• Wpisów: 280
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 278 dni temu, 13:38
  • Licznik odwiedzin: 54 014 / 2730 dni
 
vanilla-love
 
Bardzo dawno tu nie zaglądałam, ale stwierdzam że pisanie o emocjach najbardziej je u mnie rozładowuje. Niestety doszłam do takiego momentu, że muszę je gdzieś przelać, bo zwariuję. Jeśli chodzi o moje życie prywatne... zdecydowaliśmy się z Mikołajem na ten krok i już niedługo będziemy pół roku razem ; ) jestem z niego bardzo zadowolona, o tak wspaniałym partnerze nawet nie marzyłam. Kocham z nim rozmawiać, gotować, komentować i oceniać wszystko dookoła : Dnigdy tak szczerze kogoś nie kochałam za to jaką jest osobą i nikt mnie nie doceniał i nie dopingował tak jak on. Jedyne co psuje tą sielankę to fakt, że on studiuje w Gdańsku, a ja studiuje w Bydgoszczy, a w Toruniu mam pracę (o której zaraz napiszę), dom i do tego od października robię prawo jazdy, które strasznie mi ze wszystkim koliduje i wykańcza mnie psychicznie. Teorie zdałam za pierwszym razem, a do praktyki miałam już dwa podejścia. Niestety Elka którą jeździłam z instruktorem była z 10 lat starsza niż te z Wordu i strasznie zjechana. Przez co zupełnie nie czuje samochodu. Wiem, ze to tylko kwestia nabycia praktyki, ale strasznie mnie to stresuje i ciagle odkładam to na potem co daje jeszcze gorszy skutek... tak czy siak wyobraźcie sobie jak jestem zabiegana i zestresowana. Jeśli chodzi o moje prace to na początku roku akademickiego sprzedawałam garnitury w Bydgoszczy. praca nudna, a do tego szefowa była niepoważna i z moich obiecanych 3 dni pracy tygodniowo zrobił się jeden czterogodzinny i to do tego w sobotę. Potem kumpel załatwił mi robotę życia czyli prace w Bydgoszczy i Toruniu na stanowisku z xboxem : Dudało mi się natrzepać kupę kasy grając na xboxach z dzieciakami. Przyjemna sprawa. Jednak była to akcja która trwała tylko miesiąc i musiałam znowu szukać czegoś nowego. I w ten sposób zostałam pracownicą spa w ekskluzywnym hotelu ; )pierwsza praca w zawodzie w którym się kształcę od ponad dwóch lat. Bardzo ciężko jest dostać posadę kosmetologa zanim ukończy się licencjat. Zaledwie garstka dziewczyn z mojego roku pracuje już w zawodzie, z czego cześć miska to szczęście ze zostały na stałe po odbyciu w konkretnym salonie praktyk wakacyjnych. Wiec jest to dla mnie duży sukces i ogólnie jestem z siebie bardzo zadowolona. Ale przechodząc do sedna... czemu miałam tak ogromna potrzebę wylać tutaj swoje emocje? Wyobraźcie sobie ze spędziłam z Mikołajem wspaniały weekend. Skończyłam prace o 21 w piątek i w sobotę rano przyjechałam do niego do Sopotu. Zwiedziliśmy Muzeum Narodowe w Gdańsku, zrobiliśmy obchód po sexshopach (jak zawsze : D), zamówiliśmy pizzę, ugotowaliśmy pyszny rosół według mojego przepisu, jeden dzień przejrzeliśmy cały w łóżku, zrobiliśmy zakupy, obejrzeliśmy dwa filmy, poszliśmy na miło w Sopocie i herbatę i baklavę do Turka... we wtorek rano wstałam o 6 (idąc spać o 3) i pobiegłam na pociąg do Bydgoszczy. Zaliczyłam egzamin końcowy z fizjoterapii na 5. Pojechałam z Martą i Asią do biblioteki akademickiej w Toruniu żeby skserować materiały do pracy licencjackiej. Wróciłam z rodzicami do domu i dosłownie pękło mi serce... dowiedziałam się że mój pies wczoraj wieczorem zdechł. Rodziców tez nie było na weekend w domu, więc Kejtka była u babci. Po prostu zasnęła przytulona do nogi babci i już się nie obudziła... Zupełnie nic na to nie wskazywało, wręcz cieszyłam się wracając do domu ze wreszcie ją zobaczę i pobędę z nią dłużej, bo mam ferie. Boje się się ze zamiast tego przez te wszystkie dni będę odczuwać straszną pustkę. Najbardziej boli mnie to że nie mogłam jej nawet pożegnać. Jak się o tym dowiedziałam, leżała już zakopana w ogrodzie... nikomu oprócz Mikołajowi jeszcze o tym nie mówiłam, nawet nie wiem czy chcę mówić. Dawno nie spotkało mnie nic tak przykrego i nawet nie wiem jak sobie z tym radzić. Ktoś  powiedziałby ze mam o tym nie myśleć, zapomnieć. Tylko że ja nie chcę zapominać. Kejtka była dla nas jak członek rodziny i strasznie brakuje mi jej teraz gdy leżę sama w łóżku. Nie pociesza mnie tez to, ze rodzice nie chcą na razie nowego psa. Nie pomaga też to, że rzadko jestem w domu i nie mam pocięcia czy za rok nie przeprowadzę się do Gdańska. Na razie czuje się strasznie rozbita i nie wiem jak poradzę sobie z brakiem psa. Cały czas nie dochodzi do mnie co się stało, mam wrażenie ze to jakiś żart i ze to niemożliwe.
IMG_0714.JPG

Nie możesz dodać komentarza.