• Wpisów: 280
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 211 dni temu, 13:38
  • Licznik odwiedzin: 52 674 / 2663 dni
 
vanilla-love
 
Nie było mnie tu z dwa miesiące, ale nadal pamiętam o blogu i mam zamiar co jakiś czas coś dodawać ; ) Ostatnio w moim życiu dzieje się tyle szalonych rzeczy, że aż szkoda tego nie opisać : D Z nowości z ostatniego czasu najpierw napiszę, że pojechałam na Pyrkon. Zabrałam się z Agatą stopem. W obydwie strony dojechałyśmy na 3 tury i ani razu nie czekałyśmy na podwózkę dłużej niż 5 minut. Naprawdę wow : D Raz zabrał nas kierowca tira i wysadzając nas pod poznaniem powiadomił innych kierowców, że zostawia autostopowiczki na skrzyżowaniu i od razu podjechał po nas jeden facet. Na miejscu zatrzymałyśmy się u mojego kumpla, którego poznałam jeszcze gdy pracowałam w Anglii, ale potem jednak poszłyśmy spać  na salę. Na miejscu był mój znajomy Kamil, z którym w wakacje byłam we Włoszech i który na Sylwestra w tym roku zabrał mnie do Grecji. Co do samego Pyrkonu, biegałam w stroju Harley Quinn i świetnie się bawiłam : D Ogólnie skończyło się tak że poszłyśmy na imprezę dla gości Pyrkonu i ja wróciłam o 6 rano i poznałam gitarzystę z Katowic z bardzo podobnym podejściem do życia co ja, a Agata wróciła o 11 następnego dnia xD Ja byłam bardzo grzeczna, bo nie wypiłam tamtej nocy ani łyka alkoholu i dałam koledze tylko małego buziaczka  i to na do widzenia. Jednak wróciłam z szyją całą w malinkach, które utrzymywały się przez tydzień. Taka sytuacja : D Powrót z Poznania też był genialny, bo złapałyśmy stopem.. ambulans : D Odwiózł nas pod sam dom w Bydgoszczy. Kochani chłopacy. Co do innych ciekawostek, poznałam ostatnio przez internet faceta. Jakiż on jest idealny... 190 cm wzrostu, idealne ciało (jak grecki bóg!), piękne niebieskie oczy, cudowne usta, brązowe włosy do ramion i ... po obczajeniu jego profilu na Facebooku wszystko wskazuje na to, że ma dziecko xDD I z jednej strony to nie jest moja sprawa, a z drugiej to trochę dziwne, że spotykam się z kimś kto prawdopodobnie jest ojcem. Na razie nie wiem co z tym zrobić, ale rozwaliło mnie to. Ogólnie facet jest z Gdyni i przyjechał do mnie tydzień temu. Z jednej strony dużo między nami zaszło, a z drugiej czuję, że to i tak jest facet tylko na chwilę. Dlatego na razie udam, że nic nie wiem, ale jeśli pogłębimy naszą relację to koniecznie go o to spytam. A jeśli chodzi o ostatnie dni, bawię się nieprzyzwoicie dobrze : D Już za tydzień długo wyczekiwane przeze mnie Toruńskie juwenalia, a ten tydzień spędziłam bardzo imprezowo. Mój przyjaciel Olek zabrał mnie w poniedziałek na grilla na akademiki. Miałam zostać na chwilę i zaraz wracać, ale było tak świetnie, że wróciłam rano : D Poznałam mega pozytywnych ludzi. W pewnym momencie było nas z 30 jak nie więcej. Spotkałam tam nawet znajomego z Ciechocinka. Piliśmy, śpiewaliśmy i krzyczeliśmy jak nienormalni : D Nawet poderwałam jedną dziewczynę, co mnie rozwaliło i ogólnie wszystkich. Byliśmy w Capone na karaoke, a potem jeszcze poszliśmy po piwo na stację benzynową i do domu. Do domu odprowadził mnie Wiśnia czyli kumpel Olka, z którym znam się już długo. Po