtkiem. Poszliśmy do Kadru i wypiliśmy po kilka piw. Podobało mi się, bo leciała fajna muzyka i było dużo ludzi. Towarzystwo 18+ dużo bardziej mi odpowiada niż te pijanych gimnazjalistów jak to w niektórych klubach. Siedzieliśmy tam do 3 i mieliśmy pójść do Mateusza, a później do mnie. Jedak jak przyszliśmy do niego, rzuciliśmy się na siebie i gdy skończyliśmy wszystkie dzikie wygibasy zasnęliśmy. Brr fajnie mieć takiego przytulaśnego, przystojnego mężczyznę tylko dla siebie. I jeszcze takiego cieplutkiego. Oczywiście jak wróciłam rnao rodzice byli na mnie wielce źli, a mama znowu zaczęła mnie wkurzać. Niepotrzebnie powiedziała dziadkom, że spałam u Mateusza. Nie dość, że moja babcia przechodzi teraz chemioterapię i nie potrzebuje więcej nerwów to jeszcze dostałam od wszystkich wykład o dojrzałości i odpowiedzialności. No i przede wszystkim po co dziadkom taka wiedza ? Ale ja jestem zdemoralizowana i zła.
 

 
Znowu zaczęłam pić drożdże. Fuj. Robię to tylko dlatego, że od kilku miesięcy strasznie wypadają mi włosy i nie mogę nic z tym zrobić : ( Zrobię sobie jakoś miesięczną kurację. Poza tym kupiłam sobie dzisiaj nowego laptopa : ) Jest po prostu genialny. Dokładnie taki jak chciałam. Z wyglądu kojarzy mi się z tymi z Apple. Jutro tata zrobi kopię dysku i będę go mogła na luzie używać. Już się nie mogę doczekać : D Zakupiłam sobie ostatnio płytkę Iron Maiden - Brave New World i w kółko jej słucham. Słuchaliśmy jej gdy wracaliśmy samochodem z woodstocku oraz na samym woodstocku i mam z nią związane bardzo miłe wspomnienia. Taka kompletna wolność... Boże ile razy w tym miesiacu już powtarzałam, że chcę wrócić na Woodstock. Albo na koncert Maidenów. Za miesiąc idziemy z Mateuszem na Od Nowa Metal Fest. Byłam tam rok temu i mam też bardzo fajne wspomnienia : ) Wczoraj pokłuciłam się z rodzicami przez kompletną głupotę, ale tak mnie zdenerwowali, że musiałam wyjsć z domu. Dzisiaj o dziwo się mnie nie czepiali, bo chyba zrozumieli, czemu się tak zdenerwowałam. Wreszcie traktują mnie poważnie. Tylko moja mama ma chyba PMS, bo ciągle chodzi i marudzi. Dobrze, że ja już nie mam, bo byśmy się chyba pozabijały. Mimo brzydkiej pogody jakoś roznosi mnie energia i mam nieustanną ochotę pójść na jakiś koncert albo imprezę. W piątek idziemy gdzieś z Mateuszem. Ciekawe co on tam znowu szykuje : D