drodze zrywał wszystkie kwiaty, które wpadały mu w ręce i mi dawał. Wróciłam do domu z pięknym bukietem : D Jak doszliśmy do domu dałam mu pić i usiedliśmy na podłodze. Siedziałam półżywa z suszarką i suszyłam mu bluzę, bo ten głupek cały wieczór przewracał się w krzaki. Co ciekawe robił to umyślnie : D Rozwaliło mnie tylko, że rodzice myśleli że sprowadziłam sobie do domu jakiegoś nowo poznanego faceta. Miałam nadzieję, że mają o mnie trochę lepsze zdanie xD No cóż. No i co do dwóch ostatnich dni, wzięłam zwolnienie lekarskie, spakowałam rzeczy i wybrałam się do Wrocławia na juwenalia : D Wyjechałam w czwartek przed 6 rano, wszystko szło zgodnie z planem i nagle gdy byłam już na Poznaniu Wschodnim.. pociąg stanął. I stał tak 1,5 godziny. Także uciekły mi dwa pociągi do Wrocławia, a jacyś chłopacy, którzy jechali tym samym pociągiem, prawdopodobnie nie zdążyli na maturę. Okazało się, że w Poznaniu była awaria zasilania. Akurat kiedy ja musiałam się wybrać w podróż : / Gdy spóźniona 2 godziny dotarłam do Poznania byłam ściekła i zmęczona. Nawet przez chwilę myślałam żeby pozwiedzać miasto i wrócić do Torunia. Jednak ja to ja i pomyślałam sobie "Dotrę do tego Wrocławia, chociaż miałabym dojechać jutro!" I jak pomyślałam tak zrobiłam. Ogarnęłam po taniości bilet i poszłam na pociąg. A ten... stał 1,5 godziny zanim ruszył. Pełno ludu na dworcu, wszyscy zmęczeni i wkurzeni, a dosłownie wszystkie pociągi spóźnione i to po kilka godzin. To chyba znak, że naprawdę muszę już zrobić to prawo jazdy. Ogólnie we Wrocławiu miałam być o 10.50, a dotarłam po 18... Ominął mnie pochód juwenaliowy i koncert Pull The Wire. Jak tylko wysiadłam z pociągu napisałam podanie o zwrot pieniędzy za przejazd, bo co to w ogóle miało być. Poszłam na przystanek i pytam się jakiegoś faceta czym dojadę na akademiki. A on, że mam wsiadać z nim w tramwaj nr 2. Ja idę, a jakaś babka za mną krzyczy, że mam z nim nie iść. A on do mnie, że mam z nim iść i że nie jest żadnym zboczeńcem xD Ledwo przyjechałam, a już chcieli mnie porwać, świetnie. W końcu dojechałam na akademiki Wrocławskiej Politechniki i zaczęła się zabawa. Kamil (ten od Grecji i Pyrkonu) bardzo się ucieszył, że przyjechałam. Siedzieliśmy sobie z jego znajomymi i piliśmy i grillowaliśmy. Miałam ogólnie świetny humor : D Uwielbiam juwenalia. W ogóle nie czułam zmęczenia tym wszystkim. Za to Kamil i reszta odpadli już koło północy. Słabo wprawieni są najwyraźniej. Zabawne było to, że specjalnie wynajęto ochronę do akademików żeby nikt nie sprowadzał gości. A ja za każdym razem wchodziłam i wychodziłam bez żadnego problemu. Nawet po jakimś czasie ochroniarze zaczęli mnie kojarzyć i nie kazali mi pokazywać legitymacji tylko się do mnie uśmiechali. Za to nasze koleżanki próbowały wejść na legitymację Dimitriego i wtedy ochroniarz je wyrzucił a legitymację skonfiskował. Siedzę sobie z chłopakami w pokoju, Dimo trochę zezgonował, a nagle do pokoju wparowuje wściekły ochroniarz i zaczyna na niego krzyczeć, że nie daje się nikomu dokumentów. Popatrzył na mnie... i sobie poszedł. No myślałam, że padnę : D Następnego dnia wszyscy byli wykończeni tylko nie ja. Poszłam z Kamilem na spacer do ogrodu japońskiego. Potem znowu zaczęliśmy pić i chłopacy mnie wkurzali, bo byli nieprzytomni. Spotkałam Mariusza, mojego starego kumpla z Torunia. Potem przyszła do nas spora ekipa i graliśmy we flanki. Chłopacy wypili swoje piwa na dwa razy! A ja zostałam sama z przeciwną drużyną. Cała pooblewałam się piwem, ale wygraliśmy. I do tego okazało się, że mam świetną celność : D Poznałam tam Weronikę i Konrada. Zostawiłam chłopaków, bo zamulali i poszłam bawić się z moimi nowymi znajomymi xD Weronika poszła na miasto, a ja poszłam z Konradem do namiotu klubowego. Dawno tak nie szalałam. Krzyczałam, skakałam i machałam włosami pod sceną. Konrad nawet wziął mnie na ramiona. Nagle podchodzi do nas ochroniarz i pokazuje jakieś klucze. To były moje klucze od mieszkania w Bydgoszczy! A były w zapiętej na zamek torebce i jeszcze zapinanej na zamek wewnętrznej kieszonce! I nagle patrzę... nie mam też telefonu. Już zaczęłam panikować gdy znowu podszedł ochroniarz i oddał mi telefon. W tym momencie miałam już dosyć i stwierdziłam, że wracam do akademika. Nie mam pojęcia co to miało być. Poszliśmy pod akademik,a tam 4 ochroniarzy, w tym babka, która każdego trzepała z dokumentów. Myślę sobie świetnie. Poszłam na totalnym przypale, pokazuję jej legitymację, przykładam do czytnika. Czytnik pokazał, że nie mam wstępu, ale... wpuściła mnie. Byłam podwójnie rozwalona tym wszystkim. Głupi to ma zawsze szczęście : D Dzisiaj wstałam o 6 i poleciałam na pociąg. Siedzę sobie w pociągu i pisze do mnie wczoraj poznany Konrad, co robię. Napisałam, że jadę do Inowrocławia (miałam tam mieć przesiadkę do Torunia), a on że do Leszna. I wtedy ogarnęliśmy, że siedzimy w tym samym pociągu, w tym samym wagonie! : D No historia jak z filmu. Pogadaliśmy sobie, a potem wysiadł. Co ciekawe ogarnęłam, że mój pociąg też jedzie do Torunia. Tylko E-podróżnik pokazał mi, że mam przesiadkę w Inowrocławiu. Spytałam się konduktorki czy mogę dokupić bilet do Torunia. Okazało się ze dopłata kosztuje 1, 50 zł a ja miałam przy sobie tylko kartę. Więc kazali mi siedzieć ze sobą w przedziale. Pani konduktor poszła spać, a pan konduktor... był zachwycony moim towarzystwem. Taki typowy stary erotoman. Aż dziwne, że nie miał wąsa. W ciągu pół godziny zadał mi tyle zboczonych pytań, że miałam ochotę stamtąd uciekać. Co za człowiek. Dotarłam do Torunia i poszłam do rodziców na działkę grillować. Położyłam się na trawie i od razu zasnęłam. Mama mnie zbudziła, bo zaczęło opadać. Gdy wstałam nakrzyczała na mnie, że mam się uczesać, bo wyglądam jak menel. Spojrzałam w lustro i naprawdę, mama miała racje. Widać było po mnie zmęczenie po tym całym tygodniu, a do tego spuchnięte oczy, rozczochrane włosy i rozmazany makijaż, bo w nim zasnęłam. Wróciłam do domu i odespałam, a teraz jestem tutaj ; ) Ogólnie chciałam zostać dłużej na Śląsku, bo planowałam wpaść do Katowic do tego gitarzysty z Pyrkonu. Wróciłam, bo jutro mój kochany kuzyn ma pierwszą komunię. Do Katowic jeszcze kiedyś się bujnę. To by było na tyle, wiem że mega dużo, ale tyle właśnie się działo. Uciekam, dobranoc ; )
large23.jpg

Nie możesz dodać komentarza.